Sąd uznał biskupa Andrzeja Jeża za winnego niepowiadomienia organów ścigania o przestępstwach dwóch podległych mu księży. Tarnowski sąd skazał ordynariusza na łączną karę dwóch lat ograniczenia wolności, polegającą na comiesięcznym potrącaniu 25 procent wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Nieprawomocny wyrok zapoczątkował jednak dyskusję o realnych dochodach kościelnego hierarchy.
- Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał biskupa Andrzeja Jeża na 2 lata ograniczenia wolności i 25 proc. potrącenia z pensji
- Biskup zadeklarował przed sądem oficjalne wynagrodzenie w wysokości 4800 zł brutto miesięcznie
- Miesięczna kwota przekazywana fundacji wyniesie 1200 zł brutto. W skali dwóch lat daje to łącznie 28 800 zł
- Ks. prof. Andrzej Kobyliński nazwał oficjalną pensję biskupa jedynie dodatkiem i deserem wobec realnych dochodów
Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał biskupa Andrzeja Jeża. Historyczny wyrok za milczenie
Biskup Andrzej Jeż usłyszał wyrok w czwartek, 29 października 2026 roku. Proces przed tarnowskim sądem rejonowym miał bezprecedensowy charakter. Był to bowiem pierwszy w Polsce proces urzędującego biskupa diecezjalnego przed świeckim sądem, w którym hierarcha odpowiadał za niezgłoszenie organom ścigania wiedzy o pdfilii podległych mu duchownych.
Sprawa dotyczyła przestępstw wobec małoletnich, których dopuścili się dwaj księża diecezji tarnowskiej: Stanisław P. oraz Tomasz K. Sąd uznał ordynariusza za winnego tego, że nie powiadomił policji ani prokuratury w wymaganym prawem czasie. W uzasadnieniu wyroku wybrzmiały poruszające słowa wskazujące na dramat ofiar oraz odpowiedzialność hierarchy.
Gdyby oskarżony miał na celu nie swój własny interes, tylko interes dzieci pokrzywdzonych, ich rodziców, biorąc pod uwagę ich zeznania i to, że do dziś zmagają się ze swoją traumą, sąd nie miał żadnych wątpliwości, że biskup popełnił wielkie zaniedbanie. Co do tego nie było wątpliwości
– Małgorzata Adamczyk (sędzia).
Wymierzona biskupowi kara ograniczenia wolności ma polegać na comiesięcznym potrącaniu 25 procent jego pensji na cele społeczne. Orzeczenie tarnowskiego sądu jest nieprawomocne.
zdjęcie archiwalne / fot. Wiki Commons
Deklaracja zarobków przed sądem. Ile wynosi oficjalna pensja biskupa tarnowskiego?
Biskup Andrzej Jeż na początku procesu zadeklarował przed tarnowskim sądem, że jego pensja wynosi 4800 zł brutto, co natychmiast skierowało uwagę opinii publicznej na finansowy wymiar kary.
Przy deklarowanej kwocie 4800 zł brutto miesięczne potrącenie wyniesie 1200 zł. Przez cały dwuletni okres trwania kary na konto Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę trafi więc łącznie 28 800 zł. Kalkulacja ta spotkała się z krytyką ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego, który zajmuje się funkcjonowaniem Kościoła.
Z wyroku wynika, że te 25 procent będzie dotyczyć pensji, czyli swego rodzaju dodatku lub deseru, a nie całego wynagrodzenia
– Andrzej Kobyliński (filozof, profesor nauk humanistycznych, UKSW w Warszawie).
To najbardziej nonsensowna rzecz w całym wyroku. Nie uwzględnia realnych dochodów biskupów
- dodaje ksiądz profesor.
Wójt Gminy Oświęcim Mirosław Smolarek, ks. Józef Zborek z Parafii w Grojcu / Fot. facebook.com
CZYTAJ TAKŻE: Ksiądz Józef Zborek z Grojca przez 29 lat oddawał pensję katechety na posiłki dla uczniów i remonty szkoły
Realne finanse hierarchów. Koperty od proboszczów i tarnowski Kuwejt
Andrzej Jeż może dysponować środkami znacznie wyższymi niż oficjalnie zadeklarowana kwota, na co zwraca uwagę ks. prof. Andrzej Kobyliński, wskazując, że umowa o pracę to tylko ułamek dochodów biskupów. Stała pensja bywa najczęściej zupełnie nieistotną częścią ich budżetu. Znakomita większość wpływów hierarchów pochodzi bowiem z ofiar pieniężnych wręczanych przez proboszczów przy okazji bierzmowań, wizytacji kanonicznych, kazań odpustowych, poświęceń odnowionych świątyń czy jubileuszy parafii.
Stawki te w ostatnich latach mocno wzrosły. Jak relacjonował anonimowy duchowny z archidiecezji krakowskiej, dla przyjeżdżającego biskupa proboszcz musi przygotować w kopercie minimum 5 tys. zł, a w przypadku kardynała kwota ta jest podwajana. Wszystkie te pieniądze trafiają do wyłącznej dyspozycji hierarchy i nie podlegają kontroli umowy o pracę.
Sama diecezja tarnowska, którą kieruje hierarcha, od lat uchodzi za wyjątkowe miejsce na kościelnej mapie kraju. Choć diecezja krakowska przoduje pod względem posiadanych nieruchomości, to właśnie Tarnów należy do najbogatszych pod względem ofiarności wiernych i datków na tacę. W kościelnych kręgach z powodu niezwykłej hojności parafian region ten bywa wprost określany mianem kościelnego Kuwejtu, a tamtejsi duchowni z pewnością nie mogą narzekać na brak funduszy.