Joanna Szczepkowska nie wytrzymała po wystąpieniu Karola Nawrockiego podczas Święta Wojska Polskiego. Znana z ciętego języka aktorka w ostrych słowach skomentowała styl bycia i luki w wiedzy historycznej prezydenta, wytykając mu kardynalne błędy dotyczące Monte Cassino oraz napisów na sztandarach. Jej bezkompromisowy wpis o "kibolskiej agresji" błyskawicznie stał się hitem sieci i wywołał lawinę komentarzy.
- Joanna Szczepkowska skrytykowała powitanie „czołem żołnierze” w wykonaniu Nawrockiego, nazywając je „kibolską agresją”.
- Aktorka zarzuciła prezydentowi sianie wątpliwości w szeregach armii poprzez krytykę programu SAFE.
- Szczepkowska wypunktowała błąd historyczny dotyczący Monte Cassino, wysyłając Nawrockiego „do podstawówki”.
- Gwiazda zaznaczyła, że dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” to stosunkowo nowy nabytek. Na sztandary trafiła dopiero w 1943 roku.
Joanna Szczepkowska o energii kibolskiej agresji
Joanna Szczepkowska opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym bez ogródek oceniła zachowanie głowy państwa w Warszawie. Wypunktowała sposób przemawiania prezydenta Karola Nawrockiego podczas defilady z okazji Święta Wojska Polskiego. W jej ocenie forma powitania żołnierzy nie miała nic wspólnego z powagą państwowego święta.
Aktorka zestawiła krzykliwe wystąpienie Karola Nawrockiego w Warszawie ze spokojniejszym tonem Donalda Tuska, który brał udział w obchodach w Gdyni, oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza, wręczającego medale w Ossowie. Zwróciła przy tym uwagę, że krzykliwe wystąpienie prezydenta zupełnie mija się z misją polskich sił zbrojnych. W ocenie gwiazdy żołnierz ma być obrońcą, a nie agresorem.
Słuchałam Tuska i Kosiniaka-Kamysza. Nie wrzeszczeli »czołem żołnierze«, powitali ich po prostu. Nie mogę patrzeć i słuchać wrzasku Nawrockiego: jego "czołem żołnierze" ma energię kibolskiej agresji. To jest przeciwne do roli, jaką ma spełniać żołnierz polski. Jest obrońcą, nie agresorem
— Joanna Szczepkowska.
Krytyka programu SAFE i spór o wojskowe hasła
Święto Wojska Polskiego, obchodzone 15 sierpnia na pamiątkę zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej z 1920 roku, w 2026 roku odbyło się pod hasłem "Polska SAFE – Bezpieczna Polska". Karol Nawrocki w przemówieniu wygłoszonym 15 sierpnia 2026 roku podczas warszawskiej defilady na Wisłostradzie skrytykował program SAFE.
Prezydent argumentował, że bezpieczeństwo Polski nie może być zamknięte w sejfie, do którego klucze znajdują się w innych stolicach Europy. Oświadczył też, że na sztandarach widnieje hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna", a nie SAFE. Według niego to te tradycyjne wartości powinny prowadzić wojsko.
Joanna Szczepkowska oceniła, że krytyka programu SAFE przez Karola Nawrockiego stanowi sianie wątpliwości wśród żołnierzy oraz polityczne przeciąganie ich na swoją stronę. Zdaniem artystki tego typu polityczne wycieczki nie powinny mieć miejsca na forum publicznym przed frontem wojska. Sprawa szybko przeniosła się do internetowych dyskusji.
instagram.com/prezydent_pl
Wpadka o Monte Cassino i historia polskich sztandarów
Joanna Szczepkowska po raz kolejny nie gryzła się w język i postanowiła też sprawdzić prezydencki dzienniczek z historii i najwyraźniej Karol Nawrocki nie miałby co liczyć na świadectwo z czerwonym paskiem. Wytknęła mu w końcu pomylenie faktów dotyczących jednej z najważniejszych polskich bitew z czasów II wojny światowej. Trzeba przyznać, że pouczanie zawodowego historyka przez aktorkę z zakresu wiedzy na poziomie szóstej klasy podstawówki to widok, którego prezydent raczej nie oprawi sobie w ramki.
Podczas walk w 1944 roku polscy żołnierze brali przecież udział w zdobyciu klasztoru Monte Cassino, a nie w jego obronie. To właśnie ta pomyłka sprowokowała legendarną artystkę do najbardziej dosadnej uwagi.
ach i jeszcze...Rezydent wspomniał coś o naszych żołnierzach jako o obrońcach Monte Casino... Nawrocki do podstawówki!
— Joanna Szczepkowska.
Autorka wpisu odniosła się także do słów o historycznych dewizach wojskowych. W II Rzeczypospolitej na sztandarach widniało hasło "Honor i Ojczyzna". Wspomniana dewiza "Bóg, Honor, Ojczyzna" została oficjalnie wprowadzona na sztandary Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w 1943 roku, a po przerwie w PRL przywrócono ją w 1993 roku, gdy głową państwa był Lech Wałęsa.
Hasło "Bóg, Honor i Ojczyna" nie widnieje na polskich sztandarach od wieków. Nie wprowadził go Chrobry, Stefan Batory, ani żaden inny król z mieczem i berłem. Tego hasła nie było nawet przed II wojną światową. Wprowadzono je na sztandary w 1943 roku, a wiec nawet jeden wiek nie minął. Po przerwie na PRL, hasło przywrócono w 1993 roku, za prezydentury Lecha Wałęsy. Tak panie Nawrocki. Zanim się skompromitujesz przed wojskiem, zajrzyj czasem do historii
— Joanna Szczepkowska.