Joanna Osyda, gwiazda hitu TVN „Majka”, w szczerym wywiadzie dla Plejady opowiedziała o mrocznych kulisach nagłego sukcesu. Aktorka wyznała, że jako 21-latka musiała mierzyć się z prześladowaniem przez fotoreporterów, którzy nie wahali się nachodzić nawet jej rodziny. Szokujące wyznanie po latach rzuca nowe światło na to, co działo się poza kamerami.
- Joanna Osyda dostała główną rolę w „Majce”, będąc jeszcze studentką łódzkiej Filmówki
- Paparazzi nachodzili mamę aktorki w pracy i wyciągali prywatne zdjęcia ze starych albumów
- Gwiazda nie miała agenta i sama negocjowała umowy, wspierana przez ówczesnego chłopaka
- Serial TVN od początku był planowany jako zamknięta historia, która nie mogła przekroczyć 190 epizodów
Joanna Osyda wspomina skandaliczne zachowanie paparazzi
Joanna Osyda z dnia na dzień stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w Polsce. Gdy stacja TVN wyemitowała serial „Majka”, wizerunek młodej artystki zalał cały kraj. Wielkie billboardy z jej podobizną wisiały w każdym większym mieście, a widzowie pokochali postać skromnej studentki fotografii. Za popularnością przyszła jednak ciemna strona sławy, z którą dziewczyna musiała radzić się sama.
Brak anonimowości szybko zamienił się w prawdziwy koszmar. Fotoreporterzy dosłownie nie dawali jej spokoju, czyhając na każdy jej krok. Jeden z incydentów przekroczył jednak wszelkie granice przyzwoitości. Paparazzi wszedł na lekcję prowadzoną przez jej matkę i zaczął wyciągać zdjęcia aktorki ze starych albumów.
W rozmowie z Plejadą Joanna Osyda wróciła pamięcią do tamtych dramatycznych chwil:
Nagle zaczęli chodzić za mną paparazzi. Potrafili ślęczeć godzinami przed moją szkołą, a potem mnie śledzić. Raz jeden pojechał do szkoły, w której uczyła moja mama, wszedł do niej na lekcje i zaczął wyciągać moje zdjęcia ze starych albumów. (...) Zastanawiałam się, gdzie mogę uciec, żeby choć przez moment poczuć się swobodnie
– wspomina Joanna Osyda.
Wojtalewicz Jarosław/AKPA
Początki kariery Joanny Osydy i trudna walka o studia
Gwiazda wzięła udział w castingu do telenoweli na wczesnym etapie edukacji. Choć kochała teatr i to właśnie ze sceną wiązała swoją artystyczną przyszłość, postanowiła spróbować sił przed kamerą. Rola przyniosła jej ogromny rozgłos, ale wymagała też sporych poświęceń na uczelni. Aby móc pogodzić wyczerpujące dni zdjęciowe z nauką, musiała wywalczyć zgodę na indywidualny tok studiów. Na szczęście mogła liczyć na wsparcie opiekunów roku podczas starań o indywidualny tok nauczania.
Jakby tego było mało, początkująca artystka pozostawała bez wsparcia specjalistów od wizerunku i doświadczonego agenta. W show-biznesie musiała poruszać się po omacku. Wszystkie sprawy zawodowe i warunki umów załatwiała na własną rękę, wspierana przez ówczesnego chłopaka.
Sama aktorka tak opisała tamten intensywny czas:
Na pewno. Zwykle nie masz czasu, by się nad takim skokiem zastanowić. Po prostu skaczesz na główkę, lądujesz w głębokiej wodzie i musisz sobie poradzić. Zetknięcie z show-biznesem, konferencjami prasowymi, billboardami z moją twarzą, negocjowaniem umów i całym tym szumem, który zrodził się wokół mnie, było trochę abstrakcyjne i trudne
– wyznała Joanna Osyda na łamach Plejady.
AKPA
Psychiczne koszty sławy i powody zakończenia serialu „Majka”
Artystka bardzo mocno odczuła psychiczne skutki nagłej popularności. Zamiast cieszyć się beztroską młodością, 21-letnia wówczas gwiazda zaczęła odczuwać lęk przed miejscami publicznymi i tracić zaufanie do otoczenia. Show-biznes odebrał jej poczucie bezpieczeństwa, co sprawiło, że marzyła głównie o świętym spokoju.
Aktorka przyznała w wywiadzie, jak wiele kosztowało ją wejście na szczyt:
Tak. Stałam się mniej ufna. Zaczęłam obawiać się publicznych miejsc. Zamiast myśleć o tym, że mam 21 lat i świat stoi przede mną otworem, zastanawiałam się, gdzie mogę uciec, żeby choć przez moment poczuć się swobodnie. Całkowicie straciłam wtedy prywatność. Bardzo to przeżywałam
– opowiedziała Joanna Osyda.
Zejście produkcji z ramówki po wyemitowaniu 190 odcinków było planowane od samego początku. Telenowela powstała na licencji, która ściśle ograniczała liczbę epizodów. Dla marzącej o powrocie na deski teatru aktorki koniec projektu okazał się idealnym scenariuszem – w końcu ile można być serialową „Majką”, gdy scena wzywa?
Joanna Osyda nie ukrywa, że nie chciała utknąć w jednej szufladce:
Nie. Ten serial był oparty na licencji, która od początku zakładała maksymalnie 190 odcinków. Gdybym wiedziała, że może to potrwać dłużej, pewnie nie zdecydowałabym się przyjąć tej roli. Nie chciałabym zaczynać swojej zawodowej drogi od grania przez 10 lat tego samego
– podsumowała Joanna Osyda w rozmowie z Plejadą.