Aktor do samego końca nie dawał po sobie poznać, jak bardzo cierpi. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku. Miał 72 lata i odszedł po długiej walce z chorobą nowotworową. Do ostatnich chwil pozostawał aktywny zawodowo, ukrywając przed światem ogrom swojego cierpienia.
- Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku, mając 72 lata, po długiej walce z chorobą nowotworową
- Aktor do ostatnich dni brał udział w próbach do „Orestei" na narodowej scenie
- Katarzyna Grochola potwierdziła, że miał rozpocząć zdjęcia do nowego filmu 26 sierpnia 2026 roku
- Stopień zaawansowania choroby artysty był trzymany w tajemnicy przed współpracownikami
Jan Frycz walczył z chorobą nowotworową do samego końca
Jan Frycz pożegnał się ze światem w swoim rodzinnym domu, odchodząc w spokoju i w otoczeniu najbliższej rodziny. Wybitny artysta przez długi czas mierzył się z wyniszczającą chorobą nowotworową, jednak nie pozwalał, aby stan zdrowia zdominował jego codzienność. O skali problemów wiedziało jedynie wąskie grono osób.
Podczas spotkań oraz wyczerpujących prób Jan Frycz nie okazywał najmniejszej słabości, przez co nikt z artystycznego otoczenia nie domyślał się, jak dramatyczną walkę toczy każdego dnia poza sceną.
Jan Frycz z żoną Małgorzatą / Fot. AKPA
Aktor łączył wyczerpujące leczenie z pracą na scenie
Jan Frycz nie wyobrażał sobie życia z dala od sceny. W tygodniu poprzedzającym śmierć pracował przy placu Teatralnym w Warszawie, gdzie rozpoczął próby do "Orestei" w reżyserii Luka Percevala. Terminy zabiegów przeplatały się z pracą teatralną w sposób, który dla wielu osób wydawałby się wręcz niemożliwy do zniesienia.
Artysta jeździł na chemioterapię bezpośrednio z prób lub udawał się do teatru prosto z zabiegów. O tej niezwykłej determinacji opowiedział Artur Barciś.
Chodził na chemię, a potem z tej chemii przychodził do teatru. Albo odwrotnie: przychodził na próby, a potem jechał do szpitala. No bo nie chciał się poddać za wszelką cenę, bo wiem, że kochał ten zawód”
Frycz do ostatnich chwil odnosił wielkie sukcesy artystyczne. W maju 2026 roku otrzymał Nagrodę Aktorską na 66. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych za rolę Króla w "Termopilach Polskich" Jana Klaty. Wcześniej był trzykrotnym laureatem Orła — za "Pornografię", "Pręgi" oraz "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy". W trwającej od debiutu w 1978 roku karierze stworzył z kolei niemal 200 kreacji, w tym kultową rolę gangstera Daria w serialu "Ślepnąć od świateł".
AKPA
Artur Barciś i Jan Englert wspominają niezłomną postawę artysty
Niezłomna postawa Jana Frycza głęboko zapisała się w pamięci jego kolegów. Jan Englert w rozmowie z PAP stwierdził, że aktor w trakcie zmagań z chorobą ani przez chwilę nie dał nikomu poznać, że możliwe jest jego odejście.
O tym, jak bardzo Frycz chronił swoją prywatność przed środowiskiem, mówił także Artur Barciś.
Niby wiedzieliśmy, że jest chory, ale że aż tak, to nikt nie wiedział, dlatego że on to ukrywał skrzętnie. On przychodził na próby w Teatrze Narodowym i miał grać
Barciś podkreślił również, jak wielką rolę w życiu artysty odgrywało aktorstwo.
Jak ktoś kocha ten zawód, to nie wyobraża sobie innego życia. I my, aktorzy, tak mamy, że my byśmy chcieli grać do końca życia, my nigdy nie odchodzimy na emeryturę. Granie to jest potrzeba, to nie jest zawód wyłącznie. To jest jak oddychanie
Śmierć artysty przekreśliła także jego kolejne plany filmowe. Frycz miał zaplanowany udział w nagraniach do filmu „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później” od 26 sierpnia 2026 roku, co potwierdziła Katarzyna Grochola. Zdjęcia miały ruszyć zaledwie kilkanaście dni po jego odejściu.