Sylwia Grzeszczak i Marcin „Liber” Piotrowski przez blisko dekadę tworzyli jeden z najbardziej tajemniczych i podziwianych związków w Polsce. Para pobrała się w 2014 roku. Choć ich nagłe rozstanie we wrześniu 2023 roku wstrząsnęło fanami, dziś muzyk przerywa milczenie i wyznaje bez ogródek, jak naprawdę wyglądają ich relacje po rozwodzie. Zamiast prania brudów, mamy zaskakujący finał.
Początki związku i zaskakujące rozstanie Sylwii Grzeszczak i Libera
Sylwia Grzeszczak i Marcin Piotrowski znali się od wielu lat, a ich wspólna droga zawodowa rozpoczęła się już w 2008 roku. Wokalistka miała zaledwie 17 lat, gdy zaangażowała się w tworzenie albumu rapera zatytułowanego „Ona i on”. Z czasem ich relacja przeniosła się na grunt prywatny, co doprowadziło do cichej ceremonii w małym gronie rodzinnym. Artyści wzięli ślub 28 lipca 2014 roku, skutecznie strzegąc swojej prywatności przed blaskiem fleszy.
Związek wydawał się kwitnąć, a 5 grudnia 2015 roku na świat przyszła córka pary, Bogna. Jednak po latach sielanki nastąpił nagły zwrot akcji, który wprawił fanów w całkowite osłupienie. 20 września 2023 roku wokaliści oficjalnie poinformowali w mediach społecznościowych o zakończeniu małżeństwa. Zaznaczyli w oświadczeniu, że trudna decyzja o rozstaniu zapadła już znacznie wcześniej.
AKPA
Relacje Libera i Sylwii Grzeszczak po rozwodzie
Marcin Piotrowski postanowił otworzyć się na temat życia po rozwodzie z Sylwią Grzeszczak, co w polskim show-biznesie, kojarzonym głównie z publicznym praniem brudów, jest rzadkością wprawiającą w osłupienie. Zamiast medialnego skandalu, byli małżonkowie postawili na pełen profesjonalizm i wzajemny szacunek. W wywiadzie udzielonym serwisowi Plejada raper podkreślił, jak bardzo oboje cenią wypracowany latami sukces. Wspomniał przy tym, że ich wspólne utwory, takie jak wydany około 2022 roku przebój „Och i ach”, potrafią osiągnąć prawie 100 milionów wyświetleń.
My to doceniamy bardzo. I Sylwia, i ja. Dlatego ta współpraca się nie skończyła i rozgraniczyliśmy te dwie rzeczy. Potrafimy dalej tworzyć — Liber (Marcin Piotrowski)
Z kolei w 2024 roku, podczas szczerej rozmowy w podcaście u Żurnalisty, raper ponownie zabrał głos w sprawie atmosfery panującej po rozstaniu. Muzyk wyznał bez ogródek, że ma świadomość, jak rzadko w show-biznesie udaje się zachować taką klasę. Brak dramatów wręcz mrozi krew w żyłach tych, którzy liczyli na soczysty skandal z udziałem byłych kochanków.
Nie jest to oczywiście przyjemny temat, ale nie widzę innej drogi. Fajnie, że jeśli już ludzie decydują się na coś takiego, to odbywało się to w zgodzie, bo nie zawsze tak jest. Wiele historii się słyszy, a ja mam to szczęście, szczęście w nieszczęściu tak naprawdę, że stanęło na dobrych relacjach. Nadal tworzymy razem — Liber (Marcin Piotrowski)
Liber komentuje tekst piosenki "Motyle"
Sylwia Grzeszczak zadebiutowała w styczniu 2024 roku z bardzo emocjonalnym utworem pt. „Motyle”, do którego słowa napisał właśnie jej były mąż. Fani natychmiast zaczęli doszukiwać się w tekście ukrytego dna i twardych dowodów na to, że kompozycja jest bezpośrednim zapisem uczuć muzyka po głośnym rozstaniu. Internauci nie mieli wątpliwości, że piosenka opowiada o prawdziwych zgliszczach ich miłości.
Marcin Piotrowski jednak i w tej kwestii postanowił zabrać głos, stanowczo ucinając wszelkie spekulacje. W przytaczanej wyżej rozmowie z Żurnalistą z 2024 roku raper zdementował krążące plotki na temat rzekomej, muzycznej spowiedzi. Choć potwierdził, że proces twórczy nastąpił już po ostatecznym rozpadzie związku, wyraźnie odciął się od bycia autorem pamiętnika. Tego się nikt nie spodziewał!
Ja powiem tak. Jeśli chodzi o moją twórczość popową, ja nigdy nie piszę autobiografii. Niektóre wersy zostały odebrane bardzo dosłownie. Piosenki mogą tylko gdzieś zahaczać o emocje, ale mogę zapewnić, że nie jest to kartka z pamiętnika. Ten tekst powstawał długo, po rozstaniu — Liber (Marcin Piotrowski)