4-letnia dziewczynka przeżyła upadek z piątego piętra bloku na jednym z łomżyńskich osiedli. W chwili dramatu jej 27-letnia matka spała w mieszkaniu, będąc pod wpływem alkoholu. Życie dziecka ocalili przytomni świadkowie i sąsiedzi, którzy w ostatniej chwili rozciągnęli koc i zamortyzowali uderzenie. Kobieta usłyszała już prokuratorskie zarzuty.
- Do dramatycznego wypadku doszło w drugą niedzielę sierpnia na łomżyńskim osiedlu Sybiraków.
- Sąsiedzi rozciągnęli koc, który zamortyzował upadek czteroletniej dziewczynki z wysokości piątego piętra.
- 27-letnia matka usłyszała zarzut niedopełnienia obowiązków opiekuńczych i stworzenia zagrożenia dla dziecka.
- Sąd rodzinny podjął decyzję o natychmiastowym umieszczeniu czterolatki w pieczy zastępczej.
Sąsiedzi ruszyli na ratunek z kocem
Czteroletnia dziewczynka przeżyła prawdziwy horror w bloku przy ulicy Sybiraków w Łomży, gdy nagle wypadła z balkonu na piątym piętrze. Tego dnia rozegrały się tam sceny, które mrożą krew w żyłach. W pewnej chwili dziecko wspięło się na balustradę i przeszło na balkon sąsiedniego lokalu. Chwilę później czterolatka straciła równowagę i runęła w dół z ogromnej wysokości.
Na dole natychmiast zareagowali przechodnie oraz mieszkańcy osiedla, którzy błyskawicznie chwycili za materiał i rozciągnęli koc pod blokiem. Tkanina zamortyzowała potężną siłę uderzenia, dzięki czemu mała dziewczynka cudem uniknęła śmierci. Na miejsce wezwano służby ratunkowe oraz policję.
Zresztą cała sytuacja rozegrała się w ułamku sekund, a o tym, że dziecko w ogóle znalazło się za barierką, nikt nie miał pojęcia aż do momentu krzyku na podwórku. To właśnie ta czujność osób postronnych okazała się decydująca.
Sąsiedzka reakcja uratowała życie 4-letniej dziewczynki w Łomży. Dziecko wypadło z piątego piętra przy ul. Sybiraków. Widząc dziewczynkę zwisającą z balkonu, sąsiedzi rozłożyli koc i w ostatniej chwili złapali ją podczas upadku.
Do sieci trafiło nagranie z całego zdarzenia,… pic.twitter.com/iYXV4POHG0
— ? ᴛʜᴇᴘᴏʟᴀɴᴅɴᴇᴡs ? (@thepolandnews_) August 10, 2026
Matka spała, gdy córka walczyła o życie
Kiedy na dole trwała dramatyczna walka o ocalenie czterolatki, jej 27-letnia matka znajdowała się w zamkniętym mieszkaniu. Kobieta spała w mieszkaniu i nie była świadoma rozgrywającego się za oknem zdarzenia. Badanie alkomatem wykazało, że była pod wpływem alkoholu – miała w organizmie blisko promil.
Jednocześnie ustalono, że w momencie wypadku ojciec dziewczynki przebywał poza granicami kraju. Tym samym dziecko pozostawało wyłącznie pod opieką pijanej matki, co wprost wskazano w ustaleniach śledztwa.
Sprawą natychmiast zajęli się śledczy, którzy przesłuchali świadków zdarzenia i zabezpieczyli ślady na balkonie. Prokuratura zdecydowała o postawieniu kobiecie oficjalnych zarzutów karnych, a mianowicie dotyczących bezpośredniego narażenia bezbronnego dziecka na utratę życia lub zdrowia.
Postawę podejrzanej podczas przesłuchania oraz zastosowane środki zapobiegawcze zrelacjonowała prokurator Joanna Czaplicka:
Podejrzana nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niej dozór policyjny
x.com
CZYTAJ TAKŻE: Katastrofa polskiego autokaru na Węgrzech. Wstrząsające ustalenia śledczych ws. kierowcy
Decyzja sądu i zarzuty dla 27-latki
Podejrzana usłyszała zarzuty. Odpowie za narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, mimo że ciążył na niej prawny obowiązek opieki. Z tego powodu kodeks karny przewiduje surowe konsekwencje – grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Równolegle sprawą zajął się wydział rodzinny i nieletnich, który wydał natychmiastowe postanowienie zabezpieczające dobro poszkodowanego dziecka. Dziewczynka została nieprawomocnie umieszczona w pieczy zastępczej z rygorem natychmiastowej wykonalności.
Motywy podjętej przez wymiar sprawiedliwości decyzji przedstawił Jan Leszczewski:
Zdaniem sądu, biologiczni rodzice nie są w stanie zapewnić jej właściwej opieki
Tymczasem czterolatka została przewieziona do szpitala z ogólnymi obrażeniami, które nie zagrażały jej życiu. Po pewnym czasie dziewczynka została wypisana do domu.
Te wstrząsające wydarzenia na długo pozostaną w pamięci mieszkańców osiedla. Gdyby nie natychmiastowa i zdecydowana reakcja przypadkowych ludzi, ta historia zakończyłaby się niewyobrażalną tragedią. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa.