Katarzyna Niewiadoma na podium Tour de France. Kwota za wyścig wprawia w osłupienie: "To nie żart"

Katarzyna Niewiadoma na podium Tour de France. Kwota za wyścig wprawia w osłupienie: "To nie żart"

Katarzyna Niewiadoma na podium Tour de France. Kwota za wyścig wprawia w osłupienie: "To nie żart"

instagram.com/kasianiewiadoma94

Katarzyna Niewiadoma-Phinney wywalczyła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de France Femmes 2026. Polka stoczyła pasjonującą walkę z Demi Vollering, a jej fenomenalny sukces na morderczym podjeździe pod Mont Ventoux przejdzie do historii sportu. Choć na trasie dokonała niemożliwego, ostateczna kwota, która za ten ekstremalny wysiłek wpłynie na konto jej zespołu, może wielu fanów mocno zaskoczyć.

Reklama
  • Za drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Polka otrzymała 25 tys. euro nagrody.
  • Zwycięstwo na siódmym etapie wyścigu dołożyło do puli kolejne 4 tys. euro.
  • Łączny zarobek Niewiadomej-Phinney za cały Tour de France to co najmniej 29 tys. euro brutto.
  • Zgodnie z kolarską tradycją nagrody finansowe są dzielone na wszystkie zawodniczki i personel ekipy.

Ile zarobiła Katarzyna Niewiadoma na Tour de France?

Katarzyna Niewiadoma-Phinney w wielkim stylu zakończyła zmagania na tegorocznej Wielkiej Pętli. Za drugie miejsce przewidziano 25 tysięcy euro. To gigantyczny sukces sportowy, choć finansowo kwota ta wygląda skromnie na tle innych dyscyplin.

Do tej kwoty dochodzi premia za poszczególne dni ścigania. Za wygrany etap kolarka inkasuje dodatkowe środki. W przypadku Polki mowa tu o kolejnych 4 tysiącach euro. W sumie Polka zainkasowała przynajmniej 29 tysięcy euro. Kwota ta uwzględnia już premię za wyniki w kobiecym Tourze.

Biorąc pod uwagę ogromny wysiłek, codzienne ryzyko poważnych kraks i litry potu wylane na szosach, ta kwota wydaje się wręcz symboliczna. W kolarstwie kobiecym to jednak wciąż obowiązujące standardy finansowe, o które ambitne zawodniczki muszą walczyć niemal do utraty tchu każdego dnia wyścigu.

Pasjonująca walka Niewiadomej i Vollering

Tegoroczna edycja francuskiego wyścigu upłynęła pod znakiem niesamowitej rywalizacji dwóch wybitnych kolarek. W piątek, 7 sierpnia 2026 roku, Katarzyna Niewiadoma-Phinney wygrała siódmy etap, którego trasa kończyła się niezwykle wymagającą metą na legendarnym podjeździe Mont Ventoux. Było to jej pierwsze etapowe zwycięstwo w karierze na trasie Tour de France. Dzięki temu sukcesowi Polka objęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Dokonała tego w porywającym stylu, przyprawiając kibiców o szybsze bicie serca.

Niestety, sport bywa brutalny. Demi Vollering przejęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej już w sobotę, zyskując 8 sekund przewagi nad Polką. W niedzielnym finale to główna rywalka pokazała wielką klasę. Holenderka triumfowała na ostatnim, dziewiątym etapie, co pozwoliło jej przypieczętować ostateczny triumf.

Ostatecznie to Demi Vollering wygrała klasyfikację generalną. Za zwycięstwo Holenderka otrzymała od organizatorów 50 tysięcy euro. Obydwie panie udowodniły jednak, że dysponują żelazną kondycją, zapewniając fanom widowisko absolutnie bezcenne. Dla Niewiadomej-Phinney to już piąte podium w karierze na Tour de France.

Jak dzielone są nagrody w kolarstwie zawodowym

Wywalczone na szosach 29 tysięcy euro nie trafi w całości do portfela Polki. Każdy, kto tak myśli, jest w błędzie. Kolarstwo zawodowe rządzi się swoimi prawami i wieloletnią tradycją. To przede wszystkim sport drużynowy, w którym na sukces liderki pracują dziesiątki osób.

Premie te nie trafiają wprost do jednej osoby, lecz do wspólnej puli ekipy Canyon-SRAM. Z pieniędzy korzystają także mechanicy, masażyści ratujący mięśnie oraz pomocniczki osłaniające liderkę przed wiatrem — każdy dostaje zasłużoną część.

W praktyce liderka ekipy zobaczy na swoim koncie zaledwie ułamek z wywalczonych kilkudziesięciu tysięcy euro. Oczywiście główne zarobki światowej klasy kolarek opierają się na kontraktach z zespołami i lukratywnych umowach sponsorskich, co pozwala im na godne życie. Jednak rozkład premii z najważniejszego kobiecego wyścigu dobitnie przypomina, że w tej dyscyplinie walczy się głównie dla prestiżu, a wielkie pieniądze z samego ścigania pozostają na razie w sferze marzeń.

Tak wygląda brat Agnieszki Chylińskiej. Niebywałe podobieństwo
Źródło: facebook.com/wchylinski
Reklama
Reklama