Marta Chyczewska przechodzi przez najtrudniejsze chwile w swoim życiu. U jej trzyletniego synka, Leona, lekarze zdiagnozowali bardzo groźną białaczkę. Aktorka na co dzień mieszka we Francji. Musiała jednak schować dumę do kieszeni i założyć internetową zbiórkę na ratowanie dziecka. Przed małym pacjentem dwa lata wyczerpującej walki o życie.
- W kwietniu u 3-letniego Leona zdiagnozowano białaczkę limfoblastyczną typu B
- Choroba nowotworowa u 3-letniego Leona objęła nie tylko szpik, ale również płyn mózgowo-rdzeniowy
- W momencie diagnozy rak zajmował już 86 procent szpiku chłopca
- Celem zbiórki jest zebranie 200 tysięcy złotych, a do końca czerwca 2026 roku udało się zgromadzić 24 tysiące
Diagnoza i pobyt w paryskim szpitalu na oddziale onkologii
Marta Chyczewska usłyszała diagnozę, która dla każdego rodzica brzmi jak ostateczny wyrok i w ułamku sekundy zmienia dotychczasowy świat w koszmar. W kwietniu u jej zaledwie trzyletniego syna, Leona, lekarze postawili to przerażające rozpoznanie. Chłopiec natychmiast trafił na oddział onkologii dziecięcej w Paryżu, ponieważ rodzina mieszka tam na stałe. Sytuacja była ekstremalnie trudna już od pierwszych chwil pobytu w placówce. Wtedy rak zajmował już 86 procent szpiku. Co gorsza, nowotwór zajął również płyn mózgowo-rdzeniowy chłopca.
Od tamtego wiosennego popołudnia codzienność rodziny to przede wszystkim szpitalne sale, dźwięk kardiomonitorów i ciągły strach o życie dziecka. Syn Marty Chyczewskiej w stosunkowo krótkim czasie przeszedł już ratujące życie transfuzje krwi, bardzo bolesne punkcje szpiku oraz punkcje lędźwiowe. Aby powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby, mały pacjent jest nieustannie poddawany intensywnej chemioterapii oraz sterydoterapii. Walka o jego powrót do zdrowia to maraton, który według lekarzy potrwa jeszcze co najmniej dwa lata.
AKPA
Zbiórka pieniędzy i przełamanie wstydu zrozpaczonej matki
W obliczu tak potężnego kryzysu, ogromnych potrzeb opiekuńczych i konieczności całkowitego przeorganizowania życia, matka podjęła dramatyczną decyzję o poproszeniu o wsparcie. Założenie internetowej zbiórki pieniędzy na leczenie dziecka wymagało od niej niesamowitego przełamania. Musiała schować własną dumę i skonfrontować się z brutalnym poczuciem bezsilności.
Chyba najtrudniejsza decyzja w moim życiu, ale niech się dzieje co chce. Zrobiłam to. Założyłam zbiórkę, która pomoże nam przetrwać dwa lata leczenia chemią
W przejmujących wpisach aktorka otwarcie opisała ból i zażenowanie towarzyszące prośbom o wsparcie. Te naturalne ludzkie odczucia szybko musiały jednak ustąpić przed matczyną miłością, determinacją i pragnieniem ocalenia tego, co kocha najbardziej na świecie.
Jeśli mam być szczera, to czuję się strasznie. Nie wiedziałam, że do tego stopnia trudno jest prosić o pomoc! Ale spokój i komfort mojego dziecka są ważniejsze niż moje dobre samopoczucie na własny temat
instagram.com/martachyczewska
Koszty dwuletniego leczenia białaczki i obecny stan zbiórki
Głównym celem internetowej zbiórki, którą utworzyła zrozpaczona matka, jest zebranie kwoty rzędu 200 tysięcy złotych. Pieniądze te mają pozwolić na zabezpieczenie potrzeb medycznych i stworzenie chłopcu bezpiecznych warunków funkcjonowania podczas tak wyczerpującego i długotrwałego procesu na paryskim oddziale. Z danych widocznych na stronie zbiórki wynika, że do tej pory na konto leczenia wpłynęło zaledwie nieco ponad 24 tysiące złotych.
Każdy dzień pod kroplówką na oddziale dziecięcej onkologii jest świadectwem niesamowitej woli przetrwania zaledwie trzyletniego chłopca. Droga przed nim i jego bliskimi jest jeszcze długa i pełna niepewności. Aktorka podziękowała za dotychczasową pomoc. Rzeczywistość choroby ujęła w słowach, które pokazują, jak wielki ciężar dźwiga jej rodzina.
Może kiedy się idzie przez piekło, można się oprzeć na chwilę na innych