Irena Kamińska-Radomska oraz Aleksandra Krysiak bez litości oceniły letnią modę na polskich ulicach. Znana mentorka ostrzega, że mylenie chodnika z plażą to fatalny błąd, a plastikowe klapki powinny zniknąć z przestrzeni publicznej. Ekspertki wskazują konkretne fasony i kolory, które podczas fali upałów zamieniają nasze życie w prawdziwe piekło, zamiast dawać nam upragnione wytchnienie.
Dlaczego japonki i plażowa moda w mieście to zły pomysł
Dr Irena Kamińska-Radomska, znana z telewizyjnych ekranów specjalistka od zasad savoir-vivre, stawia sprawę jasno. Uważa, że w przestrzeni publicznej należy zachować umiar w eksponowaniu ciała. Choć letnie słońce mocno przygrzewa, miejskie rynki, skwery czy zatłoczone tramwaje to jednak nie są prywatne plaże na Bali. Nadmierne roznegliżowanie na chodnikach często budzi konsternację przechodniów i zdecydowanie kłóci się z podstawowymi zasadami klasycznej elegancji.
Równie krytycznie oceniane jest popularne, letnie obuwie. Według ekspertki noszenie plastikowych klapek w centrum miasta to nieporozumienie. Takie obuwie lepiej zostawić na basen. Zamiast nich w przestrzeni miejskiej o wiele lepiej sprawdzą się klasyczne sandały lub wygodne espadryle. Łączą one letnią swobodę z odrobiną dobrego smaku.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Irena Kamińska-Radomska uczy, jak pić herbatę. Ty robisz to źle
Sztuczne materiały i obcisłe fasony drastycznie podnoszą temperaturę
Głos w dyskusji zabiera też Aleksandra Krysiak. Zwraca ona uwagę na fizyczne aspekty doboru ubrań. Stanowczo odradza zakładanie w gorące dni odzieży w ciemnych barwach, takich jak czerń czy granat, które błyskawicznie chłoną promienie słoneczne. Biel, beż oraz ecru to jedyne słuszne wybory, które nie absorbują słońca. Podobnie surowo ocenia jaskrawe, neonowe kolory na ulicach. Specjalistka trafnie określa tego typu barwne eksperymenty mianem chodzącej "tablicy Mendelejewa".
Kluczowy dla naszego samopoczucia pozostaje sam krój ubrań. Dopasowane, opinające ciało stylizacje potrafią zamienić upalny dzień w prawdziwy koszmar dla organizmu. Jak zauważa Aleksandra Krysiak, podczas wysokich temperatur zawsze należy wybierać odzież o luźniejszym fasonie, pozwalającym na swobodną cyrkulację powietrza.
Wszystko, co obcisłe, powoduje, że jesteśmy jak w puszce i dodatkowo podnosi nam to temperaturę
To opinia dyrektorki związku i liderki projektu Centrum Umiejętności w Sosnowcu. Jej zdaniem te słowa nie pozostawiają złudzeń. Zbyt obcisła odzież potrafi mocno dać się we znaki, prowadząc do szybkiego przegrzania organizmu i dyskomfortu w miejscach publicznych.
instagram.com/marta_nawrocka_
CZYTAJ WIĘCEJ: Paprocki i Brzozowski bez litości o stylu Marty Nawrockiej. Słynny duet obnaża wpadkę pałacu
Len, bawełna i skuteczna ochrona przed słońcem to klucz do sukcesu
Co zatem nosić, by przetrwać żar lejący się z nieba bez naruszania estetyki otoczenia? Według Aleksandry Krysiak optymalnym wyborem do codziennego użytkowania w mieście niezmiennie pozostają przewiewne materiały naturalne. Len gwarantuje świetną przewiewność i dobrze chłonie wilgoć. Pozwala to skórze naturalnie oddychać w drodze do pracy czy na popołudniowe spotkanie ze znajomymi. Warto również postawić na lekką wełnę o luźnym skręcie jako materiał premium na lato.
Paradoksalnie, eksponowanie nagiej skóry nie jest wcale najlepszym sposobem na ochłodę. Specjalistka zaleca noszenie latem długich spodni oraz lekkich koszul z rękawami. Taka odzież skutecznie chroni ciało przed bezpośrednim i często niebezpiecznym działaniem słońca.
Im bardziej jesteśmy odsłonięci, tym bardziej jesteśmy narażeni na działanie słońca
Na koniec należy jednak zachować zdrowy rozsądek i nie traktować zasad modowej etykiety jak wyroku. Mentorka "Projektu Lady" przypomina o jeszcze jednej zasadzie na czas ekstremalnych zjawisk pogodowych. W sytuacjach potężnych upałów zdrowie oraz bezpieczeństwo są bezwzględnie ważniejsze od jakichkolwiek zasad savoir-vivre'u. Jeśli termometry wskazują wartości zagrażające życiu, komfort fizyczny zdecydowanie wygrywa z klasycznym dress codem.