Ewa Chmielewska znalazła się w ogniu pytań po rozstaniu najpopularniejszej pary 8. edycji „Sanatorium miłości”. Podczas gdy fani oskarżają ją o „skok w bok” z Henrykiem, kuracjusz z Gliwic brutalnie ucina spekulacje o wielkiej miłości do Emilii. Henryk Rzepczyński twierdzi, że jego serce „musi odpocząć”, a Emilia Gajos gorzko podsumowuje brak lojalności.
Ewa Chmielewska z Sanatorium miłości odpowiada na plotki fanów
Media społecznościowe zapłonęły od spekulacji w połowie czerwca 2026. Fani zaczęli sugerować, że to właśnie seniorka z Lublina przyczyniła się do nagłego rozstania ulubieńców programu. Sytuacja nabrała takiego rozpędu, że bohaterka zamieszania postanowiła oficjalnie odciąć się od przypinanej jej łatki "tej trzeciej". Stanowczo zadeklarowała przy tym, że jest wolną kobietą.
Aby uciąć krzywdzące plotki, opublikowała w sieci jednoznaczne oświadczenie. Zapewniła w nim internautów, że z sercowymi zawirowaniami swoich telewizyjnych znajomych nie ma absolutnie nic wspólnego.
Kochani, ponieważ dostaję bardzo dużo wiadomości i pytań, chciałabym wyjaśnić pewną kwestię. Proszę, aby nie łączyć mnie z rozstaniem Henryka i Emilki. Nie jestem przyczyną ich problemów ani zakończenia ich relacji. To ich prywatna sprawa i z szacunku do obojga nie będę jej komentować — przekazała Ewa Chmielewska w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku.
instagram.com/sanatorium_milosci_tvp
Rozstanie Emilii Gajos i Henryka Rzepczyńskiego po zlocie w Sianożętach
Zanim jednak internet wydał wirtualny wyrok, relacja Emilii i Henryka uchodziła za niezwykle urokliwą. Po zakończeniu emisji hitu TVP para regularnie utrzymywała ze sobą kontakt. Ta romantyczna próba podtrzymania związku na odległość – polegająca na codziennym, telefonicznym wyrywaniu Henryka z objęć Morfeusza – zderzyła się z brutalną rzeczywistością. Wygląda na to, że budzik w telefonie okazał się dla kuracjusza mniej stresujący niż zaangażowanie partnerki.
Punktem zwrotnym dla zakochanych okazał się huczny zlot uczestników wszystkich edycji "Sanatorium miłości". Impreza odbyła się 6 i 7 czerwca w nadmorskich Sianożętach. Na miejscu bawili się oboje zainteresowani, jak i rzekoma kość niezgody, czyli Ewa Chmielewska. To właśnie po tym spotkaniu drogi pary ostatecznie się rozeszły, a codzienne pobudki telefoniczne przeszły do historii.
Henryk Rzepczyński, choć odwiedził Emilię w Ozorkowie, w rozmowach z mediami studzi emocje. 2 lata po rozwodzie kuracjusz nie czuje się gotowy na poważne deklaracje. „Emilka się zaangażowała, a ja nie. Jestem dalej singlem” – wyznał bez ogródek portalowi Pomponik, sugerując, że codzienne pobudki telefoniczne były jednostronnym przejawem uczuć.
instagram.com/sanatorium_milosci_tvp
Apel Emilii Gajos o zaprzestanie hejtu
Krótko po wybuchu afery głos w "Sanatorium miłości" zabrała sama poszkodowana. Pojawiła się na kanapach programu "Pytanie na śniadanie". Emilia Gajos nie owijała tam w bawełnę. W telewizyjnej rozmowie z prowadzącymi stanowczo zamknęła ten rozdmuchany rozdział swojego życia.
Definitywnie zamknięty, aczkolwiek ja oczekuję poznania kogoś innego. Temat miłości nie jest zamknięty, a temat Henryka - tak — podsumowała Emilia Gajos w wywiadzie z Agnieszką Woźniak-Starak i Łukaszem Kadziewiczem.
Emocje wokół miłosnego trójkąta wciąż jednak buzowały w sieci. Uczestniczka widziała narastającą falę oskarżeń wobec koleżanki, dlatego postanowiła interweniować. Wystosowała mocny wpis, w którym nawołuje do rozsądku i dystansuje się od medialnego szumu.
Chciałabym jasno powiedzieć, że odcinam się od całej sytuacji związanej z moją historią z Henrykiem. Nigdy nie było moją intencją wywoływanie hejtu czy kierowanie negatywnych emocji wobec kogokolwiek. Bardzo nie podoba mi się to, co dzieje się w komentarzach. Każdy z nas jest dorosły i sam odpowiada za swoje słowa, decyzje i zachowania. Szanujmy się nawzajem, nawet jeśli mamy różne zdania i odmienne wspomnienia tych samych wydarzeń. Proszę Was o jedno – STOP HEJTOWI. W życiu jest wystarczająco dużo złości, dlatego wybierajmy życzliwość, szacunek i kulturę rozmowy — zaapelowała Emilia Gajos na swoim profilu w mediach społecznościowych.