Maja Chwalińska w wielkim stylu zakończyła swój paryski sen, zostając pierwszą w dziejach tenisistką, która jako kwalifikantka dotarła do finału Roland Garros. Po drodze wyeliminowała m.in. Qinwen Zheng, Marię Sakkari, Annę Kalinską oraz Dianę Sznajder. 24-letnia Polka po morderczej walce uległa Mirrze Andriejewej, ale zainkasowała rekordowe 1,4 miliona euro i zaliczyła kosmiczny awans w rankingu WTA na 21. miejsce. Jej niesamowity wyczyn sprawił, że na reakcję Donalda Tuska nie trzeba było długo czekać.
Finał Roland Garros i awans Mai Chwalińskiej w rankingu WTA
Maja Chwalińska stanęła w Paryżu przed życiową szansą na zdobycie prestiżowego wielkoszlemowego tytułu. W decydującym, finałowym starciu w Paryżu tenisistka zmierzyła się na korcie z Mirrą Andriejewą. Ostatecznie uległa rosyjskiej rywalce wynikiem 3:6, 2:6.
Mimo braku głównego trofeum zawodniczka nie ma najmniejszych powodów do wstydu. Jest pierwszą uczestniczką w historii, która przeszła drogę od kwalifikacji aż do ścisłego finału. Znakomity występ przyniósł naszej reprezentantce ogromny szacunek kibiców i potężny skok w światowym zestawieniu.
Tuż po turnieju skoczyła z okolic 114. miejsca na rewelacyjną 21. pozycję. Przy okazji zgarnęła kosmiczną premię finansową w wysokości 1,4 miliona euro. Chwilę po zakończeniu spotkania zawodniczka wykazała się niezwykłym dystansem do siebie, chwytając za mikrofon i zwracając się do zgromadzonej publiczności:
Chciałbym podziękować kibicom, którzy przyszli nie tylko dzisiaj. Czułam waszą miłość i jestem bardzo wdzięczna. Szkoda, że nie zobaczyliście lepszego meczu, ale Mirra była lepsza. To jest jej wina.
Mirra Andreeva i Maja Chwalinska / Fot. instagram.com/rolandgarros
Reakcja Donalda Tuska na mecze tenisistki w Paryżu
Donald Tusk wyraźnie dał się ponieść ogólnopolskiej tenisowej gorączce na długo przed decydującym starciem. Po półfinałowym zwycięstwie Polki premier Donald Tusk nie gryzł się w język i nazwał zawodniczkę "Pszczółką Mają", celnie wbijając szpilę przeciwnikom stwierdzeniem o "rosyjskich rakietach".
Emocje rosły z każdym dniem. Tuż przed wielkim finałem polityk udzielił wypowiedzi Polskiej Agencji Prasowej. Oficjalnie zadeklarował, że mecz zamierza oglądać w domowym zaciszu wspólnie z żoną oraz wnukami.
Kiedy puchar ostatecznie powędrował w ręce przeciwniczki, szef rządu natychmiast ruszył do klawiatury. Postanowił wesprzeć naszą gwiazdę ciepłym słowem w serwisie X.
Za Mają pierwszy wielkoszlemowy finał. Głęboko wierzę, że nie ostatni. Tym razem się nie udało, ale i tak jesteśmy z Ciebie bardzo dumni!
Pod wpisem premiera natychmiast zawrzało. Internauci zaczęli dopytywać o obecność Rosjan w turnieju, a jeden z nich zapytał wprost: "Może Pan zapyta Emmanuela Macrona jak to jest, że trzeba było pokonać 3 Rosjanki, żeby wygrać?".
instagram.com/pzt_tenis; instagram.com/igaswiatek
CZYTAJ WIĘCEJ: Iga Świątek zareagowała na wielki sukces Mai Chwalińskiej. Wystarczyło jedno słowo, fani poruszeni: "Klasa!" [zdjęcia]
Władysław Kosiniak-Kamysz komentuje ogromny sukces Polki
Władysław Kosiniak-Kamysz nie chciał pozostać w cieniu i również zabrał głos tuż po rozstrzygnięciu wielkiego finału. Okazuje się, że polityczna śmietanka z ulicy Wiejskiej w zaledwie kilka dni zjednoczyła się w gorącym dopingu, zyskując nowe, sportowe oblicze.
Wicepremier postanowił spojrzeć na sukces tenisistki przez pryzmat inspiracji dla całego społeczeństwa. Jego wpis opublikowany po zakończonym turnieju udowadnia, że oszałamiająca droga ze strefy kwalifikacyjnej aż po sam szczyt poruszyła absolutnie wszystkich:
Historia Mai Chwalińskiej uczy że nigdy nie można się podawać, zawsze trzeba walczyć. Już jest inspiracja dla wielu. Dziś dzień jej ogromnego sukcesu. Wielkie gratulacje.