Alicja i Jolanta Prochowicz-Sienkiewicz wygrały przełomową batalię przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Lublinie. Sąd orzekł, że ich akt małżeństwa zawarty na portugalskiej Maderze musi zostać wpisany do polskiego rejestru stanu cywilnego. To czwarty taki wyrok w Polsce, ale pierwszy dotyczący pary, która wyjechała za granicę wyłącznie w celu zawarcia ślubu.
Wyrok WSA w Lublinie ws. małżeństwa Alicji i Jolanty
Kiedy na sali zapadła cisza, padły słowa, które z pewnością przejdą do historii polskiego orzecznictwa. Urodzone w Polsce kobiety, które w 2023 roku wzięły ślub jednopłciowy Portugalia zalegalizowała już dawno temu, wreszcie mogły odetchnąć z ulgą. Komentarze po wyroku mrożą krew w żyłach przeciwników zmian – Alicja i Jolanta Prochowicz-Sienkiewicz nie zamierzają dłużej być "niewidzialne" dla systemu. Oficjalnie udowodniły, że ich długa walka z urzędami miała sens.
Oczekiwany werdykt przyniósł upragnioną sprawiedliwość, na którą czekały od dawna. Zadowolona Alicja Sienkiewicz-Prochowicz nie kryła ogromnego wzruszenia tuż po wyjściu z sali rozpraw i wprost mówiła o planach na najbliższy czas.
Mamy nadzieję, że ten wyrok pociągnie za sobą dobre skutki dla reszty par, które walczą o to, co my. Będziemy świętować w dużym gronie, bo mamy ogromne wsparcie rodziny i bliskich
Sukces ten to potężny sygnał dla tysięcy innych osób, które znajdują się w podobnej sytuacji prawnej względem polskiego państwa. Aktywista Przemek Walas, obserwujący zmagania pary, podsumował to krótko i niezwykle dosadnie.
Historia dzieje się na naszych oczach
Alicja i Jolanta Prochowicz-Sienkiewicz po zwycięskim wyroku / Fot. instagram.com/jola-prochowicz
Transkrypcja aktu małżeństwa osób tej samej płci – argumenty sądu
Batalia o uznanie związku trwała blisko trzy lata, a urzędnicy nie gryźli się w język, pisząc o "zagrożeniu dla porządku prawnego". Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, podobnie jak lokalny kierownik USC, wcześniej stanowczo odmawiał wpisania ich związku do dokumentów. To absurdalne podejście i krzywdzące oskarżenia mocno uderzyły w same zainteresowane.
Najtrudniejsza w tej sądowej walce była przedłużająca się niepewność oraz poczucie okropnej niesprawiedliwości. Tego, że przecież nikomu nie robimy krzywdy, chcąc nazywać się żonami. Chcemy po prostu, żeby te podstawowe prawa człowieka w Polsce były przestrzegane. Szczególnie trudny był też argument wojewody związany z zagrożeniem porządku prawnego. Proszę sobie wyobrazić, co czują dwie dziewczyny, które czytają, że ich związek stanowi zagrożenie dla porządku prawnego Rzeczpospolitej. Natomiast mamy ogromną sieć wsparcia, za którą tutaj w tym momencie bardzo dziękujemy, i chcemy być takim teraz wsparciem dla innych par. Trzymamy za nie kciuki
Na sali rozpraw sędzia sprawozdawca Iwona Tchórzewska zmiażdżyła argumentację wojewody. Bezlitośnie obnażyła luki w rozumowaniu urzędników, którzy odrzucili wniosek bez racjonalnych podstaw prawnych, błędnie sugerując, że transkrypcja aktu małżeństwa osób tej samej płci stwarza niebezpieczeństwo dla kraju.
W ocenie sądu zaskarżona decyzja oraz utrzymująca ją w mocy decyzja organu pierwszej instancji zostały wydane z mającym wpływ na wynik sprawy naruszeniem przepisów prawa materialnego. W rozpoznawanej sprawie organy obu instancji nie kwestionowały legalności zawarcia przez skarżące małżeństwa na terenie Portugalii będącej państwem członkowskim Unii Europejskiej oraz złożenia przez skarżące wraz z wnioskiem dokumentów niezbędnych do dokonania transkrypcji. Natomiast organy odmówiły transkrypcji aktu małżeństwa skarżących, stwierdzając, że transkrypcja w tym przypadku wobec tego, że dotyczy aktu małżeństwa osób tej samej płci, byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej
Sędzia dodała dobitnie i jednoznacznie, że rejestr stanu cywilnego transkrypcja zagraniczna w żaden sposób nie narusza naszej polskiej Konstytucji.
Uznanie małżeństwa legalnie zawartego za granicą przez przeniesienie tego aktu w drodze transkrypcji nie narusza zasad konstytucyjnych, nie koliduje z instytucją małżeństwa, która ma określone ramy w polskim porządku prawnym.
facebook.com/chorosinskapl; Wojciech Olkusnik / East News
Małżeństwa weekendowe a prawo unijne w Polsce
Rozstrzygnięcie z Lublina jest podwójnie ważne dla całego środowiska walczącego o równe prawa. Wyrok po raz pierwszy dotyczy bezpośrednio specyficznej formy, jaką są tzw. małżeństwa weekendowe. Są to pary, które wyjeżdżają z Polski za granicę wyłącznie w celu wzięcia legalnego ślubu. Sędzia Anna Strzelec ogłosiła podczas rozprawy wyrok nakazujący wpis do rejestru, podpierając się traktatami unijnymi. Choć werdykt stanowi wielki triumf, należy podkreślić, że sam wyrok pozostaje jeszcze nieprawomocny.
Sąd zobowiązuje kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w dniu 27 października lipca 2023 roku w Quinta do Furao Santana w Portugalii przez Alicję Sienkiewicz i Jolantę Prochowicz
Podczas uzasadnienia sąd powoływał się na to, że zasada pierwszeństwa prawa unijnego odgrywa tu rolę kluczową w kontekście swobody przemieszczania się. Znaczenie miały także wcześniejsze orzeczenia organów takich jak TSUE oraz Naczelny Sąd Administracyjny. Adwokat Paweł Knut widzi w tym jednoznaczny i pożądany kierunek, w którym zmierzają prawa osób LGBT w Polsce.
Wygląda na to, że od strony prawnej mamy jednolitą linię orzeczniczą. Od wyroku NSA sądy administracyjne mają takie samo podejście. I myślę, że tak będzie w każdej kolejnej sprawie. Ta praktyka jest sygnałem, że mamy systemową zmianę na poziomie orzecznictwa, a teraz potrzebujemy systemowej zmiany na poziomie tego jak działają urzędy.
Prawnik wprost apeluje o to, by państwo przestało przeciągać procedury i zmuszać obywateli do męczących wizyt na salach sądowych. Tłumaczy, że presja ze strony Polaków na uregulowanie tych spraw jest w tej chwili wręcz lawinowa.
W każdym tygodniu dostajemy co najmniej dwa, trzy zapytania, o to, czy składać wnioski o transkrypcje. A przecież nie jesteśmy jedyną kancelarią, która się w tym specjalizuje. Ludzie czekają w blokach startowych, ale niekoniecznie chcą się narażać na długie procesy sądowe. Państwo nie powinno ich też do tego zmuszać. Mamy wyrok TSUE, to powinna być podstawa działań państwa
Projekt rozporządzenia Ministerstwa Cyfryzacji i nowe wzory aktów
Wojewódzki Sąd Administracyjny dał kierownikowi USC zaledwie 30 dni na dokonanie transkrypcji, licząc od momentu uprawomocnienia się wyroku. W tej chwili uwidacznia się jednak klasyczna urzędnicza spychologia na linii samorząd-rząd. Beata Pietryczuk reprezentująca Urząd Miasta Lublin zaznacza, że organy "czekają na narzędzia od ministra", bo system wciąż nie jest gotowy.
Warto podkreślić, że obowiązujący w Polsce porządek prawny nie daje podstaw, aby dokonywać wszystkich transkrypcji. Ich rejestracja będzie możliwa po wprowadzeniu odpowiednich narzędzi w systemie rejestrów państwowych. W związku z tym oczekujemy na przestawienie przez ministra właściwego do spraw informatyzacji rozwiązania formalno-technicznego które umożliwi taki wpis. Podejmiemy wszelkie starania, aby po powrocie akt z WSA zgodnie z literą prawa skutecznie wykonać wyrok
W odpowiedzi na te braki Ministerstwo Cyfryzacji faktycznie przygotowało już projekt stosownego rozporządzenia. Znalazły się w nim warianty aktów stanu cywilnego zakładające pola dla dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn. Europoseł Borys Budka jednak przyznaje publicznie, że małżeństwa jednopłciowe w Polsce to wciąż niewygodny i wysoce sporny wątek wśród rządzących.
Ten temat niestety budzi kontrowersje w koalicji rządzącej. Dla mnie, jako prawnika, sprawa jest stosunkowo prosta. Nie wszystkim koalicjantom podoba się pomysł legalizacji małżeństw jednopłciowych
Pomimo obietnic polityków o wprowadzaniu nowości, urzędnicza machina wciąż próbuje stawiać opór. Rzecznik prasowy wojewody lubelskiego zapowiedział już badanie dokumentów, co zwiastuje możliwość dalszego przeciągania sprawy w czasie.
Pan wojewoda złoży wniosek o przekazanie pisemnego uzasadnienie wyroku. Od treści uzasadnienia będzie zależała decyzja o ewentualnej apelacji
Sytuacja ta dowodzi, że regulujące związki partnerskie w Polsce normy społeczne wyprzedzają te legislacyjne. Ostatecznie walka Alicji i Jolanty staje się symbolem dążenia do absolutnie podstawowych praw. Same żony ujęły to najlepiej, ostatecznie rozprawiając się z przypinanymi im łatkami.
My w gruncie rzeczy przyszłyśmy tutaj z bardzo konserwatywnym postulatem. Móc żyć w małżeństwie. Móc czuć się bezpiecznie w państwie, w którym się urodziłyśmy i w którym na co dzień żyjemy. Żadna umowa notarialna nie da nam takiego zabezpieczenia i prawe, jak małżeństwo. Przed nami jeszcze szereg rozpraw, szereg wyroków i trzymajmy kciuki, żeby w Polsce osoby mogły po prostu funkcjonować w swoich rodzinach. To jest, proszę państwa, bardzo konserwatywny postulat