To czarny dzień dla polskiej muzyki. Zbigniew Hołdys właśnie przekazał informację, której fani Perfectu bali się od dawna. Wojciech Morawski, legendarny perkusista i współtwórca potęgi zespołu, zmarł po długiej i wyniszczającej chorobie. Miał 76 lat.
Wojciech Morawski nie żyje. Zbigniew Hołdys o przyczynie śmierci i ostatnich chwilach perkusisty
Rano 3 kwietnia 2026 roku dotarła do nas informacja, która wbiła w fotel tysiące fanów rockowych dźwięków w całej Polsce. Wojciech Morawski nie żyje. O śmierci wybitnego artysty poinformował jego wieloletni przyjaciel ze sceny, Zbigniew Hołdys. To on, za pośrednictwem mediów społecznościowych, zamieścił krótki, ale rozdzierający serce wpis.
Dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił...
Przedstawiciele placówki w Skolimowie z bólem potwierdzili te smutne doniesienia. Jeszcze kilka dni po dramatycznym apelu o pomoc dla muzyka, wszyscy wierzyli, że najgorsze da się choć na chwilę odwlec w czasie. Niestety, los napisał zupełnie inny scenariusz dla legendy polskiego rocka.
Na co chorował Wojciech Morawski? Dramatyczna walka o zdrowie w Skolimowie i brak środków na rehabilitację
Trudno powstrzymać łzy, gdy pomyśli się o ostatnich miesiącach życia artysty. Człowiek, który na scenie kipiał energią i nadawał rytm całym pokoleniom, toczył nierówną walkę z bezlitosną chorobą. Wojciech Morawski przebywał w specjalnym ośrodku – to Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie stał się jego ostatnią przystanią. O tym, z jakim dramatem mierzył się dawny rockman, dosadnie opowiedział Zbigniew Hołdys.
Wojtek od kilku lat chorował neurologicznie. Nie wiem, jaka była dokładna przyczyna śmierci, w każdym razie chorował neurologicznie, z coraz większym trudem się poruszał, z trudem mówił. To było gaśnięcie, dosyć powolne i trudne
Polska Fundacja Muzyczna robiła wszystko, co w jej mocy, by zapewnić mu godne warunki życia i walki z chorobą. Organizowano specjalistyczną pomoc w formie "lotnej firmy", jednak dramatycznie brakowało funduszy. Koszt zaledwie jednej godziny rehabilitacji z dojazdem wynosił 180 zł, a zebrane środki topniały w zastraszającym tempie. Pod koniec marca przyjaciel artysty alarmował w sieci, apelując o natychmiastowe wsparcie:
Wojciech Morawski jest w szpitalu. Słabo z nim. Ten wspaniały perkusista (Klan, Perfect, Breakout, Morawski-Waglewski-Nowicki-Hołdys, I Ching) i myśliciel, mega kumpel, jest pod stałą opieką Polskiej Fundacji Muzycznej i tam go wspieramy, zbierając fundusze na jego rehabilitację. I trzymamy kciuki mocno...
Mimo nadludzkich wysiłków terapeutów, organizm 76-latka po prostu się poddał.
Wojciech Morawski na scenie, 2013 / Fot. facebook.com/wojciech-morawski-31
Wojciech Morawski – historia perkusisty w zespole Perfect, Breakout i Voo Voo
Współzałożyciel Perfectu pozostawił po sobie pustkę, której nikt nie zdoła wypełnić. To on w latach 1977-1980 stał za bębnami, gdy rodziła się prawdziwa legenda. Jego unikalne uderzenie kształtowało fundamenty grupy Perfect, zanim na dobre rozkwitł polski rock lata 70 i 80. Choć później drogi muzyków się rozeszły, nikt nie wyobraża sobie kanonu naszej muzyki bez jego kunsztu w takich kultowych projektach jak album I Ching czy płyta Świnie.
Ten wybitny artysta przez lata udowadniał, że jest rytmicznym sercem każdej kapeli. Budował potęgę grupy Breakout, współtworzył początki Voo Voo oraz udzielał się w supergrupie Morawski Waglewski Nowicki Hołdys. Współpracował z takimi sławami jak Jan Borysewicz czy Maryla Rodowicz.
Ale Wojciech Morawski był nie tylko genialnym rzemieślnikiem rocka. Wraz z żoną Lilą bezinteresownie otwierał swoje serce dla najbardziej potrzebujących, z oddaniem angażując się w pomoc dla Fundacji Dzieci Ulicy w rodzinnych Ząbkach. To właśnie ten obraz giganta – pełnego empatii w życiu prywatnym i niepohamowanej energii na scenie – pozostanie z nami na zawsze.