Sydney Sweeney po raz kolejny udowadnia, że balansowanie na granicy przyzwoitości to jej największa specjalność. 28-letnia gwiazda wypięła się w nowej kampanii swojej bieliźnianej marki SYRN. Niemal naga aktorka odsłoniła wszystko jak na dłoni, a w sieci natychmiast wybuchła prawdziwa burza. Internauci nie gryzą się w język i bezlitośnie wyciągają na wierzch jej dawne skandale.
Sydney Sweeney niemal naga promuje markę SYRN. Historia jej młodzieńczych kompleksów wbija w fotel
Zazwyczaj gwiazdy starają się zostawić trochę miejsca dla wyobraźni, ale Sydney Sweeney gra według własnych, bezkompromisowych zasad. Gwiazda Hollywood zapozowała do najnowszej kampanii swojej autorskiej marki, mając na sobie jedynie mikroskopijną, białą koronkę. Aktorka śmiało wyeksponowała ciało prosto do obiektywu, posyłając drapieżne spojrzenia i udowadniając, że w kwestii prowokacji nie ma sobie równych. Oblekająca jej kształty różowa bielizna koronkowa z falbankami i wysokie szpilki z wiązaniami rozgrzały zmysły do czerwoności.
Co ciekawe, ta powalająca pewność siebie przed kamerą to efekt bardzo długiej i bolesnej drogi. Dziś popularna aktorka opływa w luksusy i zarabia grube miliony na swoim wizerunku, ale w przeszłości wcale nie było jej do śmiechu. Sama zainteresowana w jednym ze szczerych wywiadów wprost przyznała, że jej dorastające ciało było dla niej powodem ogromnego wstydu, a uwaga rówieśników bywała nie do zniesienia.
W szóstej klasie nosiłam rozmiar 32DD. Chciałam się po prostu schować
Teraz 28-latka ani myśli się chować w cieniu. Każda jej reklama bielizny to starannie wyreżyserowany spektakl, który gwarantuje gigantyczne zasięgi i ogromne wpływy na konto.
instagram.com/sydney_sweeney
Skandal goni skandal. Mroczne interesy i woda z kąpieli wprawiają w osłupienie
Biznesowe imperium gwiazdy rośnie w siłę, jednak marka SYRN to zaledwie ułamek jej marketingowych wyczynów. Słynna aktorka z pełną premedytacją buduje swoją pozycję na skrajnych emocjach i szokowaniu opinii publicznej. Prawdziwa burza wybuchła jakiś czas temu, gdy na bilbordy trafiła głośna kampania z jej udziałem. Teoretycznie niewinne hasło promocyjne błyskawicznie stało się zarzewiem międzynarodowego skandalu.
Sydney Sweeney ma świetne jeansy
Wielu internautów dopatrzyło się w tym sloganie oburzającej gry słów, a ze względu na zbieżność angielskiego "jeans" z "genes" (geny), gwiazda została posądzona o obrzydliwe promowanie eugeniki.
To jednak wcale nie koniec jej absurdalnych pomysłów. Prawda wychodzi na jaw, gdy spojrzymy na jej inną, niezwykle kontrowersyjną współpracę. Jakiś czas temu celebrytka połączyła siły z marką kosmetyczną i wypuściła na rynek mydło, do którego rzekomo dodano... wodę z jej własnej kąpieli. Ten jeden szokujący krok udowodnił, że dla Sweeney nie ma granic, których nie przekroczyłaby dla rozgłosu.
instagram.com/sydney_sweeney
Internauci nie mają litości dla gwiazdy. W sieci wrze po publikacji roznegliżowanych kadrów
Najnowsze zdjęcia bieliźniane Sydney Sweeney sprawiły, że internet dosłownie zapłonął, a sekcja komentarzy pod profilami marki zamieniła się w prawdziwe pole bitwy. Czytelnicy mają bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony nie brakuje głosów totalnego zachwytu nad jej zjawiskową formą, a fani pieją z zachwytu nad odwagą aktorki.
Szczęka opada! Dziewczyno, wyglądasz jak milion dolarów. Ta mikroskopijna koronka leży na tobie absolutnie idealnie, kupuję wszystko z tej nowej kolekcji w ciemno!
Z drugiej jednak strony, internauci nie gryzą się w język i bezlitośnie punktują jej żenujące pomysły biznesowe. Wielu użytkowników wytyka aktorce, że po niesławnym mydle z brudną wodą z wanny, coraz trudniej brać jej wizerunek na poważnie, a ciągłe epatowanie nagością staje się męczące.
To jest niesmaczne. Najpierw wciska ludziom wodę po swojej kąpieli, a teraz świeci rozgogolonym tyłem, żeby wcisnąć im majtki. Zaraz pewnie zacznie sprzedawać powietrze w słoikach dla swoich naiwnych fanów.
Niezależnie od tego, która strona ma rację, cel został w stu procentach osiągnięty. Sweeney znowu jest na ustach wszystkich, a jej prowokacyjna taktyka działa bez zarzutu.