W dniu premiery swojej książki Sylwia Peretti odwiedziła grób syna. Celebrytka podzieliła się bolesnym wyznaniem, ale uwagę internautów przykuło coś innego. Na nagraniu z cmentarza uwieczniono niezwykłe zjawisko, które gwiazda odebrała jako jasny znak od tragicznie zmarłego Patryka.
Niespodziewany gość na grobie syna. Sylwia Peretti nie mogła powstrzymać łez
Sylwia Peretti, znana telewidzom z programu Królowe życia, w dniu premiery swojej publikacji udała się na Cmentarz Grębałowski Kraków. Celebrytka chciała uczcić wydanie książki dokładnie w miejscu, gdzie spoczywa jej syn, Patryk Peretti. Kiedy wyciągnęła telefon, by nagrać relację, na płycie nagrobnej pojawiła się ruda wiewiórka. Zwierzę nie uciekło nawet wtedy, gdy Peretti zaczęła odtwarzać wywiad.
Okazało się, że Sylwia Peretti słuchała swojej rozmowy z Wiktorem Słojkowskim dokładnie w momencie, gdy mały gość usiadł tuż nad nią. Celebrytka nie miała wątpliwości, że to niespodziewane zjawisko to bezpośrednia wiadomość i znak od syna. Zaskoczona sytuacją, zwróciła się bezpośrednio do zmarłego Patryka Peretti, nie kryjąc ogromnego poruszenia na nagraniu.
Naprawdę mnie przyszłaś? Cześć! Właśnie opowiadam Patrykowi o tym, że dziś wyszła książka. Zrobiłam to dla niego i dla siebie. I teraz spójrzcie na to. Ktoś mi powie, że znaki nie istnieją, co? Bądźcie dla siebie dobrzy. Właśnie zaczęłam oglądać wywiad z Wiktorem i ona cały czas tutaj nade mną siedzi i ogląda razem ze mną. Tutaj macie link i jak macie ochotę, to oglądajcie razem ze mną
instagram Sylwii Peretti
"Mój syn był nazywany mordercą". Bolesne wyznania w książce "Niepożegnani"
Dokładnie 25 marca na rynek trafia książka Niepożegnani, będąca osobistym rozliczeniem z ubiegłoroczną tragedią. Publikacja to obszerny wywiad-rzeka, którego współautorem jest Wiktor Słojkowski. Dla matki, która straciła jedyne dziecko, to próba odzyskania głosu w debacie publicznej, zdominowanej przez ostre oskarżenia. Sylwia Peretti przez ostatnie miesiące mierzyła się nie tylko z potężną żałobą, ale i z bezprecedensowym atakiem ze strony społeczeństwa.
Z dnia na dzień stałam się najbardziej hejtowaną matką w kraju. Mój syn był nazywany mordercą, choć był to tragiczny wypadek, w którym sam stracił życie. Ciężar tej historii spadł wtedy na mnie
Celebrytka wielokrotnie podkreślała, że jej intencją nie jest szukanie usprawiedliwień dla zachowania zmarłego Patryka Peretti, lecz pokazanie perspektywy osieroconej matki. Książka ma stanowić intymne świadectwo samotnej walki o przetrwanie w obliczu niewyobrażalnej straty. Autorka chce opowiedzieć o bólu, o którym inni wolą głośno nie wspominać.
To historia widziana z mojej perspektywy — oczami matki, która straciła swoje jedyne, ukochane dziecko
Tylko ja wiem, co działo się ze mną w tych miesiącach. Ile łez spadło na te strony. Ile wspomnień musiałam w sobie na nowo otworzyć
Ale przede wszystkim jest to głos mojego dziecka. Głos, którego ja już nigdy nie usłyszę. Ta książka nie powstała po to, żeby kogokolwiek wybielać czy przekonywać. To moje spojrzenie na to, co się wydarzyło
instagram Sylwii Peretti
Tragedia, która zatrzymała czas. Co wydarzyło się przy Moście Dębnickim?
Sylwia Peretti miała ze swoim synem wyjątkowo silną więź. Patryk Peretti był obecny w jej życiu publicznym i towarzyszył matce w najważniejszych momentach, między innymi prowadząc ją do ołtarza podczas jej ślubu. Ten świat ostatecznie rozpadł się w lipcu 2023 roku, kiedy to miał miejsce tragiczny wypadek w Krakowie. Rozpędzone auto dachowało przy Moście Dębnickim, a w wyniku zdarzenia zginęły cztery osoby – kierowca i trzej pasażerowie.
Śledczy ustalili, że prowadzący samochód 24-letni syn celebrytki miał we krwi 2,3 promila alkoholu. Te twarde liczby i fakty stały się zapalnikiem dla fali nienawiści, z którą matka mierzy się każdego dnia. Starając się zachować pamięć o jedynaku, Sylwia Peretti wykonała na swoim ciele tatuaż z dokładną datą i godziną jego narodzin. Ten symboliczny gest brutalnie kontrastuje z przedwczesną śmiercią i odwróconym porządkiem rzeczy.
Ludzie chcą, żeby kobieta w żałobie była cicho. Żeby płakała krótko, najlepiej w czterech ścianach, a potem wróciła do życia — w makijażu, z przyklejonym uśmiechem. Śmierć dziecka wywraca wszystko, zaburza porządek rzeczy i narusza logikę istnienia. To się nie powinno wydarzyć
Dziś Patryk Peretti spoczywa na Cmentarzu Grębałowskim wraz z prababcią, jej mężem i synem. Ten rodzinny grobowiec stał się dla celebrytki stałym punktem na mapie jej nowej, bolesnej codzienności. Gwiazda odnosi się do tego w poruszającym podsumowaniu, które zostawia czytelników z gorzką refleksją.
To nie jest dla mnie tylko symbol. To grób rodzinny. Leży tam moja babcia, obok swojego syna i męża. Leży tam też mój syn. I wiem, że kiedyś będę leżeć tam także ja. To nie jest myśl abstrakcyjna czy metafora. To porządek, który został odwrócony, a którego nie da się naprawić