Tą tragedią żył świat. Dramat na obozie: 25 dziewczynek nigdy nie wróciło do domu

Tą tragedią żył świat. Dramat na obozie: 25 dziewczynek nigdy nie wróciło do domu

Tą tragedią żył świat. Dramat na obozie: 25 dziewczynek nigdy nie wróciło do domu

canva.com

W chrześcijańskim obozie Camp Mystic w Teksasie doszło do niewyobrażalnej tragedii. W wyniku gwałtownej powodzi, która 4 lipca przeszła nad rzeką Guadalupe, zginęło 27 osób, w tym 25 małych dziewczynek i dwie młode opiekunki. Według najnowszych ustaleń śledczych z września 2026 roku zarządcy mieli zignorować nocne alerty, pozostawiając dzieci w śmiertelnej pułapce.

Reklama
  • W powodzi na terenie chrześcijańskiego obozu Camp Mystic zginęło 27 osób. Wśród ofiar było 25 dziewczynek oraz dwie nastoletnie opiekunki
  • Śledczy zarzucają kierownictwu obiektu zignorowanie nocnych alertów powodziowych i zaniechanie ewakuacji z najniżej położonych domków
  • Wśród ofiar kataklizmu znalazł się właściciel ośrodka Richard „Dick” Eastland, który zginął podczas próby ratowania podopiecznych
  • Rodziny zmarłych złożyły pozwy o rażące zaniedbania, a osobom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo grożą zarzuty karne

Kulisy tragedii w obozie Camp Mystic w Teksasie

Camp Mystic w Teksasie, zarządzany przez rodzinę Eastlandów, miał być dla setek dziewcząt bezpieczną oazą i miejscem wypoczynku. Niestety, letni turnus w chrześcijańskim ośrodku przerodził się w koszmar, który na zawsze zapisał się w historii regionu. Feralnego 4 lipca 2025 roku woda zalała teren kempingu z niszczycielską siłą. Z raportów wynika, że w ciągu zaledwie 45 minut poziom rzeki Guadalupe wzrósł z niespełna metra do ponad dziewięciu metrów. Gwałtownie wzbierająca woda zaskoczyła mieszkańców domków w środku nocy.

Bilans ofiar jest druzgocący - żywioł odebrał życie 25 małym dziewczynkom oraz dwóm młodym opiekunkom. Kataklizm pochłonął w sumie 27 osób, w tym dzieci i personel, którzy nie zdążyli zareagować na gwałtowny przybór wody. Tragedia wywołała ogromne poruszenie w całych Stanach Zjednoczonych. Wkrótce ruszyło wnikliwe dochodzenie, które rzuciło nowe światło na przebieg feralnej nocy.

radiowóz na drodze pexels.com

Zarzuty o rażące zaniedbania i brak ewakuacji dzieci

Śledczy Brant Johnston przygotował wstrząsający raport, w którym szczegółowo opisał uchybienia panujące na terenie ośrodka. Z dokumentacji wynika, że kierownictwo obiektu zignorowało nocne alerty powodziowe docierające ze stacji meteorologicznych. Zamiast natychmiast przenieść uczestniczki w bezpieczne strefy, pozostawiono je w najniżej usytuowanych domkach. Gdy nadeszła fala kulminacyjna, rwący nurt błyskawicznie odciął drogi ucieczki.

Raport Johnstona obnażył również głębokie braki organizacyjne w teksańskiej placówce. Procedury i plany awaryjne pozostawiały wiele do życzenia, a personel nie przechodził właściwych szkoleń. Na miejscu zabrakło próbnych ewakuacji, a w części budynków z dziećmi nie zapewniono wystarczającej liczby dorosłych opiekunów. Inspektor dobitnie podsumował sytuację najmłodszych w oficjalnych dokumentach:

Młodzi uczestnicy obozu nie mogą w rozsądny sposób samodzielnie rozpoznać szybko rozwijającej się, zagrażającej życiu sytuacji ani zorganizować i przeprowadzić ewakuacji bez wskazówek odpowiedniej liczby dorosłych opiekunów

Prowadzone postępowanie śledcze może wkrótce przynieść przełom. Prokuratura nie wyklucza postawienia zarzutów karnych osobom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo uczestniczek obozu.

Nastolatka w namiocie Canva

Bohaterska postawa właściciela i walka rodzin o sprawiedliwość

Richard „Dick” Eastland, wieloletni właściciel Camp Mystic, do samego końca próbował przeciwstawić się żywiołowi. Gdy woda zaczęła wdzierać się do domków, mężczyzna rzucił się w wir rzeki, usiłując ratować tonące podopieczne. Niestety, wstrząsająca próba ocalenia dzieci zakończyła się dla niego śmiercią. Właściciel znalazł się na liście ofiar, oddając życie na terenie własnego ośrodka.

Mimo bohaterskiego aktu Eastlanda sprawa weszła na drogę sądową. Rodziny ofiar śmiertelnych złożyły pozwy przeciwko placówce oraz żyjącym członkom zarządzającej nią rodziny. W pismach procesowych zarzucono ośrodkowi rażące zaniedbania, w tym całkowity brak wdrożenia procedury ewakuacji. Zrozpaczeni rodzice domagają się sprawiedliwości za śmierć swoich córek.

Przedstawiciele obozu Camp Mystic kategorycznie odrzucają oskarżenia i nie poczuwają się do winy. W oficjalnych oświadczeniach pełnomocnicy placówki argumentują, że nocna powódź była nagłą, niemożliwą do przewidzenia katastrofą naturalną. O tym, kto odpowie karnie za tragiczną śmierć podopiecznych i personelu, zdecydują amerykańskie sądy. Tymczasem w czerwcu 2026 roku ośrodek złożył w sądzie wniosek o upadłość, wykazując zobowiązania przekraczające 10 milionów dolarów.

Dowiedz się więcej

Rezolutna Jadzia z "Dużych dzieci" wyrosła na prawdziwą piękność. Tak dziś wygląda 25-letnia Jadwiga Nalepa
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama