Tragedia w Jarosławiu: ksiądz Stanisław do końca chronił wiernych. Świadkowie ujawniają jego heroiczny gest

Tragedia w Jarosławiu: ksiądz Stanisław do końca chronił wiernych. Świadkowie ujawniają jego heroiczny gest

Tragedia w Jarosławiu: ksiądz Stanisław do końca chronił wiernych. Świadkowie ujawniają jego heroiczny gest

canva.com; opactwo.pl

Ksiądz Stanisław Z. do samego końca myślał o bezpieczeństwie innych ludzi. W czwartkowy poranek, około godziny 9:30, na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu doszło do dramatycznego ataku nożownika. Kapłan zmarł w szpitalu po tym, jak próbował zamknąć kratę kościelną, by odciąć napastnikowi drogę do świątyni, w której modlili się wierni.

Reklama
  • Napastnik wtargnął do Opactwa w czwartek rano, gdy w świątyni trwała spowiedź, a w pobliżu przebywała zwiedzająca młodzież
  • Napastnikiem okazał się 31-letni Ihor M., którego policja ujęła zaraz po zdarzeniu
  • Ksiądz Stanisław Z. zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran po próbie zamknięcia kraty kościelnej
  • W wyniku napaści poszkodowanych zostało łącznie pięć osób: obok zmarłego księdza rany odniosło dwóch innych duchownych, jeden świecki mężczyzna oraz jedna kobieta

Przebieg ataku w Jarosławskim Opactwie

Ksiądz Stanisław Z. o godzinie 10:00 miał odprawiać mszę świętą w zabytkowym kościele na wzgórzu świętego Mikołaja. Przed nabożeństwem duchowny zasiadł w konfesjonale, by wyspowiadać przybyłych wiernych. W okolicy przebywała wówczas także grupa zwiedzającej młodzieży. Czwartkowy, spokojny poranek został jednak nagle przerwany. Agresor wszedł najpierw do pomieszczeń kuchennych, a chwilę później zaatakował ludzi w kawiarence Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej.

Kiedy w budynku rozległy się krzyki, kapłan nie wahał się ani przez moment. Natychmiast opuścił konfesjonał i ruszył w stronę wrót świątyni. Jego celem było odcięcie drogi agresorowi, który biegł w stronę kościoła, gdzie modlili się bezbronni ludzie.

Benedyktynka siostra Barbara Dendor z Jarosławia opisała ten heroiczny moment w rozmowie z dziennikarką Super Expressu:

Gdy usłyszał hałas, wyszedł z konfesjonału i chciał zamknąć kratę kościelną, żeby ochronić wszystkich w środku

To właśnie wtedy nożownik dopadł kapłana. Nożownik ciężko ranił duchownego, gdy ten próbował zamknąć przejście. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i przewiezienia do szpitala w Jarosławiu, życia bohaterskiego księdza nie udało się uratować. Duchowny do ostatniej chwili myślał o ocaleniu obecnych w świątyni ludzi, a nie o własnym życiu.

Wiki Commons Kościół Benedyktynek w Jarosławiu

Kim jest nożownik z Jarosławia?

Policjanci zjawili się na miejscu niemal natychmiast i zdołali obezwładnić agresora bezpośrednio na terenie klasztornego kompleksu. Sprawcą napaści okazał się 31-letni Ihor M., obywatel Ukrainy. Według ustaleń prokuratury, napastnik wjechał do Polski z Niemiec w godzinach nocnych. Kierował się w stronę przejścia granicznego w Korczowej, jednak ostatecznie go nie przekroczył.

Skutki czwartkowej tragedii okazały się druzgocące. W wyniku ataku poszkodowanych zostało łącznie pięć osób: obok zmarłego duchownego, rany odniosło dwóch innych duchownych, jeden świecki mężczyzna oraz jedna kobieta. Trzech rannych mężczyzn trafiło do szpitala w Jarosławiu w stanie bezpośredniego zagrożenia życia z poważnymi ranami kłutymi i ciętymi. Pozostała dwójka poszkodowanych, czyli kobieta i jeden z duchownych, została przewieziona do szpitali w Przemyślu i Przeworsku. Tam ich życiu na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo.

Michał Koterski w niebieskiej marynarce AKPA

CZYTAJ TAKŻE: Michał Koterski ujawnił powód swojego ocalenia. Bóg go wybrał

Relacja siostry Barbary Dendor

Świadkowie dramatycznych wydarzeń z czwartkowego poranka wciąż nie mogą otrząsnąć się z szoku. Przełożona benedyktynek w rozmowie z Wirtualną Polską podkreśliła, że tylko dzięki natychmiastowej reakcji duchownych nie doszło do jeszcze większej tragedii. Zakonnica wprost opisała motywację napastnika:

Co tu dużo mówić, on nas chciał po prostu mordować. Najpierw zadawał ciosy tam, a później uciekł do kościoła. Księża bronili wiernych. Uratowali ich. My jako siostry jesteśmy bezpieczne. Żadna z nas nie ucierpiała. Nie ucierpiało też żadne dziecko z przedszkola, które prowadzimy przy zakonie.

Postawa księży uchroniła przed niebezpieczeństwem także najmłodszych podopiecznych klasztornej placówki. Siostra Barbara Dendor zapewniła ponadto o duchowym wsparciu dla pozostałych poszkodowanych w tym dramacie:

Modlimy się za ich szybki powrót do zdrowia

Jarosławskie Opactwo opłakuje dziś kapłana, który bez wahania zaryzykował własne życie, by ocalić obecnych w świątyni wiernych. Jego poświęcenie na zawsze pozostanie w pamięci lokalnej społeczności.

Marta Nawrocka w USA bez hamulców! Wbiła w fotel polonijną szkołę swoim gestem [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/marta_nawrocka_
Reklama
Reklama