Sandra Drzymalska wciela się w postać Izabeli Łęckiej w nowym, budzącym ogromne emocje serialu Netfliksa. Produkcja wywołała prawdziwe trzęsienie ziemi, a oburzeni widzowie i krytycy grzmią o profanacji lektury Bolesława Prusa. Wulgaryzmy i odważne sceny nie przeszkodziły jej jednak w podboju światowych rankingów. Serial trafił do najpopularniejszej dziesiątki aż w 41 krajach.
- Sześcioodcinkowa „Lalka” zadebiutowała na Netfliksie 16 września 2026 roku. Za reżyserię nowej wersji odpowiada Paweł Maślona
- Aż 66 procent jednoznacznych opinii w sieci to głosy krytyczne wobec uwspółcześnionej wersji klasyki
- Według stanu na 20 września 2026 roku produkcja zajmowała 7. miejsce na świecie i była w top 10 w 51 krajach
- Główna bohaterka w tej wersji walczy o niezależność. Próbuje przebić się w świecie dziennikarstwa jako autorka magazynu „Bluszcz”
Nowa adaptacja „Lalki” na Netfliksie wywołała burzę wśród widzów
Sandra Drzymalska oraz partnerujący jej Tomasz Schuchardt zmierzyli się z legendą polskiej literatury w sześcioodcinkowym serialu Pawła Maślony, który błyskawicznie podzielił Polaków na dwa zwaśnione obozy. Produkcja pojawiła się w serwisie przed kilkoma dniami. Zamiast dystyngowanych salonów i koronkowej powściągliwości widzowie zobaczyli współczesny język, siarczyste wulgaryzmy oraz bardzo odważne sceny obyczajowe i intymne.
Nie bez powodu nowa „Lalka” na Netfliksie jest znacznie mroczniejsza od poprzednich wersji znanych ze szkolnych ławek. Dla wielu tradycjonalistów taka reinterpretacja okazała się pigułką nie do przełknięcia. W sieci momentalnie posypały się gromy, a część odbiorców wprost nazwała dzieło Maślony bezczelną profanacją narodowej klasyki. Twórcom oberwało się za drastyczne odejście od powieści Bolesława Prusa oraz zarzut, że głośny tytuł posłużył jedynie za tani chwyt marketingowy. Wrzesień 2026 roku to prawdziwy festiwal Prusa - obok kontrowersyjnego serialu Netfliksa, już 30 września do kin trafi pełnometrażowy film Macieja Kawalskiego z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską.
materiały prasowe
Izabela Łęcka jako niezależna dziennikarka pisma „Bluszcz”
Największą rewolucję przeszła sama arystokratka, która w nowym wydaniu ma niewiele wspólnego z chłodną damą z kart powieści. Nowa odsłona bohaterki nie czeka bezczynnie na zamożnego męża, lecz z determinacją walczy o własną niezależność. Bohaterka Drzymalskiej postanawia spróbować swoich sił w bezwzględnym świecie prasy i marzy o publikowaniu własnych tekstów na łamach prestiżowego magazynu „Bluszcz”. Widzów zaskakuje nie tylko praca w redakcji, ale i fakt, że serialowa Izabela spotyka na swojej drodze Elizę Orzeszkową - postać, która w oryginale Prusa nigdy się nie pojawiła.
Widok Izabeli, która zamiast mdleć z zachwytu nad Rossim, próbuje wynegocjować wierszówkę w „Bluszczu” i zmaga się z porannym kacem, mógłby przyprawić samego Bolesława Prusa o stan przedzawałowy. Gdy arystokratka rzuca mięsem i walczy o swoje, w sieci zawrzało na dobre. Tymczasem sama aktorka z podniesionym czołem odpiera wszelkie ataki. Sandra Drzymalska odniosła się do zarzutów w rozmowie z Januszem Wróblewskim w podcaście „Kultura na weekend” „Tygodnika Polityka”, opublikowanej 18 września 2026 roku. Gwiazda stanowczo wyjaśniła zamysł reżysera:
Od początku wiedzieliśmy z Pawłem Maśloną, że nie robimy sztywnej ekranizacji lektury szkolnej. Chodziło nam o pokazanie opowieści o współczesnym świecie, o emocjach i problemach, które są nam bliskie tu i teraz.
Artystka nie ukrywa, że zależało jej na odczarowaniu stereotypowego wizerunku warszawskiej panny:
Izabela w naszej wersji nie jest tylko zimną lalką czy pozbawioną uczuć kobietą z wyższych sfer. To żywa, myśląca dziewczyna, która szuka własnego głosu i płaci za to wysoką cenę. Pokażcie mi młodą kobietę w XXI wieku, która w obliczu presji nie czuje złości czy frustracji.
Widzowie podzieleni, a serial bije rekordy oglądalności na świecie
Choć polscy internauci chętnie wystawili produkcji „lepę” w postaci 66 procent negatywnych komentarzy, to świat najwyraźniej nie ma problemu z przeklinającą arystokratką. Statystyki pokazują bowiem kosmiczną przepaść między opiniami a realną oglądalnością. Analiza reakcji po premierze wskazuje na duży opór widzów, ale liczby otwierają inny rozdział tej opowieści.
Widzowie mogą pomstować na rynsztokowe dialogi, ale dane mówią same za siebie. Według stanu na 20 września 2026 roku serial był 7. najchętniej oglądanym tytułem na świecie w serwisie i zameldował się w czołowej dziesiątce w ponad czterdziestu państwach. W Polsce, mimo fali krytyki, nowa „Lalka” od dnia premiery nie schodzi z pierwszego miejsca w zestawieniu najpopularniejszych tytułów serwisu Netflix. Choć w kraju konserwatyści rwą włosy z głowy, świat ocenił polską „Lalkę” Netfliksa i chętnie włączył seans.
Sama Sandra Drzymalska nie zamierza przepraszać za to, że jej Izabela ma pazur - aktorka zdaje się świetnie bawić, patrząc, jak tradycjonaliści dostają dreszczy na dźwięk każdego mocniejszego słowa z ekranu:
Rozpiera mnie szczęście. To jeden z tych projektów, z których jestem autentycznie i bezkompromisowo dumna.