Joanna Jabłczyńska zachwyciła na czerwonym dywanie podczas premiery nowej odsłony „Lalki” przygotowanej przez platformę Netflix. Aktorka zaprezentowała się w odważnej kreacji w duchu upcyclingu, która błyskawicznie stała się tematem numer jeden w kuluarach. To spektakularne wyjście gwiazdy przyciągnęło wszystkie spojrzenia zaproszonych gości oraz fotoreporterów obecnych na uroczystym wydarzeniu.
- Projektant Jackob Buczyński uszył suknię aktorki z materiałów z drugiej ręki
- Kreacja nawiązywała do polskiego folkloru haftami przypominającymi tradycyjne serwety
- Z tyłu stylizację dopełniała wyrazista, błękitna kokarda o kontrastowym charakterze
- Joanna Jabłczyńska pojawiła się na salonach niedługo po rozczarowaniu brakiem angażu do kontynuacji „Nigdy w życiu!”
Upcyclingowa suknia Joanny Jabłczyńskiej projektu Jackoba Buczyńskiego
Joanna Jabłczyńska pojawiła się na premierze nowej „Lalki” w reżyserii Pawła Maślony, w której główne role grają Sandra Drzymalska oraz Tomasz Schuchardt. I trzeba przyznać, że od razu skradła całe show. Oficjalna premiera pierwszego odcinka na platformie Netflix została zaplanowana na 16 września 2026 roku. Gwiazda zaś postawiła na modowy manifest, który idealnie wpisuje się w najgorętsze trendy zrównoważonej mody. Projekt jej unikatowej sukni wyszedł prosto spod ręki cenionego twórcy Jackoba Buczyńskiego. Projektant od lat słynie z niebanalnego podejścia do ubrań, dając starym tkaninom zupełnie nowe życie.
Kreacja powstała w duchu upcyclingu, a do jej uszycia posłużyły wyłącznie materiały z drugiej ręki. Wykorzystano barwne tkaniny zdobione kwiatowymi oraz ludowymi haftami, które jednoznacznie kojarzyły się z tradycyjnymi, misternie wykonanymi serwetami i domowymi obrusami. Taki ukłon w stronę rodzimego folkloru okazał się strzałem w dziesiątkę. Suknię wyróżniał dopasowany, gorsetowy krój, elegancki stójkowy kołnierz oraz obszerne bufiaste rękawy.
Całość wieńczył rozłożysty, jasny dół. Joanna Jabłczyńska udowodniła, że można owinąć się babcinym obrusem i wciąż wyglądać jak milion dolarów, podczas gdy reszta gości w markowych garniturach mogła jej tylko zazdrościć fantazji. Aktorka pozowała fotoreporterom z wielką klasą. Pokazała, że świadoma moda potrafi z powodzeniem rywalizować z projektami z zagranicznych domów mody.
Wyrazisty akcent z tyłu kreacji Joanny Jabłczyńskiej
Choć przód sukni przyciągał wzrok feerią barwnych haftów i perfekcyjną formą gorsetu, to tył okazał się prawdziwą niespodzianką wieczoru. Projektant postanowił przełamać tradycyjne motywy bardzo nowoczesnym, wręcz teatralnym detalem. Z tyłu kreację ozdobiono kontrastową, wyrazistą błękitną kokardą.
Ten mocny akcent kolorystyczny nadał całej stylizacji nowoczesnego sznytu. Właśnie na ten element patrzyli wszyscy, gdy aktorka odwracała się tyłem do obiektywów. Błękitna kokarda natychmiast wysuwała się na pierwszy plan. W kuluarach premierowego pokazu nie brakowało zachwytów nad tym odważnym zestawieniem kolorystycznym. Jabłczyńska po raz kolejny pokazała, że nie boi się nieoczywistych rozwiązań. Na dodatek doskonale wie, jak stworzyć stylizację, o której mówi się jeszcze długo po zgaśnięciu fleszy.
instagram.com/jackobbuczynski
Powrót na salony po rozczarowaniu rolą w „Nigdy w życiu!”
Pojawienie się na czerwonym dywanie miało dla gwiazdy także wymiar symboliczny. Joanna Jabłczyńska wyszła do fotoreporterów zaledwie chwilę po tym, jak w mediach zrobiło się głośno o obsadzie kontynuacji kultowej komedii romantycznej „Nigdy w życiu!”. Wiadomo już oficjalnie, że aktorka nie wystąpi w roli dorosłej Tosi - w kontynuacji zastąpi ją Agnieszka Żulewska.
Artystka nie ukrywała swoich emocji. Publicznie wyraziła rozczarowanie, smutek, rozgoryczenie oraz poczucie niesprawiedliwości. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych odniosła się bezpośrednio do całej sytuacji:
Gdyby ktoś wcześniej mi powiedział, że może powstać ekranizacja beze mnie, powiedziałabym krótko: "Nigdy w życiu!". Nie ma drugiej tak lojalnej osoby wobec tej produkcji, która tak często wspomina "Nigdy w życiu!", która jest zapraszana na 20-lecie "Nigdy w życiu!", udziela wywiadów na ten temat i która przede wszystkim, kiedy otrzymała propozycję grania w drugiej części, "Ja wam pokażę!", kiedy dowiedziałam się, że nie będzie aktorów z pierwszej części, lojalnie powiedziałam, iż w niej nie zagram.
Wygląda jednak na to, że Jabłczyńska zamiast rozpamiętywać castingową porażkę, woli skupić się na tym, by to na nią - a nie na nową Izabelę Łęcką - patrzyli wszyscy fotoreporterzy. Zamiast wylewać gorzkie żale w domowym zaciszu, aktorka postanowiła wymierzyć cios najpiękniejszą możliwą bronią - spektakularnym wyglądem, którym skutecznie „przykryła” medialne zamieszanie wokół swojej osoby.