Dominika Clarke, mama słynnych pięcioraczków z Horyńca, ujawniła w końcu, jak jej mąż zarabia na życie w Tajlandii. Rodzina 2+11 od miesięcy mieszka na rajskiej wyspie Koh Lanta, co budzi skrajne emocje wśród internautów. Teraz Dominika Clarke wyznaje prawdę o zawodzie Vincenta, ucinając spekulacje na temat ich domowego budżetu i kosztów utrzymania 13 osób.
- Vincent Clarke przebywa na emeryturze, ale jednocześnie pracuje zdalnie jako freelancer w branży IT
- Miesięczne koszty utrzymania 13-osobowej rodziny w Tajlandii wynoszą około 40 tys. złotych
- Grupa hejterów zorganizowała spotkanie w placówce dyplomatycznej, by doprowadzić do ekstradycji kobiety
- Dominika Clarke podjęła decyzję, że nie chce uczyć swoich dzieci języka polskiego, by chronić je przed falą hejtu w internecie
Kim z zawodu jest mąż Dominiki Clarke? Praca zdalna i branża IT
Dominika i Vincent Clarke stali się rozpoznawalni w 2023 roku jako dumni rodzice pięcioraczków z Horyńca-Zdroju. Od tamtego czasu wychowująca aż 11 dzieci para regularnie dzieli się swoim życiem z obserwatorami. Największą sensację wzbudziła bez wątpienia ich odważna przeprowadzka do Tajlandii. Rodzina osiedliła się na malowniczej wyspie Koh Lanta, a zatroskani internauci nieustannie zachodzili w głowę, skąd małżeństwo czerpie środki na radosne życie pod palmami.
Niedawno mama pięcioraczków postanowiła zabrać głos w tej sprawie i zdradziła zawodowe sekrety męża. Jak się okazuje, Vincent Clarke jest już na emeryturze, jednak wciąż pozostaje aktywny na rynku pracy. Działa on zdalnie, realizując projekty w branży komputerowej jako freelancer, bez konieczności wiązania się tradycyjnym etatem. Taka forma zarobkowania gwarantuje mu ogromną wolność. Celebrytka wyznała krótko na Instagramie:
„Można pracować z dowolnego miejsca”
instagram.com/rodzinaclarke
Ile kosztuje życie 13-osobowej rodziny w Tajlandii?
Dominika Clarke doskonale wie, że utrzymanie tak dużej gromadki z dala od ojczyzny wymaga gigantycznych nakładów finansowych. Zgodnie ze stanem na lipiec 2026 roku, miesięczne koszty życia rodziny w Tajlandii wynoszą łącznie około 40 tys. zł. Ta kwota z pewnością wielu wprawia w osłupienie. Budżet ten dzieli się jednak na bardzo konkretne opłaty, które dla 13-osobowej rodziny stanowią codzienność.
Zdecydowanie największym obciążeniem domowego budżetu jest nauka najmłodszych. Edukacja pochłania około 14,4 tys. zł każdego miesiąca. Na jedzenie trzeba przeznaczyć około 10,8 tys. zł, natomiast kolejne 4 tys. zł kosztuje wynajem domu na Koh Lancie. Do tego należy doliczyć koszty utrzymania samochodu szacowane na 3 tys. zł oraz wynagrodzenie niezbędnej niani i pomocy domowej, które zamyka się w kwocie 3,6 tys. zł.
Dominika Clarke o atakach hejterów i ekstradycji do Polski
Dominika Clarke przyznaje, że rajskie widoki w Tajlandii nie uchroniły jej rodziny przed mroczną stroną internetowej popularności. W lipcu 2026 roku poinformowała o przerażających działaniach ludzi, którzy za wszelką cenę próbują zniszczyć jej spokój, przez co poważnie obawia się o przyszłość oraz bezpieczeństwo bliskich na wyspie.
W dramatycznym wpisie wyznała, że grupa internetowych hejterów posunęła się do tego, by umówić spotkanie w Ambasadzie Polskiej w Bangkoku. Poinformowała o tym bezpośrednio na Facebooku:
„Dziś dotarła do mnie informacja, od której serce na chwilę mi zamarło. Jutro grupa internetowych hejterów ma umówione spotkanie w Ambasadzie Polskiej w Bangkoku. Cel? Chcą wymusić moją EKSTRADYCJĘ z powrotem do Polski”
Autorka wpisu odniosła się również do swojego prawa do emigracji i poszukiwania szczęścia poza granicami Polski:
„Czy nie mam już prawa żyć w innym kraju na własnych zasadach? Czy każda osoba, która decyduje się na emigrację w poszukiwaniu innego, lepszego życia dla swoich bliskich, jest z gruntu zła? Ja po prostu nie mam już słów. Trzymajcie jutro za nas mocno kciuki, żeby dobro i zdrowy rozsądek ostatecznie zwyciężyły”
W obliczu tych niepokojących zdarzeń matka pięcioraczków podjęła niezwykle trudną decyzję. Oświadczyła, że nie zamierza uczyć swoich dzieci języka polskiego. Kobieta woli uchronić pociechy przed potężną falą nienawiści w sieci i drastycznymi komentarzami na jej temat. Wyjaśniła swoje powody w mediach społecznościowych:
„Tyle osób pyta się, dlaczego ja nie uczę dzieci mówić po polsku. Ja sobie tak myślę, może i dobrze, może nie powinnam ich uczyć, żeby nie czytali tego wszystkiego, co piszą, straszne rzeczy o ich mamie. Bo to jest aż niemożliwe. Niech żyją w błogiej nieświadomości, że życie jest piękne, a wszyscy ludzie są przyjemni.”