Mateusz Morawiecki znalazł się w samym centrum partyjnego trzęsienia ziemi. Były premier nie zamierza ugiąć się przed nowymi zakazami Jarosława Kaczyńskiego, a z odsieczą przychodzą mu sami Polacy. Według najnowszego sondażu Pollster dla Super Expressu aż 56 procent badanych uważa, że polityk powinien porzucić dotychczasowe barwy i założyć własną partię.
- Poparcie dla pomysłu założenia nowej partii przez Mateusza Morawieckiego wzrosło z 32 do 56 procent w połowie lipca 2026 roku.
- Władze PiS dały członkom 7 dni na rezygnację z działalności w stowarzyszeniach politycznych pod groźbą procedury wykluczenia z partii.
- Mateusz Morawiecki nie zamyka stowarzyszenia „Rozwój Plus” i planuje na 31 lipca 2026 roku wielki grill dla 1000 osób w Warszawie.
Sondaż, który zmieni wszystko
Mateusz Morawiecki musi z satysfakcją analizować najnowsze dane z badań. Zrealizowane w połowie lipca badania opinii publicznej pokazują wyraźny trend, który może wywołać nerwowe ruchy na Nowogrodzkiej. Poparcie dla idei, w której były szef rządu tworzy własny projekt polityczny, rośnie w imponującym tempie.
Jeszcze na przełomie czerwca i lipca bieżącego roku zaledwie 32 procent ankietowanych popierało taki rozłam. Obecnie ponad połowa badanych wyraziła jasną opinię, że polityk powinien opuścić szeregi Prawa i Sprawiedliwości. Choć ogół społeczeństwa popiera samodzielność byłego premiera, wewnątrz samego elektoratu PiS nastroje są inne: 49 proc. wyborców tej partii sprzeciwia się jego odejściu, a tylko 20 proc. popiera taki krok.
Zgodnie z wynikami badania ankietowani nie tylko doradzają mu odejście, ale wręcz się go spodziewają. Równo 42 procent respondentów wierzy, że ten ruch nastąpi jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Takie dane to bez wątpienia zwiastun nadchodzącego politycznego trzęsienia ziemi.
instagram.com/morawieckipl/
Ultimatum Jarosława Kaczyńskiego
Jarosław Kaczyński nie zamierza biernie przyglądać się działaniom frakcji we własnym ugrupowaniu. W środę 15 lipca 2026 roku Prezydium Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości przyjęło niezwykle rygorystyczną uchwałę. Wprowadza ona jednoznaczny zakaz: członkowie partii nie mogą uczestniczyć w stowarzyszeniach, fundacjach i innych organizacjach o charakterze politycznym.
Uchwała uderza bezpośrednio w konkretne frakcje. Wymieniono tam stowarzyszenie "Rozwój Plus", którego twarzą jest Morawiecki, a także inicjatywę "Po pierwsze Polska" Jacka Sasina. W przeciwieństwie do Mateusza Morawieckiego, Jacek Sasin podporządkował się decyzji władz i ogłosił zakończenie działalności stowarzyszenia "Po pierwsze Polska", argumentując, że Prawo i Sprawiedliwość musi być partią jednolitą. Władze partii dały niepokornym działaczom zaledwie siedem dni na wycofanie się z nich — termin ten mija z końcem dnia 23 lipca 2026 roku. Kary za nieposłuszeństwo zapowiadają się wyjątkowo surowo, o czym oficjalnie poinformował rzecznik prasowy ugrupowania:
W sytuacji, jeżeli ktoś nie zrezygnuje z działalności w stowarzyszeniach, o których wspomniałem, wówczas uruchomiona zostanie procedura wykluczenia z partii za pośrednictwem komitetu politycznego.
AKPA
Morawiecki nie składa broni
Mateusz Morawiecki ani myśli kulić uszu po sobie przed twardymi żądaniami kierownictwa. Mimo narastającej presji, rozmowa Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim, do której doszło 17 lipca 2026 roku, nie doprowadziła do rozstrzygnięcia kwestii stowarzyszeń. Otoczenie byłego premiera kategorycznie deklaruje, że nie zamierza on likwidować stowarzyszenia "Rozwój Plus". Polityk planuje kontynuować swoją aktywność bez przeszkód, dając otwarty sygnał, że nie obawia się dyscyplinarnych konsekwencji. W lipcu na platformie X opublikował bardzo wymowny wpis.
Mamy unikalną szansę zbudowania Wielkiej Polski, o jakiej marzyły pokolenia. Nie możemy stracić z oczu tego celu, tonąc w bagnie konfliktów.
Współpracownicy byłego szefa rządu również nie gryzą się w język i stają w jego obronie. Poseł Krzysztof Szczucki krótko i dobitnie skomentował zarzuty władz PiS, zaznaczając, że podjęte przez nich inicjatywy są w pełni legalne:
Stowarzyszenie absolutnie nie koliduje ze statutem Prawa i Sprawiedliwości. Nie zamierzamy wycofywać się z działalności w stowarzyszeniu.
A jak wygląda ten polityczny bunt w praktyce? Otoczenie Morawieckiego ogłosiło, że na ostatni dzień lipca zaplanowano w Warszawie duże wydarzenie społeczno-polityczne na 1000 osób. Zamiast sztywnych krawatów i dusznych sal, postawiono na formę ogromnego grilla. Najwyraźniej to właśnie przy pieczonej karkówce będą decydować się losy najważniejszej prawicowej partii w Polsce.