Kardynał Stanisław Dziwisz nie pojawił się na środowej rozprawie w krakowskim sądzie, choć wezwano go w charakterze kluczowego świadka. Duchowny przesłał pismo, w którym wnosi o całkowite odstąpienie od przesłuchania, argumentując to zaawansowanym wiekiem oraz problemami zdrowotnymi. Hierarcha twierdzi, że stan jego organizmu uniemożliwia mu udział w procesie.
- Janusz Szymik domaga się 20 milionów złotych zadośćuczynienia. Pozew skierował przeciwko Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim
- W 2025 roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał pokrzywdzonemu 400 tysięcy złotych. Pieniądze ma wypłacić miejscowa diecezja
- Duchowny tłumaczy w oficjalnym piśmie, że w latach 1978–2004 przebywał w Rzymie i nie posiada wiedzy w tej sprawie
- Kolejny termin przesłuchania byłego sekretarza papieża zaplanowano na 3 sierpnia
Dlaczego kardynał Stanisław Dziwisz nie przyszedł do sądu? Duchowny zasłania się wiekiem i zdrowiem
Były sekretarz papieża zamiast odpowiadać na trudne pytania, postanowił korespondować z wymiarem sprawiedliwości na odległość. Z pisma skierowanego przez niego do krakowskiego sądu wynika, że kategorycznie wnosi o niewzywanie go na kolejne rozprawy. Warto dodać, że hierarcha nie stawił się już na poprzedni termin w czerwcu 2026 roku, również tłumacząc się wtedy chorobą. Duchowny powołuje się w dokumencie na swój zaawansowany wiek, bardzo słaby stan zdrowia oraz wyraźne zalecenia lekarskie.
W wysłanym liście hierarcha poinformował również, że nie posiada absolutnie żadnej wiedzy w rozpatrywanej sprawie. Argumentował to faktem, iż w kluczowych latach 1978–2004 przebywał na stałe w Rzymie. Ta linia obrony szybko spotkała się z niedowierzaniem, ponieważ pełnomocnicy Szymika opierają swoje twierdzenia o wiedzy kardynała na sygnałach, które miał on otrzymywać od nieżyjącego już ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Najciekawsze ustalenia miały jednak dopiero ujrzeć światło dzienne.
Sędzia Monika Szczepaniec-Czech wyjaśniła zgromadzonym, że absencja świadka w minioną środę wcale nie wynikała z nagłej hospitalizacji. Powodem był jego zaplanowany urlop. Okazuje się, że duchowny przebywa obecnie na wyjeździe w Watykanie, który ma potrwać do 31 lipca. Trzeba przyznać, że zagraniczne wakacje cudownie wpisują się w dramatyczny obraz nadszarpniętego zdrowia. Widocznie podróż samolotem do Włoch bywa znacznie mniej wyczerpująca niż odpowiedź na niewygodne pytania.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: To nie będzie kolejna laurka. Andrzej Chyra nowym papieżem w mrocznym thrillerze! Obsada Dziwisza to prawdziwy szok
Dramatyczna historia Janusza Szymika i walka o wielomilionowe zadośćuczynienie
Sprawa, w której zeznawać ma Stanisław Dziwisz, dotyczy prawdziwej ludzkiej tragedii. Toczący się proces cywilny to efekt koszmarnych wydarzeń, jakich przed laty doświadczył Janusz Szymik. Mężczyzna w latach 1984–1989 był brutalnie wykorzystywany s..k..ualnie przez księdza Jana W. Oprawca pełnił w tym okresie funkcję proboszcza w parafii w Międzybrodziu Bialskim. Sąd próbował wezwać samego sprawcę, wysyłając pismo do klasztoru, ale przesyłka nie została odebrana, a jego obecne miejsce pobytu pozostaje nieznane.
Pokrzywdzony po latach milczenia domaga się teraz wielomilionowej sumy, wytaczając proces cywilny Archidiecezji Krakowskiej oraz wspomnianej parafii. Niezwykle trudna walka o sprawiedliwość toczy się już od dawna, a ofiara nie zamierza się poddawać przed murem instytucjonalnego milczenia. Zasadność tych żądań opiera się na orzeczeniu z 2025 roku, w którym Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej uznał, iż odpowiedzialność za czyny ks. Jana W. ponosi Archidiecezja Krakowska, ponieważ proboszcz był wówczas jej podwładnym. To kluczowy argument dla obecnego procesu.
Przełomowy krok w historii batalii pokrzywdzonego nastąpił w ubiegłym roku. Wspomniany bielski sąd wydał wyrok, w którym przyznał Januszowi Szymikowi 400 tysięcy złotych od Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Powodem nałożenia tej kary finansowej był rażący brak odpowiedniej reakcji ze strony przełożonych na dokonywane zgłoszenia o nadużyciach.
facebook.com/kownackibartosz
CZYTAJ TAKŻE: Czarnek i Macierewicz dali się ponieść emocjom na Jasnej Górze. Nagranie podbija sieć [wideo]
Surowe procedury sądowe. Świadkowi grozi grzywna i przymusowe doprowadzenie
Wymiar sprawiedliwości wysyła sygnały, że zasłanianie się metryką nie zatrzyma biurokratycznej maszyny. Sędzia przedstawiła procedury dyscyplinujące, które obowiązują w sądzie bez względu na zajmowane przez świadka stanowisko. Zwykłe pismo o złym samopoczuciu to zdecydowanie za mało. Przedłożenie oficjalnego zaświadczenia od lekarza sądowego pozwoliłoby chociażby na przesłuchanie kardynała w jego miejscu zamieszkania.
Sąd wyznaczył już nowy termin złożenia zeznań, który przypada na 3 sierpnia. Informacje o możliwych konsekwencjach brzmią naprawdę stanowczo, szczególnie w kontekście ciągłego braku zaświadczenia wystawionego przez uprawnionego lekarza sądowego. W takiej sytuacji sąd ma pełne prawo nałożyć na niego wysoką grzywnę.
Zgodnie z przepisami, w skrajnych sytuacjach orzekający mogą zadecydować o zarządzeniu przymusowego doprowadzenia. Czas pokaże, czy sierpniowy termin pokryje się z kolejnym wyjazdem zdrowotnym hierarchy do słonecznej Italii. Wiele zależy teraz od determinacji krakowskiego sądu w egzekwowaniu nałożonych obowiązków.