Sam Neill pozostawił niewyobrażalną fortunę. To, co zbudował w winnicy dla swoich wnuków, roztkliwia sieć

Sam Neill pozostawił niewyobrażalną fortunę. To, co zbudował w winnicy dla swoich wnuków, roztkliwia sieć

Sam Neill pozostawił niewyobrażalną fortunę. To, co zbudował w winnicy dla swoich wnuków, roztkliwia sieć

instagram.com/samneilltheprop

Sam Neill, uwielbiany aktor znany z „Parku Jurajskiego”, zmarł w wieku 78 lat. Choć przez pięć lat zmagał się z rzadkim nowotworem krwi, jego rodzina przekazała, że w chwili śmierci był wolny od choroby nowotworowej. Pół wieku na ekranie przyniosło mu sławę, ale artysta pozostawił także majątek wyceniany na około 25–28 milionów dolarów oraz niezwykłe dziedzictwo w Nowej Zelandii.

Reklama
  • Majątek gwiazdora o wartości blisko 28 milionów dolarów obejmuje cenne ziemie, nieruchomości i biznes winiarski
  • Aktor sprzedał swoją luksusową willę w Double Bay za kwotę 3,6 miliona dolarów australijskich
  • Winnica Two Paddocks powstała w 1993 roku w regionie Central Otago i posiada infrastrukturę przygotowaną z myślą o wnukach artysty
  • Neill przez lata zmagał się z chłoniakiem, szukając spokoju na łonie natury z dala od blichtru Hollywood

Imponujący majątek i wielka kariera Sama Neilla

Sam Neill zapisał się w historii kina rolami, które przyniosły mu nie tylko światową sławę, ale i ogromną stabilizację finansową. W ciągu swojej kariery Sam Neill wystąpił w ponad 100 produkcjach filmowych i telewizyjnych. Szacuje się, że dzięki dekadom pracy przed kamerą zgromadził fortunę wartą nawet 28 milionów dolarów. Jednak dla aktora zgromadzone fundusze nigdy nie były celem samym w sobie, lecz przepustką do świata, o którym marzył z dala od czerwonych dywanów i blasku fleszy.

Pieniądze zarobione na wielkich produkcjach pozwalały mu na realizację planów, które wiązały go z ziemią i spokojnym życiem na farmie. Choć dysponował pokaźnymi środkami, chętniej niż w drogich garniturach pokazywał się w roboczych ubraniach, doglądając swoich upraw i podopiecznych. Właśnie to zderzenie wielkiego ekranu z prostotą codzienności definiowało go jako człowieka.

sam neill z kieliszkiem wina instagram.com/samneilltheprop

Two Paddocks: Dzieło życia, które pochłaniało fortunę

W 1993 roku Sam Neill założył winnicę Two Paddocks w malowniczym regionie Central Otago w Nowej Zelandii. Ta oaza stała się jego prawdziwym azylem, w którym odnalazł życiową równowagę. Winnica Two Paddocks produkuje certyfikowane organiczne wino typu pinot noir. Działalność ta rozrosła się z początkowych pięciu akrów do czterech winnic zlokalizowanych w dolinach Gibbston, Bannockburn i Alexandra. Na ich terenie stworzono także piękną infrastrukturę przygotowaną z myślą o dzieciach i wnukach aktora.

Aktor otwarcie przyznawał, że prowadzenie winnicy Two Paddocks stanowiło dla niego duże wyzwanie finansowe i nie zawsze było usłane różami. Podkreślał jednak, że to właśnie sukcesy w karierze aktorskiej umożliwiały mu finansowanie tej kosztownej pasji. Winiarstwo było dla niego źródłem ogromnej dumy, mimo że potrafiło wyprowadzić go z równowagi.

Nie robiłbym tego, gdyby nie dawało mi to satysfakcji, a wierzcie mi, czasami mocno mnie to wkurza

— Sam Neill.

sam neill zbiera winogrona z pracownikami winnicy instagram.com/samneilltheprop

Luksusowe nieruchomości i miłość do farmy Redbank

Majątek gwiazdora obejmował również bardzo cenne nieruchomości w Australii i Nowej Zelandii. Sam Neill zdecydował się na sprzedaż swojej willi w Double Bay, którą zakupił w 1996 roku wspólnie z Noriko Watanabe. Nowy nabywca musiał zapłacić za nią około 3,6 miliona dolarów australijskich. Aktor posiadał także apartamenty w Sydney, w których zatrzymywał się podczas pracy nad projektami oraz w okresie leczenia onkologicznego.

winnica instagram.com/samneilltheprop

Najważniejszym miejscem dla artysty była jednak farma Redbank. To właśnie tam zajmował się hodowlą zwierząt, które traktował z niezwykłą czułością. Aktor nadawał zwierzętom hodowanym na farmie Redbank imiona zainspirowane gwiazdami Hollywood, łącząc dwa bliskie swojemu sercu światy. Praca na farmie dawała mu ukojenie, szczególnie w trakcie wieloletniej walki z chorobą. Kontakt z naturą był dla niego najlepszą terapią, a wieść o tym, jak ogromną miłością darzył faunę i florę, wzrusza dziś fanów na całym świecie.

Robert Smoktunowicz nie żyje. Były mąż Hanny Lis miał zaledwie 62 lata
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama