Sondaż IBRiS przeprowadzony dla Radia ZET w połowie czerwca 2026 roku ujawnił szokującą prawdę o nastrojach Polaków. Aż 59,7% ankietowanych opowiedziało się przeciwko wejściu Ukrainy do Unii Europejskiej, co wywołało prawdziwą burzę w mediach społecznościowych. Badanie pokazuje, że entuzjazm wobec sąsiadów drastycznie opadł, a społeczeństwo jest w tej kwestii wyraźnie podzielone.
Wyniki sondażu IBRiS: Polacy podzieleni w kwestii rozszerzenia Unii Europejskiej
Sondaż IBRiS na zlecenie Radia ZET, opublikowany w czwartek 25 czerwca, rzuca nowe światło na poglądy rodaków. Okazuje się, że większość badanych stanowczo sprzeciwia się wejściu Ukrainy do europejskich struktur. Widać wyraźnie, że z biegiem czasu początkowy entuzjazm społeczeństwa mocno ostygł.
Badacze postanowili sprawdzić, jak na przestrzeni długich miesięcy zaciętych sporów politycznych kształtuje się opinia publiczna. Ankieterzy skontaktowali się z obywatelami, aby dokładnie zbadać ich puls, a w formularzu umieszczono wprost sformułowaną kwestię.
Czy Pana / Pani zdaniem Ukraina powinna wejść do Unii Europejskiej?
— tak brzmiała treść pytania zadanego respondentom w sondażu IBRiS dla Radia ZET przeprowadzonym w dniach 12–13 czerwca 2026 roku.
Liczby, które ujrzały światło dzienne pod koniec miesiąca, absolutnie nie pozostawiają złudzeń. Rozkład negatywnych odpowiedzi jest wymowny. Na "zdecydowanie nie" wskazało 32,3% badanych, a 27,4% osób wybrało opcję "raczej nie". Poparcie dla akcesji zadeklarowało 35,3% ankietowanych. W tej grupie 8,4% respondentów wybrało odpowiedź "zdecydowanie tak", natomiast 26,9% skłoniło się ku wariantowi "raczej tak".
instagram.com/zelenskyy_official
CZYTAJ TAKŻE: Oficjalne zerwanie więzi? Prezydent Ukrainy odesłał Nawrockiemu Order Orła Białego. W Rosji świętują
Wyborcy koalicji i opozycji żyją w dwóch różnych rzeczywistościach
Polityka nad Wisłą od zawsze budzi skrajne emocje, ale w tym konkretnym zestawieniu podziały są niemalże chirurgicznie precyzyjne. Preferencje partyjne wyraźnie dyktują wyborcom, w którą stronę chcą popchnąć unijne granice. Społeczeństwo zamknęło się w swoich obozach, a osobiste poglądy na arenę międzynarodową stają się niemal w stu procentach pochodną tego, na kogo głosujemy przy urnach.
W grupie zwolenników obecnej koalicji rządowej panuje zdecydowany optymizm i chęć szybkiego otwarcia unijnych bram. Wśród wyborców KO, PSL, Lewicy i Polski 2050 aż 64% badanych popiera wejście Ukrainy do UE. Jedynie 32% elektoratu partii rządzących jest temu przeciwnych, co dowodzi dość spójnej akceptacji dla proeuropejskich aspiracji Kijowa w tej grupie.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda po drugiej stronie niezwykle spolaryzowanej barykady politycznej. Wśród sympatyków opozycji — czyli wyborców PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej i Partii Razem — dominuje twardy sceptycyzm. Aż 73% ankietowanych uważa, że Ukraina nie powinna wchodzić do UE. Wizję pogłębionej integracji popiera w tym gronie jedynie 24% przepytanych.
x.com/nexta_polska
CZYTAJ TAKŻE: Wyłowił 20-letniego giganta w Warszawie i żywcem upchnął do bagażnika. Kilka godzin później już nie było go w kraju!
Negocjacje akcesyjne z Unią Europejską już ruszyły
Burzliwa dyskusja nad opublikowanym badaniem zbiega się w czasie z całkowicie realnymi krokami podejmowanymi na europejskich salonach dyplomatycznych. Zaledwie kilkanaście dni przed zbadaniem nastrojów Polaków, machina urzędnicza w Brukseli nabrała ogromnego tempa. Na początku czerwca państwa członkowskie Unii Europejskiej oficjalnie uzgodniły rozpoczęcie pierwszego etapu negocjacji akcesyjnych z Ukrainą, wprawiając urzędników w radosny nastrój.
Zaraz po uściskach dłoni nastąpiły działania, które przeniosły sprawę z poziomu obietnic do świata opasłych segregatorów i dyrektyw. Niedługo później, 15 czerwca, w Luksemburgu formalnie otwarto pierwszy klaster rozmów o członkostwie z Ukrainą. Ten arcyważny panel dotyczy obszarów kluczowych dla funkcjonowania państwa prawa i dyplomaci określają go wprost mianem "Fundamentów".
Podczas gdy europejscy oficjele fotografują się na tle flag i odhaczają kolejne podpunkty unijnych procedur, na krajowej scenie politycznej nastroje kipią. Zderzenie twardych statystyk sondażowych z decyzjami zapadającymi w luksemburskich kuluarach uświadamia, jak głęboki bywa rozdźwięk między tempem obrad wielkiej polityki a faktycznym poparciem na dole drabiny społecznej. Spór o to, jak ma wyglądać nowa Europa, dopiero się zaostrza.