Maja Chwalińska właśnie zrealizowała swój największy życiowy cel podczas paryskiej imprezy. 24-letnia zawodniczka w morderczym maratonie rozegrała na francuskich kortach aż 10 trudnych spotkań. Jej gigantyczny wysiłek przyniósł upragniony efekt. Polka awansowała z drugiej setki prosto na rewelacyjne 21. miejsce w światowym rankingu WTA.
Ogromny sukces Mai Chwalińskiej i skok w rankingu WTA
24-letnia Maja Chwalińska przeżywa obecnie najlepsze chwile w swojej dotychczasowej karierze. W czerwcu 2026 roku Polka dotarła aż do wielkiego finału prestiżowego turnieju Roland Garros. Po wyczerpujących trzech tygodniach paryskich zmagań, obejmujących zarówno fazę kwalifikacyjną, jak i turniej główny. Na jej drodze stanęła dopiero Mirra Andriejewa. Finałowe starcie zakończyło się zwycięstwem Rosjanki wynikiem 3:6, 2:6. Ten jeden przegrany mecz absolutnie nie przekreśla gigantycznego sukcesu polskiej rewelacji.
instagram.com/majachwalinska
Lindsay Davenport bezlitośnie ocenia serwis Mai Chwalińskiej
Maja Chwalińska zamiast samych gratulacji usłyszała kilka gorzkich słów od utytułowanej Lindsay Davenport. Trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa oraz złota medalistka olimpijska z Atlanty uznała serwis naszej reprezentantki za zdecydowanie zbyt słaby. Amerykanka wytknęła Polce brak odpowiedniej prędkości, zauważając, że w finale Chwalińska zaczęła mecz od serwisu o prędkości zaledwie 123 km/h. Choć w ostatniej akcji meczu posłała piłkę z prędkością 149 km/h, dla legendy to wciąż za mało.
Zdecydowanie chcemy, żeby tempo jej pierwszego serwisu wzrosło do 90 mil na godzinę (ok. 145 km/h), i nawet jeśli nie będzie to 110 mil na godzinę (ok. 177 km/h), jak u jej przeciwniczek, to jednak poprawi to niektóre aspekty jej gry. Jej gra opiera się na wyczuciu, ale musi się stale rozwijać jako zawodniczka
— mówi Lindsay Davenport w podcaście "The Big T".
Maja Chwalińska i jej rodzice: Tomasz i Marcela / Fot. instagram.com/pzt_tenis; instagram.com/majachwalinska
CZYTAJ WIĘCEJ: Córka emerytowanego górnika zgarnia miliony we Francji. Jej rodziców nie było stać na treningi córki
Legenda kortów nie poprzestała na czystej matematyce i wyliczaniu siły uderzenia. Była mistrzyni błyskawicznie przeszła do prognozowania przyszłości, która w jej oczach nie maluje się dla naszej reprezentantki wyłącznie w różowych barwach. Według niej styl gry oparty na wyczuciu może okazać się niewystarczający w kolejnych prestiżowych rozgrywkach. Amerykanka wprost przewiduje problemy na szybkich kortach, gdzie ułamki sekund decydują o ostatecznym losie wymiany.
Myślę, że będzie miała problemy na szybkich kortach, na przykład w Cincinnati. Zobaczymy, jak szybki będzie tegoroczny US Open. Trochę trudniej będzie jej stworzyć coś, kiedy nie ma się na to czasu
— wyjaśnia Amerykanka w rozmowie z "The Big T".
Rezygnacja z turniejów na trawie przed Wimbledonem
Maja Chwalińska oraz jej sztab szkoleniowy zdecydowali się na radykalny krok, by chronić zdrowie tenisistki. Jeszcze w trakcie trwania czerwcowego turnieju Roland Garros ogłoszono ważną decyzję dotyczącą najbliższych planów startowych. Ekipa sportowa wspólnie z zawodniczką zrezygnowała z występów w jakimkolwiek turnieju na nawierzchni trawiastej poprzedzającym Wimbledon 2026. Cała uwaga zespołu skupia się teraz wyłącznie na fizycznej i psychicznej regeneracji organizmu.
Nie powinna w najbliższych tygodniach jeździć na inne zawody. Jeśli to zrobi, popełni błąd. Poradziłabym jej, żeby wróciła do domu, zadbała o regenerację swojego ciała oraz umysłu
— podsumowała była mistrzyni na antenie podcastu.
Amerykańska mistrzyni przynajmniej w kwestii odpoczynku zgadza się ze strategią polskiego sztabu. Młoda Polka po dziesięciu rozegranych na mączce meczach wraca do kraju. Czas pokaże, czy regeneracja i rady utytułowanej koleżanki przełożą się na lepszy serwis już podczas Wimbledonu.