Maja Chwalińska ma za sobą absolutny turniej życia we francuskiej stolicy. 24-latka przeszła do historii. Jako pierwsza zawodniczka po żmudnych, trzystopniowych kwalifikacjach dotarła aż do wielkiego finału Roland Garros. Ten wyczyn zapewnił jej skok na 21. pozycję w rankingu WTA. Świeżo po powrocie do kraju gwiazda ujawniła szczegóły zza kulis.
Konferencja prasowa w Warszawie i wielkie podsumowanie Roland Garros
Maja Chwalińska wróciła do Warszawy w poniedziałek rano, 8 czerwca 2026 roku. Lotnisko przywitało ją niczym prawdziwą gwiazdę, a luksusowe powitanie z pewnością osłodziło sportowe trudy. Punktualnie o godzinie 14:00 pojawiła się na oficjalnej konferencji prasowej, aby podsumować swój bezprecedensowy występ we Francji. Emocje po paryskim śnie jeszcze dobrze nie opadły, a spragnieni detali dziennikarze chcieli wiedzieć dosłownie wszystko o wyczerpujących zmaganiach na słynnej mączce. Tenisistka z uśmiechem na twarzy odpowiadała na kolejne pytania, rzucając nowe światło na wydarzenia z minionego weekendu.
Awans ze 114. na 21. miejsce w najnowszym zestawieniu WTA (stan na poniedziałek). To osiągnięcie, które na stałe zapisze się w kronikach polskiego sportu. Zanim jednak Polka usiadła przed mikrofonami, musiała stoczyć najważniejszy bój w swojej dotychczasowej karierze przeciwko bezlitosnej rywalce z Rosji. Sukces na korcie to jednak nie wszystko. Za historyczny finał Maja zgarnęła oszałamiającą nagrodę w wysokości 1,4 mln euro. Taka kwota rozbija bank i zdecydowanie działa na wyobraźnię kibiców.
AKPA; instagram.com/majachwalinska
Prywatne wsparcie Igi Świątek dla Mai Chwalińskiej
Podczas poniedziałkowego spotkania z mediami najgorętszym tematem okazały się prywatne relacje 24-latki z pierwszą rakietą świata. Okazuje się, że Iga Świątek uważnie i z ogromnymi emocjami śledziła poczynania swojej koleżanki po fachu. Jeszcze przed starciem o tytuł, w piątek 5 czerwca, najlepsza polska tenisistka udostępniła na swoim Instagram Stories specjalną grafikę z potężnym napisem "JAZDA", ładując akumulatory finalistki.
Wielki finał Roland Garros odbył się dzień później, w sobotę 6 czerwca. Polska rewelacja turnieju po niezwykle zaciętej walce ostatecznie uległa Mirrze Andriejewej wynikiem 3:6, 2:6. To była bez wątpienia trudna porażka na ostatniej prostej. Iga Świątek błyskawicznie zareagowała w sieci. Opublikowała wymowny komentarz do nagrania z ceremonii wręczenia trofeum, zdradzając przy okazji, jak pieszczotliwie zwraca się do koleżanki zza kulis.
Gratulacje Majson. Piękny turniej!! — napisała Iga Świątek.
Dziennikarze zebrani w Warszawie drążyli jednak temat, zastanawiając się, czy poza publicznymi gestami obie panie wymieniały jakieś ukryte wiadomości po zakończeniu zmagań. Sama tenisistka szybko ucięła spekulacje.
W trakcie turnieju i po nim otrzymywałam od Igi gratulacje i miłe słowa, to było wszystko — wyznała Maja Chwalińska.
Iga Świątek i Maja Chwalińska, 2018 / Fot. instagram.com/igaswiatek
Kulisy sukcesu w Paryżu i nietypowa dieta trenerów
Życie teamu podczas turnieju wielkoszlemowego zazwyczaj kojarzy się kibicom z wojskowym rygorem i dietą wyliczoną co do grama. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej główna bohaterka pokazała jednak, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej prozaiczna i wyjątkowo kaloryczna. Zamiast rygoru i sałaty — 14 pizz z serem. Tak sztab Chwalińskiej świętował historyczny sukces.
Nie będę pamiętała nic z meczów. Zapamiętam 14 pizz, które zjedli moi trenerzy w trzy tygodnie. Widok mojego trenera będzie mi o tym przypominał
— podsumowała Maja Chwalińska.