Marta z "Love is Blind" dołączyła do agencji influencerskiej. Ten szczegół rozwścieczył fanów: "Brak szacunku"

Marta z "Love is Blind" dołączyła do agencji influencerskiej. Ten szczegół rozwścieczył fanów: "Brak szacunku"

Marta z "Love is Blind" dołączyła do agencji influencerskiej. Ten szczegół rozwścieczył fanów: "Brak szacunku"

instagram.com/martafrymer

Marta Frymer jeszcze chwilę temu apelowała do widzów o uszanowanie jej przestrzeni osobistej. Uczestniczka netfliksowego hitu zrezygnowała z osobistego udziału w finałowym podsumowaniu show, tłumacząc to potrzebą odpoczynku. Niespodziewanie, tuż po łzawych apelach o zachowanie prywatności, internet obiegło ogłoszenie o jej komercyjnej współpracy. Oburzeni internauci natychmiast wychwycili tę sprzeczność, a w komentarzach rozpętała się istna burza.

Reklama

Związek Marty i Damiana z programu "Love is Blind Polska"

Finał pierwszej edycji polskiej odsłony hitu "Love is blind" przyniósł widzom sporo emocji i długo wyczekiwane rozstrzygnięcia. 32-letnia Marta Frymer oraz jej wybranek, Damian, ostatecznie zdecydowali się wziąć ślub i na platformie Netflix powiedzieli sobie sakramentalne "tak". Widzowie mocno kibicowali ich relacji, z niecierpliwością czekając na kolejne romantyczne wieści z ich wspólnego życia.

Niestety, podczas emisji specjalnego odcinka "Reunion" para mocno rozczarowała zgromadzoną przed ekranami widownię. Świeżo upieczeni małżonkowie nie pojawili się osobiście w studiu, odmawiając bezpośredniej konfrontacji z resztą uczestników. Zamiast tego przesłali jedynie nagrane wcześniej wideo, w którym potwierdzili, że ich związek nadal trwa i obecnie mieszkają razem. Ten wyczuwalny dystans był jednak dopiero wstępem do prawdziwej telenoweli.

Marta Frymer prosi internautów o uszanowanie prywatności

Internetowa karuzela z udziałem celebrytki szybko nabrała gigantycznego tempa. Najpierw, w niedzielę po emisji "Reunionu", Marta z "Love is blind" zamieściła na swoim profilu specjalny post informujący o pożegnaniu i palącej potrzebie odpoczynku. Przekaz dla opinii publicznej był jasny: bohaterka show czuła się przebodźcowana i musiała naładować baterie z dala od ciekawskich spojrzeń.

Ten narracyjny kierunek kontynuowano zaraz po weekendzie. Już w poniedziałkowy poranek na Instagramie para opublikowała wspólne zdjęcia opatrzone niezwykle poważnym komunikatem. Zakochani stanowczo poprosili swoich obserwatorów o uszanowanie ich prywatności oraz wyrozumiałość w – jak to określili – tym "intensywnym okresie". Oczywiście fani wierzyli jeszcze wtedy, że udręczeni nagłą sławą nowożeńcy naprawdę planują zaszyć się w domowym zaciszu. Szybko okazało się, że rozpoczął się po prostu wizerunkowy kabaret.

Współpraca z agencją influencerską i usunięcie męża z Instagrama

Sielanka i deklarowana ucieczka od blasku fleszy nie potrwały długo. Chwilę po dramatycznych prośbach o litość nastąpił gwałtowny zwrot akcji. Do gry wszedł wielki biznes, a agencja influencerska ogłosiła podpisanie z Martą intratnego kontraktu. Jakby tego było mało, wprawne oko internautów wychwyciło w tym czasie absolutny hit. W ramach rzekomej "walki o prywatność" Marta nagle przestała obserwować Damiana na Instagramie. Trudno o lepsze paliwo dla domysłów. Czy to prawdziwy kryzys po ślubie, czy zaledwie zagrywka algorytmiczna na chwilę przed ogłoszeniem komercyjnej współpracy?

W opublikowanym komunikacie firma z pełną powagą zachwalała "świetne zasięgi, wiarygodność oraz niezwykłą naturalność" nowej podopiecznej. Biorąc pod uwagę, że gwiazda najpierw roniła łzy o przestrzeń życiową, by dobę później błyszczeć w sieci jako rasowa influencerka, ta "wiarygodność" stała się obiektem drwin. Jeśli tak ma wyglądać celebrycka ucieczka z internetu, to strach pomyśleć, jak wygląda u nich praca na pełen etat.

Widzowie poczuli się potraktowani bez krzty szacunku, orientując się, że dramatyczne apele były jedynie starannie wyreżyserowanym zabiegiem mającym na celu podbicie stawek. Pod wpisem firmy momentalnie zaroiło się od komentarzy oburzonych internautów, którzy nie gryźli się w język.

Wiarygodne relacje ze swoją społecznością? Doprawdy? Jednoczesna aktywność w mediach społecznościowych, gdy był przygotowywany 'Reunion'. Informowanie o trudnym czasie, by za kilka godzin zmieścić relacje z urlopu z przyjaciółką. To totalny brak wiarygodności i szacunku dla widza — grzmi zbulwersowana internautka pod postem agencji influencerskiej dotyczącym rzekomej autentyczności Marty.

Po takim zakończeniu programu to raczej będzie spadająca gwiazda; Wyszło na to, że Marta nie pojawiła się na 'Reunion', żeby podsycić zainteresowania swoją osobą (...). Możliwe, że tak została poinstruowana przez tę agencję. Szkoda tylko tych kłamstw odnośnie chronienia prywatności, spokoju i trudnego czasu. Tanie granie na emocjach, a szkoda, bo kibicowałam jej — punktuje zachowanie celebrytki inna zawiedziona użytkowniczka.

Lol, ktoś jeszcze wierzy że ci ludzie chodzą do tych reality shows po 'miłość', a nie po sławę? — podsumowuje ironicznie kolejny internauta kwestionujący motywacje uczestników programu.

Doda bez stanika wyeksponowała kobiecość. Te frędzelki nie pozostawiły wiele wyobraźni [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama