Stanisława Celińska nie żyje. Wybitna polska aktorka i wokalistka, której talent przez dekady kształtował oblicze rodzimej kultury, zmarła w wieku 79 lat. W poniedziałkowe popołudnie 12 maja 2026 roku o odejściu artystki poinformowali jej najbliżsi współpracownicy, menadżer Maciej Muraszko oraz Joanna Trzcińska, pogrążając w żałobie rzesze fanów, którzy jeszcze niedawno składali wielkiej aktorce życzenia urodzinowe.
Współpracownicy żegnają Stanisławę Celińską. Joanna Trzcińska przerywa milczenie
Stanisława Celińska zmarła nagle, pozostawiając pustkę w sercach bliskich i wielbicieli jej niezwykłego daru. Informacja o śmierci wielkiej polskiej aktorki została przekazana mediom po godzinie 15:00. Szczególnie poruszający jest fakt, że artystka odeszła zaledwie kilkanaście dni po swoich 79. urodzinach, które świętowała pod koniec kwietnia. Nikt nie spodziewał się wówczas, że te radosne chwile będą ostatnią okazją do wspólnego celebrowania życia wielkiej gwiazdy.
Współpracowniczka aktorki opublikowała na Facebooku pełen bólu wpis, w którym pożegnała swoją mentorkę i przyjaciółkę. Słowa te błyskawicznie obiegły internet, wywołując lawinę kondolencji i wspomnień o artystce, która dla wielu była symbolem dobroci i profesjonalizmu.
Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła Nasza Stasia. Mam wielką nadzieję, że spotkała się już z Bogiem, którego tak bardzo kochała.
— Joanna Trzcińska
Joanna Trzcińska w dalszej części swojego pożegnania podkreśliła, jak wyjątkową osobą była zmarła artystka poza blaskiem fleszy i kamer. Dla współpracowników była kimś więcej niż tylko legendą ekranu.
Stasia była Wspaniałym Człowiekiem, Najlepszym jakiego znałam…
Stanisława Celińska, 2002 / Fot. AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Stanisława Celińska w wieku 78 lat jest wciąż otwarta na miłość. "Jeżeli ktoś ma się pojawić, to się pojawi"
Legendarna kariera filmowa i debiut u Wajdy
79-letnia gwiazda pozostawiła po sobie dorobek, który stanowi fundament polskiej kinematografii. Zanim jednak Stanisława Celińska stanęła przed kamerą Wajdy, zachwyciła na deskach Teatru Współczesnego. Jako młoda adeptka sztuki zadebiutowała rolą Anieli w spektaklu "Wielki człowiek do małych interesów" w reżyserii Jerzego Kreczmara. Jej filmowa droga rozpoczęła się w 1970 roku od głośnego debiutu w "Krajobrazie po bitwie" Andrzeja Wajdy. Stanisława Celińska stworzyła tam niezapomnianą, pełną tragizmu kreację u boku Daniela Olbrychskiego, udowadniając od razu, że dysponuje talentem czystej wody i niezwykłą wrażliwością, która pozwala jej wcielać się w najbardziej skomplikowane postaci.
Przez kolejne dekady Stanisława Celińska stała się jedną z najbardziej wszechstronnych artystek w kraju. Jej filmografia to kalejdoskop najważniejszych polskich produkcji, w których z równą swobodą grała w wielkich dramatach, jak i kultowych komediach. Widzowie pokochali ją za role w takich dziełach jak "Noce i dnie", "Panny z Wilka" czy poruszający "Katyń". Jednocześnie stała się ikoną humoru dzięki występom w serialach "Alternatywy 4" i "Zmiennicy" oraz filmach Stanisława Barei, w tym w niezapomnianej produkcji "Nie ma róży bez ognia". Jej obecność na ekranie, choćby w mniejszej roli, jak w filmie "Pieniądze to nie wszystko", zawsze gwarantowała najwyższą jakość aktorską.
filmpolski.pl
CZYTAJ TAKŻE: Stanisława Celińska i Andrzej Seweryn — sekretna historia wielkiej miłości. "Wiem, że jesteśmy związani duchowo"
Muzyczna metamorfoza i sukces "Atramentowej"
Stanisława Celińska w ostatnich dwóch dekadach przeżyła prawdziwy renesans swojej popularności, tym razem jako wybitna interpretatorka piosenki. Jej muzyczna droga nabrała niezwykłego tempa w 2009 roku, kiedy to podczas Koncertu Premier 46. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu wykonała utwór "Atramentowa Rumba". Przy akompaniamencie grupy Los Locos oczarowała opolską publiczność głębokim, pełnym doświadczeń głosem, który stał się jej nowym znakiem rozpoznawczym i otworzył zupełnie nowy rozdział w jej życiu.
To właśnie wtedy rozpoczęła się trwająca lata miłość słuchaczy do jej muzycznego oblicza. Wydany w 2015 roku album muzyczny zatytułowany "Atramentowa" stał się prawdziwym rynkowym fenomenem i jednym z najważniejszych wydarzeń fonograficznych tamtego czasu. Płyta bardzo szybko osiągnęła status Złotej, a ostatecznie pokryła się Platyną, co było ostatecznym dowodem na to, że Stanisława Celińska potrafiła poruszyć najczulsze struny w duszach Polaków. Jej koncerty były traktowane przez fanów niemal jak spotkania duchowe, podczas których artystka dzieliła się prawdą o życiu, wierze i nadziei, której nigdy jej nie brakowało. Odejście artystki to koniec pewnej epoki w polskiej sztuce.