Powszechnie lubiana gwiazda przez ostatnie tygodnie drżała o swoje życie, mierząc się z dramatyczną niepewnością. Choć na ekranie zawsze tryskała energią, w absolutnej tajemnicy przed mediami i fanami toczyła nierówną walkę ze strachem i czasem w zaciszu szpitalnych korytarzy.
Dorota Szelągowska: guz w piersi i karta DILO
Kilka miesięcy przed diagnozą, wyniki mammografii nie wykazały absolutnie niczego niepokojącego. Jednak niedawne badanie ujawniło coś, co zdecydowanie mogło wprawiać w niepokój. Niewyczuwalna pod palcami zmiana rosła błyskawicznie, a Dorota Szelągowska natychmiast dostała kartę DILO. O swoim dramacie opowiedziała na łamach Wysokich Obcasów.
Okazało się, że mam guza w piersi
To, co zobaczyła onkolożka na monitorze, wymagało błyskawicznej reakcji. Prezenterka nie owijała w bawełnę, opisując nietypowy kształt swojego największego wroga.
Jest po prostu ciemną plamą w kształcie dwóch delfinów albo osła
Niebezpieczna narośl powiększała się w zastraszającym tempie, co budziło największy niepokój lekarzy.
Moja zmiana ma dwanaście milimetrów. Szybko urosła
Na szczęście szybkie wdrożenie procedur, które skracają czas diagnostyki, dało gwieździe upragnione wytchnienie. Chłodne, medyczne rozpisanie wariantów leczenia przez specjalistkę paradoksalnie przyniosło spokój w tym szaleństwie.
Onkolożka, do której trafiłam, jest wspaniała. Założyła mi kartę DILO, która znacznie przyspiesza diagnostykę, dała skierowania na badania i jakiś rodzaj spokoju (...) Z panią doktor przechodzę krok po kroku różne warianty raka piersi i rodzaje leczenia, i to mnie właśnie uspokaja
Mam zmianę, ale jeszcze nie mam raka
AKPA
Biopsja gruboigłowa i samotna walka w szpitalu
Ta sytuacja wywołała ogromne poruszenie wśród najbliższych prezenterki. Ona sama podjęła jednak szokującą decyzję i na najbardziej stresujące procedury pojechała zupełnie sama.
Mam też wrażenie, że bliscy martwią się bardziej niż ja
Martwienie się na zapas jest naprawdę durne
Gwiazda wprost wytłumaczyła, dlaczego wolała odciąć się od rodziny w drodze do kliniki. Chciała w pełni skupić się na przetrwaniu, nie tracąc cennej energii na uspokajanie swojego otoczenia.
Jadę sama, bo nie mam poczucia, że ktokolwiek, kto ze mną pojedzie, będzie pomocą. Raczej obciążeniem
Kolejnym, drastycznym krokiem w medycznej machinie była biopsja gruboigłowa. Lekarka wkłuwała się 20-centymetrową igłą, pobierając aż cztery wycinki tkanki z guza piersi. To bolesne badanie i niezwykle czuły gest pielęgniarki wyryły się w jej pamięci na zawsze.
Mam zrobioną biopsję gruboigłową. Moje wycinki poszły na dno. To chyba dobrze. Wszystkie cztery. Pani pielęgniarka poklepywała mnie po ręce za każdym razem, kiedy lekarka wkłuwała się w moją pierś 20-centymetrową igłą do biopsji. Zapamiętam dotyk jej rękawiczki na zawsze. To było tak czułe i tak zmieniające absolutnie wszystko. Przytuliłam ją mocno przed wyjściem z gabinetu
Oczekiwanie na wynik było dla gwiazdy prawdziwym piekłem. Gwiazda nie owija w bawełnę i opisuje ten stan bez ogródek:
Dwie godziny z rakiem Schrödingera - mam i nie mam jednocześnie. Umieram i żyję
instagram.com/dotindotin
CZYTAJ WIĘCEJ: Znana influencerka żąda darmowych piersi od państwa. Taka operacja to powinna być norma? "Nie każdego stać"
Wynik biopsji Doroty Szelągowskiej: Zmiana łagodna
Ten koszmarny czas zawieszenia miał na szczęście niezwykle pozytywny finał. Po wyczerpującym oczekiwaniu na werdykt z laboratorium nadeszła wreszcie informacja, na którą czekała.
Zmiana łagodna
Dla projektantki wnętrz ten moment był jak gigantyczny powiew świeżego powietrza. Po tygodniach duszącego strachu, ten wynik oznaczał po prostu wygraną na loterii życia. Ta historia dobitnie pokazuje, że zdrowie potrafi być bardzo kruchą iluzją.
To chwilowe, że człowiek nie ma raka i że go to nie dotyczy
Ulgę, która zalała jej ciało po odczytaniu ostatecznych wyników, najlepiej i najpiękniej podsumowują jej własne słowa.
Rodzę się na nowo