To już otwarta wojna na najwyższych szczeblach władzy. Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego właśnie zamienił się w bezprecedensowy polityczny szach, który brutalnie ośmiesza dotychczasowy ceremoniał. Czworo sędziów, zmęczonych wielodniowym oczekiwaniem i jawnym ignorowaniem przez Pałac Prezydencki, postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Zamiast potulnie czekać na łaskawą audiencję, wyłożyli karty na stół. Role całkowicie się odwróciły – teraz to oni wzywają głowę państwa na swoje własne ślubowanie.
Role się odwróciły. Sędziowie bez żenady stawiają prezydenta przed faktem dokonanym
Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska nie zamierzają dłużej potulnie czekać. Nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wysłali cztery imienne, bliźniaczo podobne listy prosto na biurko prezydenta RP Karola Nawrockiego. Prawnicy nie proszą w nich o wyznaczenie terminu ani o kurtuazyjne spotkanie, lecz bez żenady stawiają głowę państwa przed faktem dokonanym. Mówią wprost, że ślubowanie sędziów TK odbędzie się w czwartek o 12:30 w gmachu Sejmu, a prezydent jest na nie po prostu zaproszony.
W swoich pismach prawnicy przypominają, że
jak dotąd nie otrzymali w tej sprawie zaproszenia do złożenia ślubowania przed prezydentem
Ponadto stanowczo podkreślają, że
uważają złożenie ślubowania za swój obowiązek, dlatego organizują zaprzysiężenie sami
Cała sytuacja nabrała wybitnie personalnego i emocjonalnego charakteru. Anna Korwin-Piotrowska nie ukrywa już swojej frustracji z powodu tego, jak traktuje ich głowa państwa, obnażając kulisy tego politycznego zderzenia.
Można odnieść wrażenie, że pan prezydent i jego ministrowie udają, że naszej czwórki nie ma. Ale my jesteśmy i podejmiemy zdecydowane działania zmierzające do objęcia urzędu
Anna Korwin-Piotrowska / Fot. themis-sedziowie.eu
Kulisy decyzji Nawrockiego. Pałac Prezydencki zachował się jak pan na włościach
Skąd wziął się ten niesłychany bunt? Wszystko przez autorską koncepcję prezydenta, który pod koniec marca przyjął ślubowanie jedynie od dwojga z sześciorga wyłonionych przez Sejm kandydatów: Magdaleny Bentkowskiej oraz Dariusza Szostka. Reszta nominatów została całkowicie zignorowana, a Pałac Prezydencki zachował się niczym udzielny pan na włościach. Szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, z pełnym przekonaniem tłumaczył to arbitralne zachowanie bardzo wnikliwą selekcją.
Dokonał takiego wyboru w oparciu o ocenę kandydatów, w oparciu o przedstawione dokumenty, o ich życiorysy, bo nie zrobił tego Sejm
Urzędnik przekonywał także, że
w czasie kadencji prezydenta Nawrockiego w TK powstały dwa wakaty, a odebranie ślubowania od dwóch osób dopełni ustawowy wymóg 11 osób pełnego składu
Ta wybiórcza selekcja wywołała jednak istną furię w ministerstwie sprawiedliwości i oburzenie ogromnej części opinii publicznej. W sieci już wrze od komentarzy, a minister Waldemar Żurek nie zostawił na głowie państwa suchej nitki, przypominając, że wybór sędziów TK nie zależy od jego gustu.
Prezydent nie może sobie wybierać według własnego widzimisię, kogo chce widzieć w TK. Apeluję do pana prezydenta, żeby jak najszybciej zaprosił pozostałą czwórkę, żeby TK mógł funkcjonować. W przeciwnym przypadku będzie to złamanie konstytucji
Dariusz Szostek, Magdalena Bentkowska - nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego / Fot East News
Partyzanckie zaprzysiężenie i notariusz. Tak wygląda "plan B" sędziów TK
Skoro drzwi pałacu zostały zamknięte na głucho, w ruch poszedł słynny plan B sędziów TK. Będzie to wręcz partyzanckie zaprzysiężenie sędziów, zorganizowane na ich własnych warunkach, z dala od politycznego blichtru i błysku fleszy ministrów. Uroczystość zaplanowano w sejmowej Sali Kolumnowej w wąskim gronie zaledwie 40 osób – głównie przedstawicieli samorządów prawniczych i rodzin prawników. Kluczowym graczem w tej alternatywnej ceremonii będzie z kolei notariusz.
To właśnie on ma spisać rzetelny protokół i poświadczyć treść złożonych rot, by dokumenty trafiły na biurko głowy państwa. Sędziowie traktują tu Karola Nawrockiego niemal jak niesolidnego dłużnika, któremu trzeba formalnie wysłać wezwanie z urzędowym potwierdzeniem odbioru. To silny cios w prestiż instytucji państwowych, ale Anna Korwin-Piotrowska jasno wskazuje, że Polacy są już gigantycznie zmęczeni tym przeciągającym się sporem.
Prawie dwie trzecie społeczeństwa uważa, że prezydent powinien odebrać od nas wszystkich ślubowanie. I wydaje się, że w ocenie społeczeństwa powinien również jak najszybciej zakończyć wojnę polsko-polską
Prawniczka zapowiada również ostateczne przełamanie dotychczasowych schematów, jeśli prezydent nie stawi się w parlamencie. Przypomina, że ich ostatecznym zwierzchnikiem są obywatele.
W takiej sytuacji, skoro nie mamy żadnych zapowiedzi ze strony prezydenta, co dalej z nami, my nie wykluczamy złożenia ślubowania narodowi w innej formule niż w obecności prezydenta
Zbigniew Bogucki / Fot. Tomasz Jedrzejowski/REPORTER EAST NEWS
Straszenie więzieniem i groźby z pałacu. Przed nami gigantyczne starcie na szczycie
Kancelaria Prezydenta grzmi i absolutnie nie zamierza tolerować tej sejmowej niesubordynacji. Zbigniew Bogucki natychmiast przeszedł do werbalnej ofensywy, wytaczając najcięższe działa i wprost strasząc sędziów poważnymi konsekwencjami karnymi. Według niego, każda próba ominięcia prezydenta w tym procesie to nie tylko potężny kryzys konstytucyjny, ale uderzenie w ustrój państwa.
Wtedy mamy do czynienia z deliktem konstytucyjnym i poważnym przestępstwem o charakterze karnym. (…) Próba obchodzenia uprawnień prezydenta jest próbą kwestionowania zwierzchniej władzy narodu
Z drugiej strony barykady nikt jednak nie spuszcza z tonu. Koalicja rządząca i premier Donald Tusk zapowiadają, że ich plan B doprowadzi do tego, że prawnicy i tak podejmą swoje obowiązki. Wygląda na to, że czeka nas gigantyczne, bezpośrednie starcie w samym Trybunale Konstytucyjnym. Pytanie tylko, do czego posuną się obie strony, bo nikt w tym konflikcie o sędziów TK nie zamierza cofnąć się nawet o krok.