Justyna Steczkowska przerwała milczenie na temat porodu córki, a jej wyznanie o łożysku dosłownie wbija w fotel. Zawsze nieskazitelna diwa polskiej sceny zdradziła, że przy najmłodszym dziecku zdecydowała się na tzw. poród lotosowy. Gwiazda nie gryzie się w język i obrazowo opisuje szczegóły porodu. Jej rewelacje o wysychającej pępowinie wywołały w sieci prawdziwą burzę.
Poród w domu zamiast luksusowej kliniki. Justyna Steczkowska po latach żałuje decyzji przy synach.
Justyna Steczkowska i jej mąż Maciej Myszkowski doczekali się trójki pociech. Dwaj starsi synowie przyszli na świat w renomowanych szpitalach, jednak przy trzeciej ciąży gwiazda odrzuciła medyczne standardy. Helena Steczkowska (Myszkowska) urodziła się w domu, a piosenkarce pomagała jedynie doula i pielęgniarka. Gwiazda wprost przyznaje, że żałuje swoich wcześniejszych, szpitalnych doświadczeń.
Dwoje naszych synów urodziłam w szpitalu w dobrych warunkach, w pełnym szacunku ze strony personelu do tego co się działo, ale był to szpital prywatny. Niemniej jednak żałuję, że kiedy byłam młodą mamą nie miałam tej wiedzy i świadomości jaką zdobyłam zostając mamą po raz trzeci. Helenka urodziła się w naszym domu w towarzystwie pielęgniarki i douli
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Narzeczona syna Justyny Steczkowskiej powiększyła atuty. Leon nie może się od niej odkleić: "Cały czas chce ich dotykać"
Łożysko w misce obok noworodka. Tak wyglądał „poród lotosowy” małej Heleny.
Na czym dokładnie polega poród lotosowy? Ta metoda, której pionierką w USA była Claire Lotus Day, opiera się na bezwzględnym nieprzecinaniu pępowiny natychmiast po narodzinach. W praktyce oznaczało to, że łożysko po porodzie leżało w pojemniku tuż obok noworodka przez blisko tydzień. Wokalistka z zachwytem relacjonuje ten fizjologiczny proces, opisując naturalne odpadnięcie pępowiny w niezwykle plastyczny sposób.
To był "poród lotosowy", w którym właśnie najważniejszą rzeczą jest to, że nie odcinamy pępowiny od razu. Pozwalamy temu małemu człowiekowi ściągnąć z łożyska wszystko, co dla niego najlepsze. Pępowina z czasem wysycha i wygląda jak księżycowy patyk. (...) Helenka zrobiła to po pięciu dniach. Po prostu wydarzyło się to na jej własnych zasadach dając jej siłę, zdrowie i samoświadomość
instagram.com/justynasteczkowska
Lekarze ostrzegają przed śmiertelnym niebezpieczeństwem. „To martwa, gnijąca tkanka”.
Zderzenie opowieści piosenkarki z twardą nauką jest wyjątkowo brutalne. Podczas gdy gwiazda mówi o "prezencie", medycyna mówi o ryzyku zgonu i zakrzepicy. Zazwyczaj odcinanie pępowiny odbywa się w pierwszych minutach, aby zapewnić absolutne bezpieczeństwo noworodka. Łożysko szybko staje się martwą, gnijącą tkanką, stanowiąc tykającą bombę biologiczną zagrażającą sepsą.
Przedostanie się tromboplastyn do krwiobiegu malucha może z kolei doprowadzić do zatrzymania krążenia. Mimo medycznych alarmów, Justyna Steczkowska przekonuje, że kontrowersyjna pielęgnacja łożyska po porodzie miała na jej córkę zbawienny wpływ. Gwiazda wierzy, że ten rytuał i karmienie piersią zagwarantowały małej układ immunologiczny, o jakim jej synowie mogli tylko pomarzyć.
W porównaniu z dwoma synami, którzy przeszli w dzieciństwie większość chorob, Helena ma o wiele silniejszy układ odpornościowy. Obiecałam sobie, że będę to opowiadać każdej napotkanej kobiecie w ciąży, która znajdzie czas, aby mnie wysłuchać po to, żeby miała świadomość i możliwość wyboru. (...) Nie ma nic lepszego dla dziecka niż to, co wytworzyła dla niego jego matka w swoim własnym ciele. "Poród lotosowy" i karmienie piersią jest najlepszym prezentem, jaki możesz mu ofiarować
Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski / Fot. AKPA
Internauci bezlitośni dla decyzji diwy. "Narażanie dziecka dla ideologii"
W internecie zawrzało od skrajnych opinii po szokujących opowieściach gwiazdy o macierzyństwie. Justyna Steczkowska nie unika niewygodnych tematów, opowiadając nawet o koszmarnej cholestazie ciążowej, która dała jej się we znaki w przeszłości. Jednak "głos ulicy" jest dla artystki bardzo surowy, a sekcje komentarzy zamieniły się w prawdziwe pole bitwy. Jedni zachwalają powrót do natury, ale inni dosłownie łapią się za głowy, nie zostawiając na piosenkarce suchej nitki.
Piękne i naturalne, brawo za odwagę!
Dla mnie to narażanie dziecka na sepsę dla ideologii. Szok.
Księżycowy patyk? To po prostu martwa tkanka, która gniła przez 5 dni obok dziecka!
Pytanie o to, gdzie kończy się świadome macierzyństwo, a zaczyna odrzucenie osiągnięć medycyny, mocno dzieli Polaków. Z całą pewnością przypadek 11-letniej Heleny Steczkowskiej udowadnia, że kontrowersyjne metody to grunt, na którym najłatwiej wywołać wielki, wizerunkowy pożar.