Adrian Szymaniak od miesięcy toczy nierówną walkę z najbardziej agresywnym nowotworem mózgu. Uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" nagle zniknął z sieci, co wywołało falę niepokoju wśród tysięcy fanów. Teraz przerywa milczenie, ujawniając wstrząsające kulisy leczenia. Jego wyznanie o tym, co działo się z nim przez ostatnie tygodnie, mrozi krew w żyłach.
Dramatyczne wyznanie Adriana. Co działo się przez ostatnie dwa tygodnie?
Przez ostatnie dwa tygodnie telefon Adriana milczał. Fani drżeli o jego życie, a on w tym czasie przechodził przez istne piekło. Skutki drugiego cyklu chemii podtrzymującej, przyjętej w lutym, okazały się dewastujące dla organizmu. Organizm 39-latka zareagował gwałtownym spadkiem formy.
Adrian Szymaniak opisał ten stan krótko, ale dosadnie: "Zmiotło mnie do łóżka". Wycieńczenie było tak ogromne, że przez ponad tydzień przesypiał "po 3/4 doby".
Ostatnie 2 tygodnie po zakończonym drugim cyklu chemii podtrzymującej, jaką przyjąłem w lutym, zmiotło mnie to do łóżka. (...) już się zregenerowałem, wszystko jest w porządku. W przyszłym tygodniu mam kontrolny rezonans, natomiast na opis trzeba będzie chwilkę poczekać i wtedy będę wiedział, co w tej głowie się faktycznie dzieje.
instagram.com/adrian_szz
Historia walki z niewidzialnym wrogiem. Diagnoza, która zmieniła wszystko
Dramat rodziny rozpoczął się w lipcu 2025 roku. Silne bóle głowy doprowadziły do diagnozy, która brzmiała jak wyrok: glejak IV stopnia. Dla Adriana i jego bliskich rozpoczęła się "podróż do zdrowia" pełna bólu, strachu, ale i ogromnej nadziei. Mężczyzna od początku traktował to wyzwanie jak wejście na szczyt, przyznając, że "glejak to mój osobisty Mount Everest".
Niestety, ta wspinaczka jest pełna śmiertelnych pułapek. Gdy wydawało się, że najgorsze już za nim, los zadał kolejny cios. Badanie MRI nie pozostawiło złudzeń — potwór wrócił w miejscu wcześniejszej operacji.
Jedna zmiana, która się pojawiła w trakcie, zanikła, natomiast w miejscu po resekcji guza widoczna jest nie tak bardzo dynamiczna, ale jednak wznowa guza. Patrząc na ostatnie 3 badania w odstępach 2/3 tyg. od siebie, jest to już pewne.
Podłe ataki w obliczu tragedii. Adrian Szymaniak walczy z hienami internetowymi
Przed Adrianem decydujące starcie. Już w przyszłym tygodniu czeka go kontrolny rezonans, a tuż po weekendzie musi stawić się w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. To tam zapadną decyzje o ewentualnej kolejnej operacji. W walce o życie wspiera go nowoczesna terapia TTFields Optune, która ma za zadanie spowolnić podział komórek rakowych.
Jakby walka z chorobą nie była wystarczającym ciężarem, Adrian musi mierzyć się z ludzką podłością. W sieci pojawiają się spreparowane informacje sugerujące jego śmierć. Adrian Szymaniak z bezsilnością przyznaje, że walka z internetowymi hienami jest nierówna, a "policja z automatu nie widzi w tym nic złego". Wykorzystywanie wizerunku ciężko chorego człowieka do generowania kliknięć to cios poniżej pasa.
Rodzina jako opoka. Anita stała się jego głosem
W najczarniejszych momentach, gdy choroba odbiera siły, to Anita Szydłowska-Szymaniak staje na wysokości zadania. Żona, którą poznał w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia", stała się jego rzecznikiem i tarczą. To ona informowała zaniepokojonych fanów o stanie męża, gdy on sam — jak przyznała — "nie ma apetytu i sił, by rozmawiać".
Teraz, gdy Adrian powoli odzyskuje siły, każda wspólna chwila jest na wagę złota. Rodzinne spacery są dowodem na to, że miłość jest silniejsza od strachu przed operacją guza mózgu. Fani również nie zawodzą, zalewając profil pary falą wsparcia.
Dużo zdrówka Adrian. Wierzymy, że teraz będzie już tylko lepiej.
Wszyscy wierzymy, że to tylko kolejny, trudny przystanek w drodze do ostatecznego zwycięstwa nad chorobą. Czekamy na dobre wieści z Bydgoszczy!