Wszystkie oczy zwrócone są na Kraków. To tam, podczas sobotniej konwencji, Jarosław Kaczyński ma odkryć karty, na które czeka cała Polska. Podczas gdy Mateusz Morawiecki zamiast na salony, trafia przed oblicze komisji etyki, w cieniu rośnie nowy faworyt. "Decyzja serca" już zapadła. Czy "złote dziecko PiS" ze Stalowej Woli ostatecznie pogrąży byłego premiera?
Tajemnica "wyboru w sercu". O kim myśli prezes?
To nie są już tylko medialne spekulacje. To polityczny thriller, w którym napięcie budują twarde fakty. Jarosław Kaczyński w rozmowie z Radiem Maryja zrzucił bombę, ucinając wszelkie dyskusje. Klamka zapadła, a nazwisko kandydata na premiera jest już wybrane.
Ja nie ukrywam, że ja już we własnej głowie, czy też jak to się mówi w sercu, już tego wyboru dokonałem.
Prezes PiS szuka kogoś skrojonego pod "wymogi dzisiejszych czasów". Kogoś, kto bezbłędnie trafi do patriotycznego elektoratu. Sceneria ogłoszenia decyzji nie jest przypadkowa. Prezentacja ma odbyć się w sobotę 7 marca 2026 roku legendarnej hali "Sokoła" w Krakowie. To miejsce symboliczne – to właśnie tam w 2014 roku ogłaszano kandydaturę Andrzeja Dudy, co rozpoczęło zwycięski marsz prawicy. Czy historia zatoczy koło?
x.com; facebook.com/annazalewskapis
CZYTAJ TAKŻE: Ujawniono tajne dane z Żoliborza. Tyle kosztuje mieszkanie ściana w ścianę z Kaczyńskim. Kwota zwala z nóg!
"Luckiem byłem, Luckiem pozostanę". Kim jest fenomen ze Stalowej Woli?
Na giełdzie nazwisk coraz jaśniej świeci gwiazda Lucjusza Nadbereżnego. To 40-letni samorządowiec, który wygląda niepozornie – "cherubin w średnim wieku" z charakterystycznymi kręconymi włosami i wiecznym uśmiechem. Ale niech nikogo nie zmyli ta aparycja. To polityczny z.bójca, który w wyborach w Stalowej Woli miażdży konkurencję, zdobywając ponad 70 proc. głosów w pierwszej turze.
Nadbereżny mistrzowsko gra wizerunkiem "swojego chłopa", rzucając chwytliwe hasła:
Luckiem byłem, Luckiem jestem i Luckiem pozostanę.
Ale ten "zwykły chłopak" to w rzeczywistości wytrawny gracz z potężnym zapleczem. Posiada dyplom MBA z toruńskiej uczelni o. Tadeusza Rydzyka, doradzał Andrzejowi Dudzie, a obecnie Karolowi Nawrockiemu. To połączenie ludowej swojskości z żelazną lojalnością wobec partii czyni go idealnym kandydatem w oczach Nowogrodzkiej.
prezydent.pl
Zmierzch ery Morawieckiego? "Harcerze" na dywaniku
Podczas gdy Nadbereżny szykuje się do skoku na głęboką wodę, Mateusz Morawiecki walczy o polityczne życie. Mimo że sondaże dają mu 41 proc. poparcia wśród wyborców PiS, wewnątrz partii trwa brutalna czystka. Były premier został skierowany do komisji etyki, co jest jawnym upokorzeniem.
Ale Morawiecki nie jest jedyny. Przed partyjny trybunał trafiają też inni: Ireneusz Zyska, Mirosława Stachowiak-Różecka oraz sam Jacek Kurski. To sygnał, że żarty się skończyły.
Poszło o coś więcej niż zwykłą pyskówkę. Konflikt Morawieckiego z Patrykiem Jakim dotyczył fundamentów – programu SAFE i suwerenności Polski. Jaki zarzucił byłemu rządowi uległość wobec Brukseli, a Morawiecki nie wytrzymał, łamiąc zakaz prezesa dotyczący publicznych sporów.
Od dłuższego czasu zajmujecie się głównie krytykowaniem - i to nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023. (...) Łatwo się krytykuje z loży recenzentów-szyderców.
Jego obrona dokonań rządu może być jednak łabędzim śpiewem w strukturach przejmowanych przez nowy zakon Kaczyńskiego.
"Premier z 50-tysięcznego miasta?". Internet pęka od komentarzy
Ewentualna nominacja Nadbereżnego budzi skrajne emocje. W programie "Polityczny WF" redaktorzy nie zostawili na tym pomyśle suchej nitki. Piotr Witwicki punktował bezlitośnie brak doświadczenia samorządowca na szczeblu centralnym.
Do mnie pan prezydent Stalowej Woli - nic do niego nie mam - jako premier nie przemawia specjalnie z jednego prostego powodu: to miejscowość, z całą sympatią pozdrawiamy, wielkości 50 tysięcy mieszkańców.
Dziennikarz dodał dosadnie:
Ale na litość boską, to coś innego niż zawiadywanie 30-paromilionowym państwem.
Marcin Fijołek zauważył jednak, że dla Jarosława Kaczyńskiego może to być kampanijny "last dance" – ostatni taniec, w którym postawi wszystko na jedną kartę. Czy prezes widzi w Nadbereżnym coś, co umyka ekspertom?
Zobaczył coś w Nawrockim, Dudzie... Być może jest jednak coś takiego, co dostrzega prezes, czego my nie dostrzegamy.
Pozostaje jednak kluczowe pytanie, które zadają sobie wszyscy: czy skuteczne zarządzanie 50-tysięcznym miastem to wystarczająca szkoła, by w dobie kryzysu przejąć stery nad 38-milionowym państwem? Odpowiedź poznamy już w sobotę.