Maja Rutkowski ledwo zdążyła otrzepać kurz dżungli po programie "Królowa przetrwania", a Krzysztof już zadbał, by poczuła się jak w bajce ociekającej luksusem. Najsłynniejszy w Polsce detektyw bez licencji przywitał ukochaną deszczem brylantów wartych fortunę i... zupełnie nową fryzurą. W ich słowniku słowo "skromność" definitywnie nie istnieje.
Deszcz brylantów na siedzeniu pasażera
Kontrast jest porażający. Jeszcze niedawno Maja Rutkowski walczyła o przetrwanie w ekstremalnych warunkach telewizyjnego show, a teraz tonie w luksusach, o jakich większość Polaków może tylko pomarzyć. Krzysztof Rutkowski nie czekał na czerwony dywan czy romantyczną kolację. Prawdziwy "pokaz bogactwa" urządził w swoim naturalnym środowisku – na skórzanej tapicerce luksusowego samochodu. To tam odbyła się prezentacja błyskotek, które mają wynagrodzić Mai trudy programu i uświetnić nadchodzący Dzień Kobiet.
W skład "skromnego upominku" weszły brylantowe kolczyki, bransoletka, pierścionek oraz dwie regulowane obrączki. Jednak to nie sama ilość biżuterii zszokowała internautów, ale jej wartość. Maja, oglądając mieniące się w słońcu kamienie, bez owijania w bawełnę przeliczyła karaty na nieruchomości. Jej wyznanie o cenie kolczyków jest najbardziej klikalnym momentem całej relacji.
Zobaczcie, jakie piękne. Powiem wam, że za te kolczyki można by kupić niejedno mieszkanie, aż mi mowę odejmuje
"Jak się żyje, tak się nosi". Filozofia Rutkowskiego
Krzysztof Rutkowski doskonale wie, jak podgrzać atmosferę. Prezentując kolejne elementy biżuterii, wygłosił swoisty manifest swojego stylu życia. Dla detektywa "dinksowanie" drogimi gadżetami to chleb powszedni, a on sam nie zamierza przepraszać za to, że lubi żyć z rozmachem. Szczególną uwagę poświęcił modułowemu pierścionkowi, który w jego rękach stał się symbolem ich statusu majątkowego.
Dzień Kobiet się zbliża i jest ta jedna jedyna, dla której zrobiłem niespodziankę. Myślę, że warta jest tego. Bardzo proszę, żono. Mamy dużo i na bogato. [...] Zobaczcie, jak pięknie dinksuje. A ten pierścionek może też służyć jako obrączka i bransoletka. Jak się żyje, tak się nosi
Oprócz technicznego opisu funkcji biżuterii, Rutkowski pokusił się o romantyczną deklarację w swoim stylu. Na Instagramie zamieścił wpis, w którym przekonuje, że nawet najdroższe diamenty są tylko tłem dla blasku jego żony. To rzadki moment, gdy "detektyw bez licencji" zdejmuje maskę twardziela, choć oczywiście robi to w blasku fleszy.
instagram.com/majaplich
Nowy "look" detektywa. Pasuje do diamentów?
Choć biżuteria w cenie apartamentu w Warszawie robi wrażenie, uwadze spostrzegawczych fanów nie umknęła inna, sensacyjna zmiana. Krzysztof Rutkowski zaprezentował się w zupełnie nowym wydaniu. Zniknął jego charakterystyczny, geometryczny "kwadrat", a w jego miejsce pojawiła się fryzura o znacznie bardziej miękkich liniach.
Na nagraniu widać gęstą, ułożoną na boki grzywkę i włosy zaczesane do góry, tworzące wyraźną falę nad czołem. Nowy kształt fryzury wydaje się bardziej naturalny, choć wciąż perfekcyjnie wystylizowany. Czyżby Rutkowski uznał, że do diamentów za miliony pasuje bardziej klasyczna elegancja, a nie fryzura a'la Minecraft? Oceńcie sami, czy ta metamorfoza to strzał w dziesiątkę.
AKPA
Internet zapłonął. Miłość czy tania "pokazówka"?
Rutkowscy po raz kolejny podzielili Polskę na dwa obozy. Pod filmem z wręczania prezentów zawrzało. Jedni internauci są zachwyceni gestem detektywa, gratulując Mai męża, który potrafi docenić swoją "królową" i nie żałuje grosza na jej zachcianki. "Ma gest!", "Tak powinien dbać facet o kobietę" – piszą entuzjastki pary.
Druga strona medalu to lawina krytyki. Przeciwnicy pary zarzucają im próżność, brak klasy i robienie z prywatnych chwil taniej "pokazówki" dla zasięgów. Epatowanie bogactwem w tak ostentacyjny sposób wielu uznało za niesmaczne. Jedno jest pewne – niezależnie od tego, czy ich kochacie, czy nienawidzicie, Rutkowscy po raz kolejny sprawili, że mówi o nich cały kraj.