To nie jest zwykła niedziela. Dziś, 15 lutego 2026 roku, oczy wiernych w całej Polsce zwrócone są w stronę wschodniej granicy, gdzie trwa brutalna walka o przetrwanie zimy. Zaledwie w nocy z czwartku na piątek Rosja zaatakowała Ukrainę aż 154 dronami i potężną rakietą Iskander, celując w infrastrukturę krytyczną. W odpowiedzi na ten terror, w polskich kościołach ruszyła wielka akcja pomocy.
Ogólnopolska akcja w parafiach. Każda złotówka trafi do puszek
Biskupi nie wahali się ani chwili – zbiórki ruszyły lawinowo. 15 lutego 2026 roku we wszystkich kościołach obrządku katolickiego w Polsce odbywa się zbiórka pieniędzy na pomoc Ukrainie. Po każdej mszy świętej wolontariusze z puszkami czekają na wiernych, a pomoc dla Ukrainy w kościołach dzisiaj staje się najważniejszym tematem dnia.
Inicjatorem tej ogólnopolskiej mobilizacji jest abp Tadeusz Wojda, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Już 5 lutego zwrócił się on do biskupów z pilnym apelem, wskazując wprost: sytuacja energetyczna u naszych sąsiadów jest "dramatyczna". Miliony ludzi pozostają bez prądu i ogrzewania, a kryzys humanitarny pogłębia się z każdym dniem mrozów.
Całością akcji koordynuje Caritas Polska. To gwarancja, że środki nie utkną w administracji, ale błyskawicznie zamienią się w ciepło i żywność dla najbardziej potrzebujących.
Kardynał Grzegorz Ryś. Zniszczona infrastruktura w Kijowie / Fot. Wiki Commons; x.com/u24_gov_ua
CZYTAJ TAKŻE: Kardynał Grzegorz Ryś wykłada własne pieniądze i prosi wiernych o pomoc Ukrainie. Sytuacja jest dramatyczna
Kraków pokazał moc. Te miliony już ratują życie
Że Polacy nie są obojętni na los sąsiadów, udowodniła Małopolska. W archidiecezji krakowskiej zbiórka odbyła się wcześniej, 1 lutego, na prośbę kard. Grzegorza Rysia. Efekt? Oszałamiający. Zebrano aż 5 mln 740 tys. zł.
Te pieniądze już pracują na froncie walki z zimnem. To nie są puste liczby – to konkretne agregaty prądotwórcze dla Ukrainy pomoc, która ratuje życie w szpitalach i domach. Za krakowskie fundusze kupiono m.in. 31 generatorów prądu dużej mocy, 172 agregaty, 900 nagrzewnic oraz 200 stacji ładowania.
Kraków nie jest sam. Podobne apele wystosowali m.in. abp Adrian Galbas w archidiecezji warszawskiej oraz prymas Polski abp Wojciech Polak w Gnieźnie. Dziś dołącza do nich reszta kraju, tworząc potężny łańcuch solidarności.
Zamarznięte schody w jednym z budynków w Kijowie / Fot. x.comU24_gov_ua
To nie tylko doraźne wsparcie. Program "Rodzina Rodzinie" zmienia tysiące żyć
Choć wojna w Ukrainie 2026 roku wciąż zbiera krwawe żniwo, pomoc humanitarna Kościoła to nie tylko gaszenie pożarów, ale i długofalowa strategia. Najlepszym dowodem jest program "Rodzina Rodzinie".
Liczby mówią same za siebie. W latach 2022–2023 wsparcie finansowe trafiło do 1248 rodzin. W edycji 2024–2025 skala pomocy wzrosła niemal dwukrotnie – objęto nią aż 2315 rodzin (5453 osób) w trzech diecezjach. Nowa odsłona programu na lata 2025–2026 idzie jeszcze dalej – łączy gotówkę ze szkoleniami zawodowymi, dając ludziom szansę na samodzielność.
Kościół nie zapomina też o najsłabszych. W miastach takich jak Chmielnicki, Borysław, Stryj i Kijów zrealizowano co najmniej 20 tys. usług dla ponad 1500 osób z niepełnosprawnościami. To tytaniczna praca, której często nie widać w blasku fleszy.
Punkty Niezłomności – tam, gdzie kawa i prąd są na wagę złota
Siarczysty mróz w połączeniu z brakiem prądu to wyrok dla wielu starszych osób i rodzin z dziećmi. Dlatego Caritas Polska we współpracy z Caritas-Spes Ukraina prowadzi tzw. Punkty Niezłomności Ukraina Caritas. To wyspy ciepła na mapie ogarniętego wojną kraju.
Punkty te działają w miastach najbardziej narażonych na ostrzał: w Kijowie, Charkowie, Odessie, Chersoniu, Słowiańsku i Zaporożu. To tam każdego dnia wydaje się ponad tysiąc gorących posiłków. Ludzie przychodzą, by naładować telefon, zjeść coś ciepłego, ogrzać się przy piecyku i otrzymać śpiwór lub odzież termiczną.
To realne wsparcie dla rodzin i dzieci, mierzących się z trudną rzeczywistością wojny oraz osób próbujących przetrwać czas zimy i niepewności
– podkreśla Caritas Polska.
Wychodząc dziś z kościoła, każdy z nas mija osobę z puszką. Warto się przy niej zatrzymać. Każda wrzucona złotówka to dla kogoś na Ukrainie kolejna godzina ciepła i nadziei, że świat o nich nie zapomniał.