Oficjalnie? "Merytoryczny dialog" i troska o bezpieczeństwo państwa. Nieoficjalnie? Festiwal pogardy, dym (a raczej sn.s) i atmosfera gęsta tak, że można ją kroić nożem. Uczestnicy spotkania u prezydenta Karola Nawrockiego wyszli z niego w szoku. Zamiast uścisku dłoni dostali lekceważące uśmieszki, a powaga urzędu przegrała z nikotynowym nałogiem.
Pałac czy "salon tytoniowy"? Nałóg ważniejszy od raportów
Wydawałoby się, że na naradzie o bezpieczeństwie kraju najważniejsze będą raporty wywiadu, ale Karol Nawrocki uznał, że kluczowa jest odpowiednia dawka nikotyny. Spotkanie z udziałem wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza i ministra Tomasza Siemoniaka zamieniło się w dość specyficzny performance. Prezydent postanowił zamienić dyplomację na demonstrację nonszalancji, zmieniając Pałac Prezydencki w prywatny folwark.
Największe zdumienie, a wręcz zażenowanie, wywołało zachowanie głowy państwa związane z używaniem sn.sów (woreczków z nikotyną). To nie był dyskretny ruch osoby uzależnionej. To była polityczna gra psychologiczna.
Prezydent zwyczajnie nas lekceważy. Na spotkaniu sześciokrotnie, patrząc nam w oczy, wkładał sobie sn.sa do ust
Informatorzy nie mają wątpliwości, że nie był to przypadek. Karol Nawrocki celowo chciał pokazać gościom, gdzie ich miejsce.
Prezydent nie kryje swojej niechęci do służb i na każdym kroku daje temu wyraz. Podczas styczniowego spotkania patrząc w oczy to wicepremierowi, to szefom służb ostentacyjnie wkładał sobie do ust sn.sa. Chciał nam pokazać swą wyższość.
prezydent.gov.pl
CZYTAJ TAKŻE: "Weź się, pan, ogarnij". Giertych wyciąga Nawrockiemu wszystkie brudne sprawki
"mówi paskami z Telewizji Republika". Awanse zablokowane
Główny problem? Nominacje oficerskie. 136 funkcjonariuszy ABW i SKW czeka na awans, a struktura dowodzenia trzeszczy w szwach. Rzecznik Rafał Leśkiewicz mydlił oczy dziennikarzom o "analizowaniu wniosków", ale za zamkniętymi drzwiami prezydent nie bawił się w dyplomację.
Prezydent jasno zadeklarował, że o awansach można zapomnieć, jeśli dany funkcjonariusz miał cokolwiek wspólnego z działaniami przeciwko niemu w kampanii lub ze sprawą ks. Michała Olszewskiego. Dla profesjonalistów ze służb, takie postawienie sprawy brzmiało jak ponury żart.
Karol Nawrocki okazał się człowiekiem, który mówi paskami z Telewizji Republika. Podczas spotkania wypalił, że nigdy nie awansuje nikogo, kto był zaangażowany w "brudną kampanię prezydencką" wobec niego lub w torturowanie księdza Michała Olszewskiego. Przecież to jakiś obłęd.
Prowokacja z "ekspresowym pułkownikiem" w tle
Jakby tego było mało, na sali pojawił się Krzysztof Wacławek. Obecność byłego szefa ABW, a dziś doradcy prezydenta, podziałała na gości jak płachta na byka. Trudno się dziwić. Jego kariera to gotowy scenariusz na film sensacyjny klasy B: od szeregowca do pułkownika w cztery lata.
Już samo zaproszenie na spotkanie Krzysztofa Wacławka, który szefem ABW został niczym królik wyciągnięty z kapelusza, nie można określić inaczej, niż jako prowokację.
Rozmówcy portalu Onet.pl bezlitośnie punktują ścieżkę kariery prezydenckiego doradcy. Sugerują wprost, że Karol Nawrocki spłaca u niego długi wdzięczności.
Do ABW przyjęty został za rządów PiS, w roku 2016. W ciągu zaledwie czterech lat przeszedł drogę od szeregowca (...) do pułkownika. To właśnie on zdecydował w 2021 r. o przyznaniu Karolowi Nawrockiemu jako prezesowi IPN dostępu do informacji niejawnych.
Co ciekawe, lokalna delegatura odradzała przyznanie tych uprawnień ze względu na kontakty Nawrockiego z półświatkiem.
prezydent.pl
Służby ostrzegają, prezydent woli "Dragona"
Służby specjalne zapewniają: jesteśmy profesjonalistami, chronimy głowę państwa zgodnie z konstytucją. Nawet jeśli ta głowa ostentacyjnie ich ignoruje. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której Karol Nawrocki odrzuca raporty wywiadu, by chwilę później rzucać się w ramiona "Dragona"?
To scena jak z gangsterskiego filmu. Z jednej strony prezydent lekceważy szefów służb dbających o bezpieczeństwo Polski. Z drugiej – wylewnie wita się z szefem kiboli, człowiekiem z wyrokami, w tym za podżeganie do napadu, w którym zginął człowiek. Priorytety w Pałacu wydają się jasne, choć dla przeciętnego obywatela – przerażające.
Po tym, jak Karol Nawrocki złożył 6 sierpnia ubiegłego roku ślubowanie (...), naszym zadaniem jako służb jest jego ochrona, a nie grzebanie w jego przeszłości. Jako głowie państwa przysługuje mu również immunitet.
Finał tej tragifarsy jest smutny. Oficjalnie – "konstruktywny dialog". Nieoficjalnie – teatr jednego aktora. Podczas gdy za wschodnią granicą toczy się wojna, a polski kontrwywiad walczy z rosyjską agenturą, w Pałacu trwa walka o to, kto komu głębiej zajrzy w oczy przy wkładaniu sn.sa. Bezpieczeństwo państwa stało się zakładnikiem politycznego ego i saszetki z nikotyną.
To spotkanie było jedynie teatrem, grą obliczoną na przekonanie opinii publicznej, że prezydent szuka porozumienia z rządem i służbami.