Jutta Leerdam miała być wielką nadzieją Holandii na złoto, a stała się jej największym problemem wizerunkowym. Zamiast ducha drużyny, mamy prywatne odrzutowce, narzeczonego miliardera i niekończące się fochy samozwańczej „miss zimowych igrzysk”. Holendrzy łapią się za głowy, patrząc, jak ich gwiazda zamienia sportowe święto w swoje prywatne reality show, w którym liczy się tylko ona.
Prywatny odrzutowiec zamiast reprezentacji. "Zachowuje się jak primadonna"
Podczas gdy reszta kadry narodowej podróżowała do Włoch zwykłym czarterem, budując atmosferę jedności, Jutta Leerdam wybrała luksusową izolację. Holenderska gwiazda pyszniła się przylotem na Igrzyska Olimpijskie Mediolan 2026 własnym, prywatnym odrzutowcem, który został specjalnie na tę okazję udekorowany w symbole olimpijskie. To jednak był dopiero początek festiwalu arogancji.
Panczenistka ostentacyjnie zignorowała ceremonię otwarcia igrzysk. Zamiast maszerować z flagą i kolegami z drużyny, wolała relacjonować w sieci, jak z uśmiechem na ustach ogląda uroczystość z wygodnego łóżka w luksusowym hotelu. Takie zachowanie rozwścieczyło kibiców w jej ojczyźnie. Legendarny komentator Johan Derksen nie wytrzymał i publicznie wypunktował jej styl bycia, a określenie "primadonna" przylgnęło do niej już na stałe.
Ona już wiedzie życie milionerki, lata prywatnymi odrzutowcami i tak dalej. Jej zachowanie jest oburzające. Zachowuje się jak primadonna, a nie jest lepsza od innych łyżwiarzy, którzy po prostu latają zwykłymi samolotami. Gdybym był jej trenerem, nie tolerowałbym tego. Stopniowo cała Holandia zaczyna mieć dość jej zachowania.
instagram.com/juttaleerdam
Wojna z mediami i "olimpijska bańka". Dziennikarze złożyli skargę
Leerdam, która na co dzień zasypuje internet zdjęciami, nagle ogłosiła ciszę medialną. Jej kategoryczna odmowa udzielania wywiadów przed startem urosła do rangi skandalu dyplomatycznego – Holenderskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Sportowych straciło cierpliwość i wystosowało oficjalną skargę bezpośrednio do szefa holenderskiej misji olimpijskiej. Media są wściekłe, nazywając ją arogancką "diwą", która gardzi obowiązkami.
Gdy w końcu, pod naciskiem, zgodziła się na krótką rozmowę w sobotę 7 lutego, skończyło się to jeszcze większą katastrofą. "Królowa lodu" gwałtownie przerwała wywiad i uciekła od mikrofonów w momencie, gdy padło niewygodne pytanie o jej **kontuzję kostki**. Dziennikarze zostali z niczym, a Jutta wróciła do swojej – jak sama to określa – "bajki".
Chciałam pozostać w swojej bajce i przygotować się do rywalizacji. Często rozmawiam z mediami przed mistrzostwami świata. Nie mam wiele do powiedzenia, jestem skupiona i każdego dnia pracuję nad poprawą umiejętności.
Jutta Leerdam kontra Polska. "Jak Hollywood, ale inaczej"
Wątek kontrowersyjnej Holenderki ma również swój polski epizod, który do dziś budzi niesmak nad Wisłą. W 2023 roku Jutta Leerdam odwiedziła nasz kraj. Zobaczyła niezbyt sprzyjającą, szarą pogodę i zwykły, przydrożny napis na tle polskiego krajobrazu. Zamiast zachować klasę, postanowiła publicznie wyśmiać to, co zobaczyła.
Gwiazda zamieściła w mediach społecznościowych wpis, który przez wielu został odebrany jako przejaw wyższości i braku szacunku. Porównując widoki z Polski do stolicy światowego kina, zadrwiła:
Jak Hollywood, ale inaczej.
Miłość z multimiliarderem i miliony na koncie. Kim jest "Królowa Lodu"?
Jej życie to obecnie bardziej Hollywood niż sportowa harówka. Profil Jutty na Instagramie śledzi ponad 5,2 mln osób, a jej status celebrytki ugruntował głośny związek z Jake'em Paulem. Amerykański youtuber i pięściarz oświadczył się jej na Karaibach, w scenerii pełnej świec i płatków róż, wręczając gigantyczny diamentowy pierścionek. Nic dziwnego, że przyjeżdżając na igrzyska, Leerdam zachowuje się, jakby wpadła na ekskluzywne wakacje.