To wiadomość, która zatrzymała czas i sprawiła, że serca milionów Polaków pękły na pół. Edward Linde-Lubaszenko, absolutna legenda sceny i ekranu, nie żyje. Wybitny aktor zmarł w wieku 86 lat, zostawiając po sobie pustkę, której nikt nie będzie w stanie wypełnić. Tragiczne wieści przekazał jego syn, Olaf Lubaszenko, a w polskim show-biznesie zapanowała grobowa cisza. To definitywny koniec pewnej epoki.
"Żegnaj, Tato". Olaf Lubaszenko pożegnał ojca w poruszającym wpisie
Tragiczna informacja o śmierci wybitnego aktora spadła na media w niedzielny wieczór 8 lutego 2026 roku jak grom z jasnego nieba. Choć Edward Linde-Lubaszenko od pewnego czasu wycofywał się z życia publicznego, nikt nie był gotowy na to ostateczne pożegnanie. Odejście mistrza potwierdził jego syn, Olaf Lubaszenko, w sposób, który wyciska łzy z oczu. Nie było długich oświadczeń ani patetycznych pożegnań — tylko czysty ból.
Syn aktora opublikował w sieci wpis, który wstrząsnął internautami. Ograniczył się do zaledwie dwóch słów, które w obliczu takiej straty ważą więcej niż tysiące stron biografii.
Żegnaj, Tato
Wpis momentalnie wywołał lawinę reakcji, a fraza Edward Linde-Lubaszenko nie żyje stała się najsmutniejszym trendem w polskim internecie. Olaf Lubaszenko otrzymał natychmiastowe wsparcie od fanów i przyjaciół, którzy doskonale wiedzieli, jak silna więź łączyła go z ojcem. Świat filmu wstrzymał oddech, żegnając człowieka, który przez dekady definiował, czym jest aktorska charyzma.
Gwiazdy wylewają łzy pod wpisem Lubaszenki. "Wielka strata dla nas wszystkich"
Gdy tylko smutna nowina obiegła sieć, sekcja komentarzy pod postem Olafa Lubaszenki zamieniła się w wirtualną księgę kondolencyjną. Swoje wyrazy współczucia natychmiast przekazały największe nazwiska polskiego show-biznesu, w tym Monika Olejnik, Borys Szyc czy Grażyna Szapołowska. Poruszające słowa zamieściła również Barbara Kurdej-Szatan, dla której zmarły był kimś więcej niż tylko kolegą z branży. Aktorka z czułością wspomniała czasy studenckie, przypominając, że Edward Linde-Lubaszenko był jej wykładowcą.
Bardzo przykro :(((( mój Profesor z PWST Tulę Cię mocno Olaf…
Wsparcie płynie szerokim strumieniem również od innych ikon kina i telewizji. Janusz Chabior i Marcin Rogacewicz przesłali wyrazy wsparcia, a Michał Milowicz, który wielokrotnie pracował z rodziną Lubaszenków, nie krył emocji. Jego wpis to dowód na to, jak bliskie relacje panują w tym środowisku w obliczu tragedii.
Olafku ściskam z serca i łączę się w bólu
Kondolencje złożyła również Anita Werner, pisząc krótko: "Olaf, bardzo Ci współczuję". Głos zabrał także Robert Motyka, który celnie podsumował nastrój panujący tego wieczoru w całej Polsce. Komik i prezenter podkreślił, że odejście tak wielkiego artysty to moment, który zmusza nas wszystkich do zatrzymania się w biegu.
Smutna wiadomość, która zatrzymuje nas w ten niedzielny wieczór. Odszedł pan Edward Linde-Lubaszenko. Wyrazy współczucia dla rodziny i najbliższych
scena z: Edward Linde-Lubaszenko
SK: sierpieñ 2005, Lubomierz 2005, Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu, mina, szalik kibica
fot. Niemiec/AKPA
Od "Psów" po "Sztos". Edward Linde-Lubaszenko na zawsze zapisał się w historii kina
Mistrz doskonale wiedział, kiedy zejść ze sceny. Pod koniec 2025 roku Edward Linde-Lubaszenko oficjalnie ogłosił zakończenie kariery zawodowej, co dziś nabiera wymiaru symbolicznego pożegnania z publicznością na własnych zasadach. Przez lata jego artystycznym domem był Stary Teatr w Krakowie, gdzie kreował role, o których do dziś krążą legendy w kuluarach szkół teatralnych.
Jednak masowa publiczność pokochała go za niepowtarzalny styl w kinie gatunkowym. Kultowy film "Psy" Władysława Pasikowskiego nie miałby tego samego ciężaru gatunkowego bez jego obecności, a komedie takie jak "Sztos" czy "Chłopaki nie płaczą" straciłyby swój unikalny charakter. Jego niski głos, przenikliwe spojrzenie i ekranowy magnetyzm sprawiały, że kradł każdą scenę, w której się pojawiał.
Choć Edward Linde-Lubaszenko nie żyje, a wiek Edwarda Linde-Lubaszenki (86 lat) przypomina nam o nieuchronnym upływie czasu, artysta zapewnił sobie nieśmiertelność. Jego dorobek to fundament, na którym stoi współczesne kino polskie. Panie Edwardzie, kurtyna opadła, ale Pana role zostaną z nami na zawsze.