Podniosła muzyka, łzy wzruszenia w oczach zawodników i nagle... krzyk. Nie radości, a czystej grozy. Miliony widzów przed telewizorami zamarły, widząc, jak olimpijski sen w ułamku sekundy zamienia się w krwawy koszmar. Zamiast symbolu pokoju szybującego ku niebu, świat zobaczył olimpijską rzeźnię na żywo.
Otwarcie Igrzysk Olimpijskich. Scenariusz idealny zmienił się w piekło na żywo
To miał być moment historyczny i symboliczny przełom. Igrzyska Olimpijskie w Seulu były pierwszymi od lat, na których Wschód w końcu podał rękę Zachodowi, kończąc erę politycznych bojkotów. Stawka była gigantyczna, a organizatorzy chcieli rzucić świat na kolana. Przygotowano 2400 śnieżnobiałych gołębi, które miały stać się ikoną tego pojednania.
Ptaki traktowano jak elitarnych sportowców. Treningi dwa razy dziennie przez dwa lata połączono ze stosowaniem rygorystycznej, specjalnej diety, by w kluczowym momencie uniosły się synchronicznie ponad stadion.
Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Jak więc mogło dojść do tak kardynalnego błędu przy budżecie liczonym w milionach dolarów?
facebook.com/olympics
Moment, w którym świat zamarł. "Płonęły na oczach miliardów"
Dramat rozegrał się w zwolnionym tempie, na oczach całego świata. Część ptaków, zamiast odlecieć, postanowiła odpocząć na krawędzi wielkiej czaszy znicza. Wtedy nastąpił najgorszy moment ceremonii. Winda z trzema biegaczami trzymającymi pochodnię zaczęła powoli wjeżdżać w górę, nieuchronnie zbliżając się do niczego nieświadomych zwierząt.
Gdy olimpijski ogień buchnął z dysz, przez stadion przetoczył się przeraźliwy jęk tysięcy ludzi. Ptaki nie miały żadnych szans. Spłonęły żywcem na oczach miliardów, bezradnie trzepocząc skrzydłami w śmiertelnej pułapce ognia. To, co miało być triumfem życia, stało się horrorem.
Ta tragedia wstrząsnęła posadami MKOl-u. Organizacje prozwierzęce grzmiały o barbarzyństwie, a niesmak pozostał na lata. Była to bolesna lekcja, która ostatecznie zakończyła erę wykorzystywania żywych stworzeń w takich widowiskach.
Od tamtego czasu organizatorzy nie ryzykują. W Londynie czy Tokio postawiono na technologię, efekty świetlne i papierowe figury.