Zbigniew Ziobro odpalił w mediach "protokół drwiny", uderzając w funkcjonariuszy policji, ale chyba nie spodziewał się, że trafi na kogoś, kto nie bawi się w polityczne uprzejmości. Były Prokurator Generalny próbował wyśmiać mundurowych, ale riposta, jaka nadeszła ze strony byłego oficera CBŚP, była jak uderzenie obuchem. To nie była miękka gra — to nokaut w pierwszej rundzie.
Ziobro odpłynął w TV Republika. Porównał policjantów do "pacynek"
Wszystko zaczęło się od występu Zbigniewa Ziobry na antenie Telewizji Republika. Polityk Suwerennej Polski, komentując ostatnie działania służb w sprawie afery związanej z Funduszem Sprawiedliwości, postanowił zrzucić maskę powagi. Zamiast merytorycznej obrony, usłyszeliśmy drwiny.
Podczas gdy polityk wygodnie mościł się w telewizyjnym fotelu, tysiące funkcjonariuszy stało się celem jego kąśliwych uwag. Ziobro sugerował wprost, że dzisiejsza policja to "chłopcy na posyłki" rządu Donalda Tuska. Padły sformułowania o "politycznych pacynkach", które bezrefleksyjnie wykonują rozkazy, nawet te rzekomo wątpliwe prawnie. Ton był jasny: odebrać mundurowym godność i sprowadzić ich rolę do narzędzia represji.
instagram.com/zbigniewziobroofficial
"To nie są chłopcy na posyłki". Oficer CBŚP nie gryzie się w język
Na reakcję środowiska nie trzeba było długo czekać. Głos zabrał człowiek, który o prawdziwych bandytach wie więcej, niż Ziobro o kodeksach karnych. Były oficer CBŚP, weteran walki z najcięższą przestępczością, nie zostawił na polityku suchej nitki. Jego odpowiedź była brutalnie szczera.
Doświadczony śledczy podkreślił, że policjanci codziennie ryzykują życie, niezależnie od tego, kto akurat rządzi przy Wiejskiej. Uderzył w samo sedno retoryki byłego ministra:
Panie pośle Ziobro, to policzek dla ludzi w mundurach. Ci 'chłopcy', jak pan ich nazywa, zamykają bandytów, których pan widział tylko w aktach, i to bezpiecznie siedząc za biurkiem. Niech pan nie mierzy wszystkich swoją miarą i nie ocenia etosu służby przez pryzmat własnych gierek politycznych. To wstyd, żeby były zwierzchnik prokuratury tak pluł na mundur.
Według oficera, próba wciągnięcia szeregowych funkcjonariuszy w polityczne błoto to dowód słabości. "Policjant ma służyć prawu, a nie politykom. I oni to robią, mimo że pan próbuje im to odebrać" – skwitował krótko.
Burza w sieci. "Zgasił go jak peta"
Słowa Zbigniewa Ziobry i miażdżąca odpowiedź oficera rozgrzały internet do czerwoności. Użytkownicy portalu X (dawniej Twitter) nie mieli litości dla byłego ministra sprawiedliwości. Choć polityk ma swoich zagorzałych obrońców, to większość komentarzy była bezlitosna.
Panie Zbigniewie, pan już skończył. Mundur to świętość, a nie rekwizyt w pana teatrzyku. Wstyd!
Oficer go zgasił jak peta. Krótko i na temat. Ziobro powinien się zapaść pod ziemię.
Internauci wytykali Ziobrze hipokryzję, przypominając, że jeszcze niedawno sam stał na czele wymiaru sprawiedliwości.
Ziobro atakujący policję to szczyt hipokryzji. Przez 8 lat to była "jego" policja, wtedy byli cacy? Teraz nagle ZOMO?
Pętla się zaciska. Nerwowe ruchy Suwerennej Polski
Ta nagła agresja werbalna Zbigniewa Ziobry nie jest przypadkowa. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, prowadzone pod nadzorem prokuratora generalnego Adama Bodnara, nabiera tempa. Kolejne przeszukania i zatrzymania zdają się przybliżać prokuraturę do samego szczytu dawnej władzy.
Pętla śledztw zaciska się coraz mocniej, a drwiny z policjantów to desperacka próba odwrócenia uwagi i budowania narracji o byciu ofiarą "reżimu". Ziobro walczy o polityczne życie, ale w tej walce zaczyna strzelać na oślep. Pozostaje pytanie: czy polityk, który z taką łatwością szydzi z ludzi strzegących prawa, ma jeszcze czelność wycierać sobie usta hasłami o "prawie i sprawiedliwości"?