Igrzyska dopiero ruszają, a w wiosce olimpijskiej takie sceny. Sportowcy mówią wprost: "Strasznie śmierdzi"

Igrzyska dopiero ruszają, a w wiosce olimpijskiej takie sceny. Sportowcy mówią wprost: "Strasznie śmierdzi"

Igrzyska dopiero ruszają, a w wiosce olimpijskiej takie sceny. Sportowcy mówią wprost: "Strasznie śmierdzi"

instagram.com/team_davis_smolkin

Włochy miały być zimowym rajem, a stają się organizacyjnym piekłem. To miały być igrzyska marzeń, a tymczasem sportowcy przechodzą przez prawdziwy poligon doświadczalny. Zamiast skupiać się na walce o medale, olimpijczycy toczą batalię z nieznośnym smrodem, awariami i widmem epidemii. Zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zaczynają się od trzęsienia ziemi, a w kuluarach mówi się wprost: to skandal!

Reklama

"To jest dramat". Gruzińscy łyżwiarze ujawniają kulisy życia w wiosce

Oczy kibiców zwrócone są na taflę lodu, gdzie Reprezentanci Gruzji walczą o najwyższe laury. Gruzja zajmuje obecnie czwarte miejsce w rywalizacji drużynowej, a duet Diana Davis i Gleb Smołkin uplasował się na szóstej pozycji w tańcu rytmicznym. Jednak ich sukcesy sportowe schodzą na drugi plan przez fatalne warunki zakwaterowania sportowców.

Gleb Smołkin nie wytrzymał. Łyżwiarz bez ogródek wypunktował skandaliczne niedociągnięcia w ich budynku, gdzie zgłoszone awarie oświetlenia są ignorowane.

Niczego nie naprawili. Szczerze mówiąc, ta sytuacja pozostawia wiele do życzenia

Brak światła to jednak pikuś przy tym, co dzieje się w powietrzu. Wioska olimpijska zamieniła się w jedną wielką palarnię. W budynku unosi się gęsty dym tytoniowy, a palenie odbywa się bezczelnie w toaletach na różnych piętrach.

Strasznie śmierdzi

Sytuacja jest dramatyczna, bo Diana Davis cierpi na astmę. Dla chorej zawodniczki każdy oddech w toalecie to walka o przetrwanie, a nie o medale. Łyżwiarka wprost mówi o swoim cierpieniu:

Palą również w toaletach. Zarówno piętro nade mną, jak i pode mną. A mam astmę

Jej partner dodaje z wściekłością, że muszą jakoś przetrwać ten organizacyjny koszmar.

Musimy jakoś sobie poradzić, bo strasznie śmierdzi dymem. Więc jest to niezwykle niekomfortowe pod każdym względem

Nie tylko dym. Tajemniczy wirus dziesiątkuje hokeistki

Dym papierosowy w wiosce olimpijskiej to wierzchołek góry lodowej. Nad Igrzyskami Olimpijskimi 2026 krąży widmo epidemii. Wioskę ogarnął strach przed chorobą, prawdopodobnie wywołaną przez groźnego norowirusa. Problemy w wiosce olimpijskiej zaczynają realnie dziesiątkować składy.

Niektóre żeńskie drużyny hokeja na lodzie zmagają się z tajemniczymi problemami zdrowotnymi. Prawdziwy dramat przeżywa fińska kadra. Aż cztery zawodniczki zamiast na lodowisku, wylądowały w przymusowej izolacji, walcząc z wyniszczającymi objawami żołądkowymi. Skandal na igrzyskach wisi w powietrzu – bezpieczeństwo sanitarne miało być priorytetem, a tymczasem wirus szaleje w najlepsze.

Powtórka z Paryża? Sportowcy znów potraktowani "po macoszemu"

Obserwatorzy i sami zainteresowani mają wrażenie ponurego deja vu. Sportowcy z goryczą wspominają problemy organizacyjne z poprzednich letnich igrzysk we Francji – brak klimatyzacji czy fatalny transport.

Czy lekcja z francuskiego braku klimatyzacji została kompletnie zapomniana? Wygląda na to, że Włosi postanowili "podbić stawkę" i do braku komfortu dorzucić wszechobecny smród. Mediolan i Cortina d’Ampezzo zamiast święta sportu fundują zawodnikom szkołę przetrwania.

Czy wysyłanie naszych reprezentantów w takie warunki to jeszcze sport, czy już test wytrzymałości psychicznej? Co o tym sądzicie – czy organizatorzy powinni ponieść surowe kary? Czekamy na Wasze komentarze!

Polski hymn nad brzegiem morza i wieniec w miejscu tragedii. Malta pożegnała 13-letnią Oliwię w niezwykły sposób.
Źródło: facebook.com/themaltapoliceforce/
Reklama
Reklama