Anna Zejdler poinformowała o śmierci ukochanej mamy. Dziennikarka opublikowała na Instagramie serię zdjęć i wpis, który chwyta za serce.
Nie żyje mama Anny Zejdler. Dziennikarka opublikowała rozdzierający serce wpis
Anna Zejdler podzieliła się ze światem czarno-białymi kadrami, które są hołdem dla najważniejszej kobiety w jej życiu. W krótkich, ale dobitnych słowach dziennikarka podkreśliła niezawodność swojej rodzicielki.
Wczoraj zmarła moja Mama - najlepsza przyjaciółka, najwierniejsza fanka, nauczycielka życia, pocieszycielka i bratnia dusza [...] Nigdy mnie nie zawiodła. W niczym. Począwszy od drobiazgów, a na ważnych sprawach kończąc.
instagram.com/anna_zejdler/
Serce pękło z tęsknoty. Matka Anny Zejdler nigdy nie pogodziła się ze stratą męża
Dla matki dziennikarki czas zatrzymał się niemal dekadę temu. Choć od śmierci ojca Anny Zejdler minęło blisko 10 lat (zmarł 29 lutego 2016 roku), kobieta nigdy nie pogodziła się ze stratą.
Myślę, że odeszła jednak z tego świata w dniu śmierci Taty, 29 lutego 2016 r. Żartowała często: martwię się, że serce mam zdrowe i długo jeszcze będę się tu męczyć. Może i serce miała z medycznego punktu widzenia zdrowe, ale rozdarte do tego stopnia, że nie zdołała go już posklejać. Dwa lata temu po raz pierwszy powiedziała coś o mężu, używając czasu przeszłego. I wtedy tak naprawdę pożegnała się z życiem.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dom pełen ciepła i rosół z lanymi kluskami. Tak Anna Zejdler żegna ukochaną mamę
Mama Anny Zejdler była dla niej definicją bezwarunkowej miłości. Nauczyła ją, jak dawać, słuchać i wybaczać, a dom, który stworzyła, był dla wszystkich bezpieczną przystanią. Dziennikarka podkreśla, że jej mama posiadała niezwykłą klasę i umiejętność łączenia ludzi.
Wszystko mamie zawdzięczam, długo by wyliczać. Pokazała mi jak być dobrą matką. Nauczyła dawać, słuchać i wybaczać. Niczego się nie bała. (...) Umiała doradzić w każdej sprawie i rozwiązać każdy problem — z lekkością i dystansem. Nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Do każdego, choćby był wrogo do niej nastawiony, wyciągała rękę, zachowując przy tym godność i pozostając wierną swoim wartościom.
W pamięci córki na zawsze zostaną smaki dzieciństwa i poczucie absolutnego bezpieczeństwa.
Rzadko myślała o sobie. Mam wrażenie, że istniała po to, by sprawiać mi przyjemność. Uwielbiała to! Spełniała moje życzenia, zanim zdążyłam je wypowiedzieć. To dzięki Niej i Tacie udało mi się stworzyć dzieciom dom pełen ciepła i miłości — bezpieczną przystń, do której można było zawinąć o każdej porze bez zapowiedzi, zjeść rosół z lanymi kluskami, pośmiać się, popłakać i ustalić plan działania.