Klaudia El Dursi, królowa luksusu i prowadząca "Hotel Paradise", właśnie zderzyła się ze ścianą. Gdy jej partner i synowie wyjechali na narty, gwiazda została sama z półroczną córką. Z luksusowej willi prosto z planu trafiła w sam środek domowego piekła. Planowała relaks, a skończyło się na "walcu, który po niej przejechał".
Rajskie wakacje to już przeszłość. Klaudia El Dursi kontra dno zlewu
Jeszcze kilka dni temu Klaudia El Dursi prężyła ciało na Malediwach, świętując pół roku małej Carmen. Dziś zamiast turkusowej wody widzi dno zlewu i stertę garów. Gwiazda postanowiła wysłać swojego partnera oraz dwóch synów na narty, licząc na chwilę wytchnienia.
Plan był prosty: cisza, spokój i czas dla dziecka. Rzeczywistość? 48 godzin później gwiazda błagała o pomoc, a instagramowa sielanka prysła jak bańka mydlana.
Odpoczynek okazał się mitem. Klaudia El Dursi szybko zrozumiała, że zostanie sam na sam z niemowlakiem to nie wakacje, a obóz przetrwania.
Ja nie wiem co ja sobie myślałam wysyłając moich chłopaków na tydzień na narty. Ba! Ja sobie nawet pomyślałam że bez nich odpocznę, a ja już czuję jakbym dwa maratony przebiegła
instagram.com/klaudia_el_dursi
"Jestem brudna i zmęczona". Gwiazda zrzuca maskę
Na Instagramie nie ma już śladu po blichtrze i perfekcyjnym makijażu. Klaudia El Dursi zrzuciła maskę idealnej celebrytki i pokazała, jak wygląda macierzyństwo bez filtrów. Jej wyznanie jest brutalnie szczere.
Od dwóch dni jestem sama w domu i czuję jakby przejechał po mnie walec. Jestem brudna, zmęczona, tonę w bałaganie i stercie nieumytych naczyń. Moja nieśpiąca królewna vel atencjuszka bawi się w najlepsze i ma się świetnie, a ja tu walczę o przetrwanie.
Celebrytka liczyła na relaks, a dostała twardą szkołę życia. Półroczna Carmen najwyraźniej nie bierze jeńców i wymaga atencji 24 godziny na dobę, zamieniając życie mamy w "walkę o przetrwanie".
Klaudia El Dursi bije brawo superbohaterkom
Te dwa dni były dla niej jak "dwa maratony". To brutalne zderzenie z rzeczywistością otworzyło gwieździe oczy. Klaudia El Dursi publicznie przyznała, że dopiero teraz w pełni rozumie, przez co przechodzą kobiety, które na co dzień są zdane tylko na siebie.
Gwiazda bije brawo kobietom, które nie mają luksusu wysłania "chłopaków" na narty i muszą radzić sobie z chaosem każdego dnia.
Moje wszystkie kochane samodzielnie wychowujące mamusie, dla mnie jesteście superbohaterkami, kłaniam się nisko i podziwiam. Tymczasem zakasam rękawy i mknę naprzeciw wyzwaniom tego dnia
To nie tylko brak snu. Plecy odmawiają posłuszeństwa
Sytuację pogarsza fakt, że Klaudia El Dursi fizycznie wysiada. Noszenie "atencjuszki" – jak sama nazwała córkę – to dla jej osłabionych pleców katorga. Gwiazda od dawna narzeka na problemy z kręgosłupem, a obecny maraton z Carmen tylko pogłębia uraz.
Macierzyństwo jest wyzwaniem, zwłaszcza dla pleców. Carmen bardzo lubi być noszona na rękach. Ona jest taką księżniczką, która musi mieć wszystko pod kontrolą i widzieć wszystko z wysokości rodziców
Fizjoterapeuta zalecił gwieździe naprzemienne noszenie dziecka na obu ramionach, co ma działać jak trening. Zalecenie? Zmiana ramienia przy noszeniu. Dla gwiazdy to jednak marna pociecha, gdy plecy odmawiają posłuszeństwa, a "księżniczka" domaga się ciągłego noszenia.
Klaudia El Dursi zakasuje rękawy i wraca do walki. Czy po tym tygodniu jeszcze kiedykolwiek odważy się zostać sama z córką? "Walec" drugi raz może nie być tak łaskawy.