Krystian Koprowski, mąż zaginionej pod koniec sierpnia Emilii, przerwał milczenie po wizycie w Komendzie Miejskiej Policji w Koszalinie. Dobrowolnie poddał się badaniu wariografem, które trwało kilka godzin. Jego późniejsza relacja w mediach społecznościowych wprawiła internautów w osłupienie. Zamiast powagi pojawiły się żarty ze snu i policyjnego poczęstunku.
- Krystian Koprowski poddał się wielogodzinnemu badaniu wariografem. Test odbył się 6 października w Koszalinie na jego własny wniosek.
- Mężczyzna przyznał w sieci, że podczas testu kilkukrotnie zasnął i musiał być wybudzany przez funkcjonariuszy.
- Koprowski w publicznym wpisie skrytykował jakość poczęstunku na komendzie, oceniając granolę i jogurt serwowane przez policję.
- Kobieta zniknęła 30 sierpnia w Darłowie po kłótni z mężem podczas festiwalu techno.
Szokujące kulisy badania wariografem w Koszalinie
Krystian Koprowski zjawił się we wtorek wieczorem, 6 października, w Komendzie Miejskiej Policji w Koszalinie, gdzie na własny wniosek poddał się badaniu wariografem. Co ważne, w trwającym śledztwie mężczyzna nie ma statusu osoby podejrzanej.
Mężczyzna spędził kilka godzin na badaniu w tamtejszej komendzie. W czwartek, 8 października, postanowił opisać swoje wrażenia w mediach społecznościowych. W poście bez ogródek zrelacjonował swoje zachowanie podczas wielogodzinnego testu aparatem potocznie zwanym wykrywaczem kłamstw.
Jak sam stwierdził, procedura okazała się dla niego na tyle monotonna, że mundurowi musieli go budzić.
„Choć wariograf był dla mnie naprawdę dużym wysiłkiem - tak dużym, że parę razy zasnąłem i musieli mnie wybudzać - chyba nic złego się nie stało. Organizm po prostu uznał, że pora na drzemkę” - Krystian Koprowski
Youtube | Zbrodnia Ikara
Krystian Koprowski ocenia jedzenie na komendzie
Mąż zaginionej nie poprzestał jednak na relacji ze swoich drzemek w policyjnym fotelu. Ku zaskoczeniu obserwatorów, znaczną część wpisu poświęcił kulinarnym recenzjom tego, co znalazł w pokoju przesłuchań. Opublikowane słowa wywołały natychmiastowe oburzenie komentujących.
Bez skrępowania wystawił cenzurkę przekąskom przygotowanym w koszalińskiej komendzie.
„Przepraszam też pracowników za wyjedzenie paru rzeczy z pokoju. Granola była spoko, ale następnym razem kupcie lepszą. Jogurt - w miarę. (...) A cukierki? Krówka z adwokatem chyba była najlepsza. Badanie za mną. Na wynik czekam, a za poczęstunek dziękuję - granola do poprawy” - K. Koprowski
Taka postawa wywołała lawinę krytycznych komentarzy. Internauci nie kryli złości, wytykając mężczyźnie brak powagi w obliczu dramatu, jakim jest zaginięcie matki jego dziecka. Gdy mąż zaginionej Emilii Koprowskiej przeszedł badanie wariografem i zabrał głos po wyjściu z komendy, w sieci zawrzało od pytań o celowość takich publikacji.
„Pan tak serio z tymi reakcjami? Myśli Pan, że to pomoże żonę odnaleźć? Jeżeli jej nie ma tyle czasu, to nie martwi to Pana? Przecież ta Pana grupa i posty nic do sprawy nie wnoszą” - pani Paulina
Dodatkowe kontrowersje budzi internetowa aktywność męża zaginionej. Część użytkowników sieci podejrzewa, że cyfrowe narzędzia mogły wygenerować niektóre fotografie udostępniane przez Koprowskiego.
Tajemnicze zaginięcie Emilii Koprowskiej w Darłowie
37-latka zaginęła 30 sierpnia w Darłowie, gdzie bawiła się z mężem na festiwalu muzyki techno. Przed zniknięciem między małżonkami doszło do ostrej kłótni.
Krystian Koprowski uniemożliwił wtedy żonie odjechanie autem, odkręcając jedno koło i wcześniej przebijając drugie. Kobieta zdecydowała się na wezwanie transportu. Ostatnią osobą, która widziała 37-latkę przed zniknięciem, był kierowca taksówki, który ją podwiózł. Od tamtej pory ślad po kobiecie całkowicie się urwał.
23 września Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła oficjalne śledztwo w sprawie zaginięcia kobiety. Służby sprawdzają wszelkie możliwe hipotezy, a rodzina wciąż czeka na jakikolwiek przełom.