Monika Goździalska przeżyła "dramat" w samolocie. Na pokłacie było "drące się" dziecko. "Jakby to było 10 godzin..."

Monika Goździalska przeżyła "dramat" w samolocie. Na pokłacie było "drące się" dziecko. "Jakby to było 10 godzin..."

Monika Goździalska przeżyła "dramat" w samolocie. Na pokłacie było "drące się" dziecko. "Jakby to było 10 godzin..."

instagram.com/monika.gozdzialska

Monika Goździalska podzieliła się z fanami traumatycznym przeżyciem z podróży powrotnej z Hiszpanii do Polski. Lot trwający niemal cztery godziny został zdominowany przez nieustanny płacz dwulatka, który doprowadził gwiazdę do ostateczności. Zmęczona celebrytka nie szczędziła ostrych słów pod adresem rodziców malucha, zarzucając im skrajną bezradność i uleganie manipulacjom małego pasażera.

Reklama
  • Lot z Hiszpanii trwał trzy godziny i pięćdziesiąt minut, podczas których małe dziecko niemal bez przerwy krzyczało.
  • Goździalska zarzuciła rodzicom dwulatka bezradność i uleganie manipulacjom małego pasażera.
  • Celebrytka zaapelowała do rodziców o lepsze przygotowanie do podróży i dbanie o komfort współpasażerów.

Dramatyczny lot Moniki Goździalskiej z Hiszpanii

Monika Goździalska relacjonowała na swoim Instagramie przebieg feralnego powrotu do ojczyzny. Podróż z Półwyspu Iberyjskiego do Polski trwała dokładnie trzy godziny i pięćdziesiąt minut, co zazwyczaj bywa czasem pozwalającym na odpoczynek. Niestety, dla ceniącej sobie spokój gwiazdy, ten konkretny rejs zamienił się w prawdziwy koszmar na wysokości przelotowej. Wszystko za sprawą małego współpasażera, który najwyraźniej uznał, że pokład samolotu to idealne miejsce na trwający niemal cztery godziny recital płaczu, dając się we znaki całemu otoczeniu.

Znana z tego, że rzadko owija w bawełnę, postanowiła zrzucić z siebie nadmiar emocji i nagrać obszerną relację dla swoich obserwatorów w sieci. Widok dorosłych osób całkowicie ulegających krzykom latorośli wywołał u niej ogromne zdumienie.

„Wczoraj lecieliśmy w samolocie, na pokładzie którego było kilkoro dzieci. I jedno dziecko takie ze dwa latka, słuchajcie, całą drogę wyło, ale całą drogę. Ja wiem, że to jest dziecko, rozumiem, ale uważam, że to maleństwo sterroryzowało swoich rodziców. To było straszne (…). Miałam takie nerwy w środku” — opowiadała wzburzona Monika Goździalska na Instagramie.

zbliżenie na twarz Moniki Goździalskiej instagram.com/monika.gozdzialska

Zarzuty celebrytki pod adresem rodziców w samolocie

Największą frustrację celebrytki wzbudził nie tyle sam hałas, co przede wszystkim zachowanie opiekunów chłopca. Według Goździalskiej rodzice ulegali wszystkim żądaniom dziecka, co wywołało u niej zdumienie i poczucie, że maluch całkowicie ich zdominował.

Według jej spostrzeżeń, dwuletnie dziecko skutecznie sterroryzowało i z premedytacją manipulowało swoimi rodzicami. Celebrytka zauważyła, że płacz dziecka był przerywany zaledwie trzyminutowymi pauzami, po których następowało 'wymuszone darcie się'. Opiekunowie, według relacji celebrytki, nie próbowali zająć dziecka ani nie zdecydowali się na przejście z nim po korytarzu samolotu.

„Uważam, że rodzice powinni wstawać, pochodzić z tym dzieckiem, nie wiem, zająć je w jakiś sposób. Wiecie co jest, jak dzieci manipulują rodzicami? Ono miało z 2,5 roku i pokazywało tylko ręką, wymuszając, a ci rodzice skakali wokół tego dziecka. Uważam, że taki tata powinien pochodzić z tym dzieckiem po korytarzach. Mama również mogłaby to zrobić” — podpowiadała Monika Goździalska w internetowej relacji.

Apel gwiazdy o dbanie o komfort innych pasażerów

Widok bezradnego ojca i matki kompletnie pozbawionych pomysłu na uciszenie malucha skłonił celebrytkę do szerszych refleksji. W swojej instagramowej tyradzie zaapelowała wprost do wszystkich osób decydujących się na lot z małymi dziećmi, aby zdecydowanie lepiej przygotowywały się do takich podróży. Gwiazda podkreśliła, że pokład samolotu to przestrzeń publiczna, a kupując bilet, należy brać pod uwagę także samopoczucie otaczających nas ludzi.

Znużona nieustannym hałasem pasażerka przyznała, że całe zajście kosztowało ją mnóstwo nerwów i musiała uciec w sen, by jakoś dotrwać do lądowania. Zwróciła uwagę, że odrobina empatii ze strony rodziców mogłaby rozwiązać problem wymuszonego darcia się i oszczędzić reszcie pasażerów niepotrzebnej udręki.

„Staram się być tutaj bardzo obiektywna, bo nie mamy wpływu na takie małe dzieci. Ale też mamy innych ludzi w samolocie. Ja byłam już tak ku*wa rozhisteryzowana, że po prostu zasnęłam. Uważam, że rodzice powinni więcej uwagi zwracać na to, żeby jednak zająć te dzieci, żeby przygotować się do takiej podróży (…), ułatwić w jakiś sposób tę podróż innym ludziom. Jakby to było 10 godzin, to bym sobie je*ła w łeb. Naprawdę, mówiłam serio, to jest niepojęte” — skwitowała bezlitośnie Monika Goździalska.

Monika Goździalska wytatuowała sobie piegi. Fani krytyczni: "Bardziej jak zapchane pory"
Źródło: instagram.com/monika.gozdzialska
Reklama
Reklama