Jarosław Kaczyński ostatecznie przeciął spekulacje na temat przyszłości Zjednoczonej Prawicy. W czwartek o północy bezpowrotnie upłynęło partyjne ultimatum, co przypieczętowało rozłam na polskiej prawicy. Grupa około trzydziestu posłów postanowiła opuścić szeregi partii. Rozmowy ostatniej szansy zakończyły się spektakularnym fiaskiem. Prawda wyszła na jaw, a trzęsienie ziemi na polskiej prawicy właśnie stało się faktem.
- Termin ultimatum w sprawie stowarzyszeń upłynął o północy ze środy na czwartek, co przypieczętowało rozłam.
- Z Prawa i Sprawiedliwości odeszło około trzydziestu kilku posłów popierających Mateusza Morawieckiego.
- Nowa formacja "Rozwój + Wy" w badaniu z lipca 2026 r. uzyskuje 6,9 proc. poparcia, co dawałoby 26 mandatów.
- Polskie Stronnictwo Ludowe jest wskazywane jako potencjalny partner polityczny dla wykluczonej grupy.
Koniec epoki w Prawie i Sprawiedliwości
Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, nie zamierzał dłużej tolerować niesubordynacji w swoich partyjnych szeregach. Wewnętrzny spór o wpływy okazał się zbyt głęboki na kosmetyczne poprawki. Trzygodzinne spotkanie z Mateuszem Morawieckim, w którym uczestniczyli również Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki, nie przyniosło absolutnie żadnego przełomu.
To właśnie w warszawskiej siedzibie na ulicy Nowogrodzkiej prezes partii ogłosił decyzję o definitywnym rozstaniu z posłami. Z perspektywy czasu krok ten przypominał starannie zaplanowaną partyjną egzekucję. Głównym celem było bezpardonowe wyeliminowanie rosnącej w siłę konkurencji. Stronnicy Mateusza Morawieckiego ze stowarzyszenia "Rozwój Plus" celowo nie odchodzili z własnej inicjatywy, aby uniknąć etykiety zdrajców, czekając na formalne wyrzucenie przez władze. Wypchnięcie grupy kilkudziesięciu parlamentarzystów z hukiem zamknęło pewien rozdział w polskiej polityce, co według analityków może doprowadzić do powstania silnego klubu parlamentarnego po drugiej stronie barykady.
Fiasko rozmów udowodniło wszystkim zainteresowanym, że na prawicy nie ma już miejsca na kompromisy i szorstką przyjaźń. To polityczne trzęsienie ziemi sprawiło, że dotychczasowy układ sił w parlamencie wyleciał w powietrze, a niedawni sprzymierzeńcy nagle stali się swoimi największymi wrogami na sejmowej szachownicy.
Jarosław Kaczyński podpisuje deklarację lojalności wobec PiS / Fot. x.com/rafalbochenek
Mateusz Morawiecki buduje własne zaplecze polityczne
Mateusz Morawiecki, były premier i lider nowej frakcji, nie zamierza ukrywać się w politycznym cieniu po brutalnym wypchnięciu z dotychczasowej partii. Obecnie kontynuuje aktywność poprzez stowarzyszenie "Rozwój Plus" i nie założył jeszcze formalnie własnej partii politycznej. Były premier i jego wierni zwolennicy musieli opuścić dawne szeregi, gdy tylko zignorowali partyjne ultimatum dotyczące przynależności do zewnętrznych organizacji. Według twardogłowych działaczy PiS taka aktywność z premedytacją prowadziła do podziału ugrupowania.
Jak wynika z najnowszego badania United Surveys z 16–17 lipca 2026 r., ewentualna nowa siła na polskiej scenie notuje 6,9 proc. poparcia wśród obywateli. Taki wynik w wyborach dałby jej 26 mandatów w Sejmie. To ogromny potencjał negocjacyjny przy potencjalnych roszadach koalicyjnych. Aby podtrzymać dynamikę, Mateusz Morawiecki zaplanował na 31 lipca wydarzenie programowe z udziałem między innymi Jana Rokity i Jana Żaryna.
Co niezwykle ciekawe, analitycy wprost wskazują, że naturalnym partnerem dla nowej grupy nie będzie wcale radykalna prawica. W sejmowych kuluarach mówi się coraz głośniej, że to ludowcy mogą okazać się docelowym sprzymierzeńcem dla rodzącej się formacji. Taki niespodziewany zwrot akcji byłby ogromnym zaskoczeniem dla wyborców, a zarazem bolesnym prztyczkiem w nos dla byłych kolegów z dawnych ław poselskich.
facebook.com/MorawieckiPL
CZYTAJ TAKŻE: Wiceszef PiS rozpętał burzę o niemieckie masło w samolocie. Odpowiedź LOT zwala z nóg
Kto zostaje przy Jarosławie Kaczyńskim
Jarosław Kaczyński, niekwestionowany lider Nowogrodzkiej, otacza się obecnie wyłącznie ludźmi, którzy mogą zagwarantować mu stuprocentową i niemal ślepą lojalność. Na zgliszczach po niedawnym rozłamie na placu boju w uszczuplonych szeregach pozostaje potężna frakcja, złośliwie nazywana frakcją "maślarzy". Zgromadziła ona wokół siebie kluczowych graczy i telewizyjne twarze twardej prawicy, którzy od dawna toczyli podjazdowe boje o wpływy z byłym szefem rządu i dzisiaj wreszcie mogą świętować triumf.
W tym wyselekcjonowanym, betonowym gronie znaleźli się politycy doskonale znani z mocnych i nierzadko bezkompromisowych wypowiedzi. Trzon wiernej armii prezesa tworzą dzisiaj działacze kojarzeni między innymi z Tobiaszem Bocheńskim, Przemysławem Czarnkiem, Patrykiem Jakim, Jackiem Kurskim i Jackiem Sasinem. Błyskawiczne zwycięstwo nad stronnikami dawnego premiera oznacza dla nich pełne przejęcie wewnątrzpartyjnych sterów i absolutną kontrolę nad przyszłością ugrupowania.