Michał Bejger, wybitny astrofizyk z PAN, wywołał burzę swoją nieobecnością w Pałacu Prezydenckim. Choć formalnie otrzymał upragniony tytuł, kategorycznie odmówił udziału w oficjalnej uroczystości 3 lipca 2026 roku. Naukowiec zbojkotował wydarzenie i tym samym uniknął uściśnięcia dłoni Karolowi Nawrockiemu, stając się symbolem oporu środowiska akademickiego przeciwko mieszaniu nauki z bieżącą polityką.
- Michał Bejger jest astrofizykiem pracującym w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk.
- Naukowiec czekał na zatwierdzenie nominacji od października 2025 roku i musiał w marcu wysłać oficjalne ponaglenie.
- Profesor zbojkotował uroczystość, ponieważ nie zgadza się z poglądami polityka w fundamentalnych sprawach.
- Badacz uważa, że rola prezydenta w procesie nadawania tytułów naukowych powinna być wyłącznie ceremonialna.
Powody bojkotu nominacji profesorskiej przez Michała Bejgera
Profesor Michał Bejger wyjaśnia, że jego decyzja to wyraz głębokiego sprzeciwu. Naukowiec odmówił odebrania nominacji profesorskiej z rąk Karola Nawrockiego i nie pojawił się na uroczystości. Bejger jako przykłady postaw polityka, które stoją w sprzeczności z wiedzą naukową, wymienia jego sprzeciw wobec obowiązkowych szczepień oraz szerzenie dezinformacji. Zamiast celebrować życiowy sukces w błyskach aparatów, badacz wybrał otwarty protest.
Jego zdaniem merytoryczna ocena lat ciężkiej pracy i weryfikacja dorobku naukowego należy wyłącznie do niezależnego środowiska akademickiego. Jak sam podkreśla, rola głowy państwa w całej tej skomplikowanej procedurze powinna sprowadzać się jedynie do ceremonialnego i ustawowego zatwierdzenia decyzji gremiów. Z tego właśnie powodu astrofizyk postanowił ominąć szerokim łukiem wielką ceremonię, która odbyła się 3 lipca. Tego dnia w siedzibie głowy państwa uroczyście wręczono ponad 100 innych nominacji profesorskich.
Nie wyobrażam sobie, że mógłbym być dumny z tego, że odbieram swoją nominację od polityka, z którym nie zgadzam się w tak wielu fundamentalnych sprawach
— wyjaśnia Michał Bejger.
facebook.com
Wielomiesięczne oczekiwanie na podpis i ponaglenie do Kancelarii Prezydenta
Zanim w ogóle doszło do głośnej lipcowej uroczystości, sam proces nadania tytułu przypominał prawdziwą drogę przez urzędniczą mękę. Procedura recenzyjna obszernego wniosku o profesurę dla badacza z PAN zakończyła się pomyślnie jeszcze pod koniec września. Następnie komplet dokumentów trafił prosto na biurko w Kancelarii Prezydenta w połowie października 2025 roku.
W marcu 2026 roku naukowiec zwrócił się z oficjalnym zapytaniem pod adres prezydenckiej administracji w sprawie rażącej zwłoki. Astrofizyk twardo powołał się na przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Co ciekawe, gdy profesor przypomniał o sobie urzędnikom, machina ruszyła z kopyta. Choć na pismo wysłane po miesiącach milczenia kancelaria odpowiedziała w zaledwie dwa dni, była to jedynie zdawkowa informacja, że postępowanie "pozostaje w toku – bez podania merytorycznych przyczyn zwłoki. Najwyraźniej w Pałacu czas płynie inaczej, gdy w grę wchodzą przepisy KPA.
prezydent.pl
CZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Rutkowski złożył prezydentowi propozycję nie do odrzucenia. Chodzi o bezpieczeństwo kraju
Efekt mrożący w polskiej nauce i obawy przed upolitycznieniem
Ten bezprecedensowy konflikt na najwyższych szczeblach władzy to coś znacznie więcej niż tylko głośny protest jednej osoby. Michał Bejger stanowczo przestrzega przed bardzo niebezpiecznym kierunkiem, w którym nieuchronnie zmierza polska nauka, gdy zaczyna być uzależniana od doraźnych interesów. Wskazuje wprost na ogromne zagrożenia płynące z ingerowania władzy w niezależne badania.
Prezydent będzie sobie wybierał, które wyniki naukowe mu pasują, a które nie? Historia pokazuje, do czego prowadzi podporządkowywanie nauki kryteriom ideologicznym
— alarmuje Michał Bejger.
Sytuacja badaczy w Polsce staje się coraz bardziej niepokojąca. Przedłużające się miesiącami procedury i niewyjaśnione blokady administracyjne potęgują potężne poczucie niepewności w laboratoriach oraz na uniwersytetach. Bejger zauważa, że ze względu na polityczny kontekst i niepewność procedur, część naukowców decyduje się obecnie na wstrzymanie swoich wniosków o profesurę.
Wybitny astrofizyk zwraca uwagę na fatalne konsekwencje takich decyzji głowy państwa dla całego środowiska. Trzeba o tym pamiętać, ponieważ polscy badacze na co dzień muszą przecież twardo rywalizować na światowych rynkach technologicznych.
Decyzje prezydenta Nawrockiego dają więc efekt mrożący, co nie działa dobrze dla Polski na rynku badań naukowych
— dodaje Michał Bejger.