Joanna Kurska pokazała, ile przelewano jej z państwowej kasy. Czy Polacy wybaczą jej te kwoty?

Joanna Kurska pokazała, ile przelewano jej z państwowej kasy. Czy Polacy wybaczą jej te kwoty?

Joanna Kurska pokazała, ile przelewano jej z państwowej kasy. Czy Polacy wybaczą jej te kwoty?

AKPA

Joanna Kurska nie kryje oburzenia po wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który w całości oddalił jej powództwo przeciwko TVP i Pawłowi Płusce. Powódka domagała się 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz przeprosin za wyemitowany w programie "19.30" materiał, w którym padła wysoka kwota 117 tysięcy złotych jej rzekomych miesięcznych zarobków.

Reklama
  • Sąd Okręgowy w Warszawie 14 lipca 2026 r. oddalił w całości pozew Joanny Kurskiej przeciwko TVP
  • Kurska domagała się 100 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin za informację o zarobkach rzędu 117 tys. zł miesięcznie
  • Małżonka Jacka Kurskiego opublikowała screen przelewu na kwotę blisko 24 tys. zł netto jako dowód w sprawie
  • Wyrok jest nieprawomocny, a powódka już zapowiedziała złożenie apelacji

Szczegóły wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie

Joanna Kurska, dziennikarka i żona byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego, liczyła na szybkie zwycięstwo i spore zadośćuczynienie, ale rzeczywistość sali rozpraw okazała się dla niej zupełnie inna. 14 lipca 2026 roku stołeczny sąd wydał orzeczenie, które zszokowało byłą szefową "Pytania na śniadanie". Sędzia w całości oddaliła powództwo przeciwko Telewizji Polskiej oraz Pawłowi Płusce, kierownikowi redakcji programu "19.30". To właśnie w tym serwisie informacyjnym podano, że była szefowa programu zarabiała ponad 117 tysięcy złotych miesięcznie, co dawało łącznie 1,53 miliona złotych brutto za 13 miesięcy pracy.

Małżonka Jacka Kurskiego domagała się od państwowego nadawcy i dziennikarza oficjalnych przeprosin za naruszenie jej dóbr osobistych oraz dobrego imienia. Oprócz tego na liście jej żądań znalazła się sześciocyfrowa kwota zadośćuczynienia za rzekomo doznaną krzywdę. W sądzie usłyszała jednak argumentację, że w spornym materiale chodziło o pewien "rząd wielkości", a nie o dokładne wyliczenie jej pensji co do grosza. Orzeczenie wydane we wtorek jest nieprawomocne i spotkało się z natychmiastową reakcją powódki.

Joanna Kurska w blond włosach obok Jacek Kurski w koszuli klaszczą AKPA

Joanna Kurska publikuje dowód na wysokość pensji w TVP

Joanna Kurska natychmiast postanowiła wziąć sprawy we własne ręce i publicznie odnieść się do wyroku. W mediach społecznościowych udostępniła bankowe potwierdzenie przelewu, aby ostatecznie udowodnić swoją rację całemu światu. Wynagrodzenie z Telewizji Polskiej za październik 2022 roku (gdy szefowała porannemu pasmu) opiewało na kwotę 23 990,56 złotych netto. Kwota ta dla przeciętnego zjadacza chleba to pokaźna suma i równowartość wielomiesięcznej harówki, jednak dla niej to zaledwie "skromny" dowód na to, jak bardzo poczuła się skrzywdzona w wieczornym wydaniu dziennika.

W dołączonym do zrzutu ekranu opisie celebrytka nie szczędziła gorzkich słów pod adresem wymiaru sprawiedliwości. Odniosła się bezpośrednio do uzasadnienia, które padło na sali sądowej, kpiąc z przyjętej przez sędzię logiki. Joanna Kurska napisała:

Oto moje miesięczne wynagrodzenie, przykładowe za październik 2022. Byłam wtedy szefową "Pytania na śniadanie". Tak wygląda prawda o moich "miesięcznych zarobkach 117 tysięcy". Zarabiałam dwadzieścia kilka tysięcy zł na rękę w miesiącu. To miała rozstrzygnąć sędzia: czy zarabiałam 117 tysięcy, czy nie. Dowody są w tej sprawie oczywiste. Macie je przed oczami. (...) Uzasadnienie wyroku według Taradajczyk brzmi: "W ocenie sądu tutaj chodziło o pewien rząd wielkości, a nie o konkretną kwotę; rzeczywiście w programie zostało to wskazane jako pensja. Żeby to było wskazane, że to jest miesięczny konkretny przychód". Przecież to język z "Dnia Świra"

Zapowiedź apelacji i mocna reakcja na decyzję warszawskiego sądu

Joanna Kurska nie zamierza składać broni i oficjalnie zapowiedziała apelację od wyroku pierwszej instancji. W rozmowach z mediami, nie kryjąc wściekłości, zadeklarowała dalszą walkę o ogromne zadośćuczynienie. Emocje wzięły górę, a ostre słowa skierowane w stronę wymiaru sprawiedliwości odbiły się szerokim echem w internecie. Tak grzmiała Joanna Kurska w rozmowie z portalem Press.pl:

To skandaliczna decyzja sądu. Sędzia stanęła po stronie kłamstwa. TVP nigdy nie przedstawiła dowodów na to, że zarabiałam rzekome 117 tys. zł miesięcznie. Nie mogli przedstawić, bo tyle nie zarabiałam i nigdy na moje konto nie wpłynęła taka pensja. Obrzydliwa, polityczna, kłamliwa decyzja.

Była gwiazda telewizji poszła nawet o krok dalej w swoim wpisie. Kwestia ogromnych zarobków stała się dla niej punktem wyjścia do brutalnego uderzenia w instytucję sądu, zarzucając mu celowe działania na jej niekorzyść. Joanna Kurska podsumowała z oburzeniem:

Sąd, który ma bronić prawdy i sprawiedliwości, wybrał KŁAMSTWO SĄDOWE i brednie o 'rzędzie wielkości'. To też oszustwo, bo 117 tysięcy to zupełnie inny rząd wielkości niż 24 tysiące

Joanna od Jacka Kurskiego przeszła niezłą metamorfozę. W tym czasie inkasowała niezłą fortunkę - Joanna Kurska kiedyś i dzisiaj.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama