Jacek Magiera zmarł nagle w kwietniu 2026 roku, co wstrząsnęło nie tylko światem sportu, ale całą Polską. Teraz jego brat, znany komentator Marek Magiera, opublikował w sieci poruszający wpis. Pokazuje w nim, jak dziś wygląda miejsce spoczynku legendarnego trenera na warszawskich Powązkach.
- Jacek Magiera zmarł w szpitalu po nagłym zasłabnięciu w jednym z wrocławskich parków; mimo reanimacji nie udało się go uratować
- Przyczyną zgonu było nagłe zatrzymanie krążenia
- Spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, gdzie po trzech miesiącach postawiono nowy pomnik
- Na pionowej płycie znalazła się sportowa podobizna trenera, a na drzewie obok zawieszono szaliki piłkarskie
Jak wygląda nowy pomnik Jacka Magiery na Powązkach?
Dokładnie trzy miesiące po tragicznych wydarzeniach z Wrocławia, rodzina i bliscy po raz kolejny zebrali się, by uczcić pamięć zmarłego. Jacek Magiera odszedł 10 kwietnia 2026 roku w wieku zaledwie 49 lat. Zmarł w szpitalu, do którego trafił po nagłym zasłabnięciu w parku; mimo podjętej reanimacji nie udało się go uratować. Przyczyną zgonu było nagłe zatrzymanie krążenia. Ta nagła strata pozostawiła wyrwę w sercach kibiców, ale przede wszystkim u najbliższych, dla których czas wcale nie leczy ran. Jacek Magiera został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Teraz, w lipcu 2026 roku, miejsce jego wiecznego spoczynku zyskało ostateczny i godny wygląd. Zastąpiono tymczasową mogiłę stałym pomnikiem, który odzwierciedla całe sportowe życie trenera. Nagrobek wykonano z ciemnej, granitowej płyty. Warto dodać, że nagrobek w kwaterze K-1-17 jest pod względem formy bliźniaczo podobny do sąsiadującego z nim pomnika legendarnego Lucjana Brychczego. Na poziomej części mogiły ustawiono wyjątkową figurkę imitującą piłkę, a tuż obok niej palą się znicze przynoszone przez pogrążonych w żałobie bliskich.
Szczególną uwagę zwraca pionowa płyta. Obok krzyża wyryto bardzo szczegółową podobiznę zmarłego. Przedstawia ona szkoleniowca, który w swojej karierze pełnił m.in. funkcję drugiego trenera reprezentacji Polski, w jego naturalnym żywiole – w stroju sportowym z orłem na piersi, dokładnie tak, jak zapamiętały go miliony fanów z całej Polski. Przy samym grobie, na rosnącym tuż obok drzewie, zawieszono piłkarskie szaliki reprezentacji Polski oraz klubów: Legii Warszawa, Śląska Wrocław i Rakowa Częstochowa. To niezwykle plastyczny detal. Wyraża on wielki szacunek i ogromne emocje płynące ze środowiska piłkarskiego.

Szaliki pełne wspomnień. Co łączy Legię, Śląsk i Raków?
Obecność barw tych trzech konkretnych klubów przy grobie na warszawskiej nekropolii nie jest żadnym przypadkiem. Każde z tych miejsc stanowiło kluczowy etap w piłkarskiej i trenerskiej drodze zmarłego. Z Legią Warszawa był związany przez wiele lat, święcąc największe sukcesy i zjednując sobie serca rzeszy stołecznych kibiców. Z kolei Śląsk Wrocław to jego ostatni zawodowy przystanek, gdzie pracował i budował formę zespołu tuż przed tragiczną śmiercią.
Raków Częstochowa przypomina o jego korzeniach. To właśnie w tym mieście dorastał i stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. Zawieszone na drzewie szaliki to milczący świadkowie jego drogi życiowej, przyniesieni przez tych, którzy nie zapomnieli. Dla kibiców z różnych zakątków kraju to wymowny symbol wdzięczności za pasję, którą Jacek Magiera zostawiał na murawie w każdym z tych miast.
Na zdj.: Jacek Magiera, Fot. AKPA
Poruszający wpis Marka Magiery w mediach społecznościowych
Zdjęciem z warszawskich Powązek podzielił się w piątek, 10 lipca, brat zmarłego. Marek Magiera wrzucił do sieci ujęcie z cmentarza, dołączając bardzo osobiste refleksje. Z jego słów bije potężna, braterska tęsknota za codziennością, w której obaj żyli futbolem. Przez lata łączyła ich unikalna więź. Każdy wolny czas upływał im na dyskusjach o sportowej taktyce, szansach reprezentacji i wynikach polskiej ligi.
Trzy miesiące. Czas... Stojąc tutaj i patrząc na ten Twój uśmieszek, nie wiem, dlaczego przyszło mi do głowy, że pogadalibyśmy pewnie o hat-tricku ustrzelonym przez Adama Basse w sparingu Rakowa... Ale najpierw byłoby jak zawsze... „Co słychać? Jak Maciek? Magda? U ciebie wszystko dobrze? Jakie plany?”
Te proste słowa doskonale oddają pustkę, z którą każdego dnia mierzy się rodzina zmarłego. Zamiast kolejnych analiz i omawiania wydarzeń na boiskach Ekstraklasy, pozostała cisza cmentarza. Gest brata to bolesny dowód pamięci o kimś, kto za zamkniętymi drzwiami był przede wszystkim troskliwym ojcem, mężem i wyrozumiałym człowiekiem. Odszedł zdecydowanie zbyt wcześnie.