Grzegorz Miętus, 33-letni były skoczek narciarski i obecny trener bazowy kadry juniorów PZN, nie żyje. Ciało sportowca odnaleziono w Zakopanem, co wywołało falę bolesnych spekulacji w sieci. Magdalena Prochot-Miętus wydała stanowcze oświadczenie, w którym zaapelowała o uszanowanie prywatności rodziny w tym niewyobrażalnie trudnym czasie i natychmiastowe zaprzestanie rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.
- Grzegorz Miętus, brązowy medalista MŚ juniorów z 2009 roku, zmarł w wieku zaledwie 33 lat
- Ciało skoczka znaleziono w Zakopanem, a służby oficjalnie wykluczyły udział osób trzecich
- Żona zmarłego, Magdalena Prochot-Miętus, zaapelowała o zaprzestanie szerzenia plotek o przyczynach śmierci
- Polski Związek Narciarski potwierdził, że Miętus pełnił funkcję trenera bazowego kadry juniorów
Apel żony po śmierci Grzegorza Miętusa
Tragiczna wiadomość o odejściu byłego medalisty mistrzostw świata juniorów wstrząsnęła zarówno środowiskiem sportowym, jak i tysiącami kibiców w całej Polsce. O tragedii jako pierwsza poinformowała "Gazeta Krakowska", a śmierć skoczka oficjalnie potwierdził Polski Związek Narciarski. Reagując na falę bezdusznych domysłów, Magdalena Prochot-Miętus zwróciła się do internautów oraz dziennikarzy o powstrzymanie się od jakichkolwiek spekulacji dotyczących tej niewyobrażalnej tragedii.
Utrata bliskiej osoby to ból, którego nie da się w pełni opisać słowami, a dodatkowe plotki jedynie potęgują cierpienie rodziny w okresie żałoby. Bliscy zmarłego sportowca nie przekazali opinii publicznej informacji na temat przyczyn ani szczegółowych okoliczności jego przedwczesnego odejścia, prosząc o wyrozumiałość i uszanowanie ich milczenia.
"Zwracam się do wszystkich mediów o uszanowanie prywatności mojej i moich synów w tym ciężkim dla nas czasie i nierozpowszechnianie nieprawdziwych informacji związanych ze śmiercią mojego Męża" — napisała Magdalena Prochot-Miętus.
Magda Mietus | instagram
Brak udziału osób trzecich w śmierci skoczka
Przypomnijmy, że na ciało 33-latka natrafiono w Zakopanem. Aby uciąć mnożące się w przestrzeni wirtualnej nieprawdziwe teorie, należy oprzeć się na dotychczasowych oficjalnych ustaleniach. Służby z całą stanowczością potwierdziły, że do śmierci Grzegorza Miętusa w żaden sposób nie przyczyniły się osoby trzecie.
Grzegorz Miętus po zakończeniu kariery w 2016 roku nie porzucił sportu – z oddaniem szkolił młode talenty jako trener bazowy w kadrze juniorów PZN oraz w zakopiańskim AZS-ie. Zrozpaczona wdowa wyraźnie podkreśliła w swoim długim oświadczeniu, jak niezwykle ważne jest w takich momentach zachowanie czysto ludzkiej przyzwoitości i wyczucia. Zamiast szukać zbędnej sensacji, opinia publiczna powinna dziś skupić się na cichym wsparciu dla pogrążonej w żałobie rodziny.
"Największym wyrazem szacunku, jaki możemy dziś okazać, jest milczenie, empatia i powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych informacji. Pamiętajmy, że za każdą tragedią stoi rodzina, bliscy i przyjaciele, którzy przeżywają niewyobrażalny ból" — dodała w swoim przejmującym wpisie żona skoczka.
Rodzina wspomina Grzegorza Miętusa
Głos w tej niezwykle bolesnej sprawie zabrała również Karolina, szwagierka zmarłego. Niedzielny wpis kobiety w mediach społecznościowych to poruszające wspomnienie o Grzegorzu Miętusie, nie jako znanej osobie publicznej czy utalentowanym sportowcu, ale jako ukochanym członku rodziny. To właśnie te drobne, codzienne chwile pokazują prawdziwy ogrom pustki, jaką zostawił po sobie zaledwie 33-letni ojciec i mąż.
"Nie potrafię pogodzić się z tym, że już Cię nie ma. Tak trudno uwierzyć, że już nigdy nie usiądziemy razem przy stole. Że nie będzie naszych wieczornych rozmów, wspólnego śmiechu i Twojego charakterystycznego spokoju, który udzielał się wszystkim dookoła" — wyznała ze smutkiem Karolina.
Tragedia, która tak niespodziewanie dotknęła bliskich, na zawsze zapisze się jako niezwykle mroczny dzień polskiego sportu zimowego. Fani skoków narciarskich doskonale pamiętają sukcesy 33-latka z początków jego obiecującej kariery i debiut w Pucharze Świata w 2010 roku na Wielkiej Krokwi. Wcześniej, w 2009 roku, Grzegorz Miętus zdobył brązowy medal mistrzostw świata juniorów w konkursie drużynowym w Szczyrbskim Jeziorze, startując ramię w ramię u boku Macieja Kota, Jakuba Kota i Andrzeja Zapotocznego.